ROZMOWA WIKŁY. Czy Tusk wrabia Kosiniaka-Kamysza? Burza wokół umowy SAFE
Temperatura wokół unijnego programu SAFE rośnie. W rozmowie na antenie Telewizji w Polsce 24 poseł PiS Radosław Fogiel ostro skrytykował sposób, w jaki rząd Donalda Tuska ma podpisać wielomiliardową umowę dotyczącą zbrojeń.
Zdaniem gościa programu Rozmowa Wikły lider PSL i szef MON ma zostać wystawiony na polityczne i prawne konsekwencje decyzji, pod którymi – jak twierdzi Fogiel – sam Donald Tusk nie chce firmować własnym nazwiskiem. Zdaniem rozmówcy red. Marcina Wikły premier doskonale zdaje sobie sprawę z ryzyka prawnego i dlatego trzyma się od tego z daleka.
SAFE bez ratyfikacji? PiS mówi o łamaniu prawa
Największe kontrowersje dotyczą trybu podpisania umowy SAFE. Według polityków PiS dokument powinien zostać ratyfikowany przez parlament i podpisany przez prezydenta Karola Nawrockiego, ponieważ dotyczy ogromnych zobowiązań finansowych państwa.
Fogiel przekonywał, że pominięcie tej ścieżki może oznaczać naruszenie konstytucji.
– Mówimy o znacznym wydatku z budżetu państwa i umowie międzynarodowej rodzącej poważne skutki finansowe. Powinna być tzw. duża ratyfikacja – podkreślał.
„Kosiniak-Kamysz znów wchodzi na minę”
Fogiel przekonywał, że szef MON po raz kolejny bierze na siebie polityczne ryzyko decyzji forsowanych przez Donalda Tuska.Poseł PiS przypomniał reformę podwyższającą wiek emerytalny do 67 lat, za którą PSL i Kosiniak-Kamysz przez lata mieli ponosić polityczne koszty.
– On do dziś za to przeprasza. Z SAFE może być dokładnie tak samo – ocenił.
Według Fogla obecna sytuacja może doprowadzić do podobnego scenariusza, w którym odpowiedzialność polityczna spadnie na koalicjantów Tuska, a nie na samego premiera.
Bruksela zyska wpływ na polskie bezpieczeństwo?
Jednym z głównych argumentów przeciwników SAFE jest tzw. mechanizm warunkowości. Zdaniem polityków PiS oznacza on możliwość wywierania nacisku przez Komisję Europejską na przyszłe polskie rządy. Fogiel ostrzegał, że Bruksela mogłaby nawet domagać się natychmiastowego zwrotu środków lub blokować wypłaty pieniędzy w trakcie realizacji kontraktów zbrojeniowych.
– To potężne narzędzie nacisku politycznego. Jeśli wypłaty zostałyby wstrzymane, polskie wojsko mogłoby zostać z kontraktami i bez pieniędzy – alarmował.
Polityk PiS odwoływał się również do doświadczeń związanych z KPO, twierdząc, że unijne mechanizmy finansowe bywają wykorzystywane politycznie.
Polski przemysł zbrojeniowy nie zdąży?
W rozmowie pojawił się także wątek wydatkowania środków z SAFE. Według deklaracji rządu nawet 80–90 proc. pieniędzy miałoby trafić do polskiego przemysłu obronnego. Fogiel podważa jednak realność tych zapowiedzi.
– Polski przemysł zbrojeniowy po prostu nie ma dziś takich mocy produkcyjnych, żeby w krótkim czasie wydać tak ogromne środki – mówił. Jako przykład podał Fabrykę Broni „Łucznik” w Radomiu oraz problemy z certyfikacją kolejnej wersji karabinka Grot.
Zdaniem polityka presja szybkiego wydania pieniędzy może skończyć się chaosem zakupowym i przepłacaniem za sprzęt.
Polityk skomentował także
- wizytę Donalda Tuska w Watykanie
- najnowszą inicjatywę prezydenta Nawrockiego dotycząca referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej
- nominację na szefa BBN.
Cała rozmowa w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24











