Do Odry płynie „czarna ciecz”. Ustalenia wskazują na jednego sąsiada

Sprawą zanieczyszczenia rzeki natychmiast zainteresował się poseł Dariusz Matecki, który w swoich mediach społecznościowych opublikował alarmujący wpis.
- !!!!! Uwaga !!!!! Czarna ciecz zlewana do Odry na wysokości Ognicy, to wody poprodukcyjne z niemieckiej papierni Leipa w Schwedt. To oficjalna informacja Wód Polskich! – napisał.
Parlamentarzysta wprost zapytał o brak reakcji ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zwrócił także uwagę, że problem z niemieckimi zakładami nie jest nowy. Powołując się na doniesienia Wód Polskich, wskazał, że zrzut wody poprzemysłowej do Odry najprawdopodobniej pochodzi z papierni PM2 Eisenhüttenstadt oraz LEIPA w Schwedt.
Matecki przypomina o ubiegłych latach i pyta o przyczyny dawnej katastrofy ekologicznej.
To szczególnie niepokojące, bo już w 2023 roku media informowały o problemach ze zrzutami związanymi z tymi samymi zakładami. W 2022 roku do Odry miały trafiać ścieki o temperaturze przekraczającej dopuszczalne 30°C. Trzeba wyjaśnić, czy i jaki wpływ miało to na stan rzeki. Czy w 2022 to Niemcy doprowadzili Odrę do katastrofy...? – pyta poseł.
Polskie służby żądają dostępu do monitoringu
W związku z wykryciem wycieku, Dariusz Matecki zdecydował się na podjęcie oficjalnych kroków prawnych i skierował zapytania do rządu. W swojej interpelacji domaga się m.in. jasnych procedur i stałego nadzoru nad działaniami strony niemieckiej.
Składam interpelację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Pytam, co dokładnie trafiło teraz do Odry, jakie działania podjęto wobec strony niemieckiej, czy wcześniej dochodziło do podobnych zrzutów i dlaczego Polska nie ma stałego dostępu do monitoringu przemysłowych zrzutów po niemieckiej stronie. Odra musi być skutecznie chroniona po obu stronach granicy – przekazał Matecki.
Co wykazały pierwsze badania wody?
Po zgłoszeniu incydentu, pracownicy Wód Polskich oraz inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie niezwłocznie przeprowadzili wizję lokalną i pobrali próbki wody do badań porównawczych. Próbki zabezpieczono w trzech miejscach: poniżej podejrzewanego zrzutu (w okolicy Widuchowej), bezpośrednio przy niemieckim wylocie ścieków oraz powyżej zrzutu (przy moście granicznym w Krajniku Dolnym).
Na ten moment nie stwierdzono śniętych ryb ani nienaturalnego zapachu, a woda obserwowana z polskiego brzegu zachowywała typowy wygląd. Pierwsze, podstawowe badania parametrów wody wykazały prawidłowy poziom natlenienia wody, brak wstępnych wskazań na zwiększone stężenie szkodliwych substancji, a także stabilną temperaturę, odczyn pH oraz przewodność elektrolityczną.
Mimo braku widocznych anomalii, inspektorzy WIOŚ zlecili szczegółowe analizy laboratoryjne. Próbki zostaną przebadane pod kątem obecności metali ciężkich, fosforu, zawiesiny ogólnej oraz różnych związków azotu. Wyniki tych szczegółowych badań laboratoryjnych będą znane w przyszłym tygodniu.
Apel o rzetelność i międzynarodowa współpraca
Równolegle polska strona skierowała pismo do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z prośbą o uruchomienie polsko-niemieckich gremiów roboczych. Celem jest uzyskanie szczegółowych informacji z kontroli prowadzonych bezpośrednio przez niemieckie organy ochrony środowiska.
źr. wPolsce24 za X/@DariuszMatecki











