„Polska stała się dojną krową”. Znany polski miliarder bezlitośnie o planie rządu
Ryszard Florek: Zamiast ściągać podatki z zagranicznych gigantów, uderzają w Polaków
Głos w sprawie propozycji rządu zabrał m.in. Ryszard Florek, twórca i prezes Grupy Fakro. W ostrych słowach skrytykował plan podniesienia stawki podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) z 19 do 22 proc. dla podmiotów o rocznych przychodach przekraczających 50 mln euro.
Zamiast ściągać podatki od globalnych koncernów o obrotach powyżej miliarda euro, które unikają opodatkowania w Polsce, rząd po raz kolejny sięga do kieszeni rodzimych przedsiębiorców – podkreśla Ryszard Florek.
Przedsiębiorca z Nowego Sącza od lat alarmuje, że Polska staje się „dojną krową dla zachodnich koncernów”. Jego zdaniem forsowane przez rząd zmiany uderzą przede wszystkim w duże polskie podmioty gospodarcze, które w kraju rzetelnie rozliczają swoje daniny. Jak wskazuje prezes Fakro, zamiast dokładać obciążeń rodzimym markom, należałoby wprowadzić powszechny podatek obrotowy dla podmiotów z obrotem powyżej 1 mld euro, co mogłoby przynieść budżetowi nawet 50 mld zł rocznie i wreszcie wyrównać warunki konkurencji.
Publicyści bez litości: Złożony mechanizm na korzyść zagranicznych korporacji
Temat rządowych propozycji zdominował również dyskusję w porannym paśmie telewizji wPolsce24 prowadzonym przez Marzenę Kawę i Marcina Wikłę. Komentatorzy zwrócili uwagę, że pakiet podatkowy jest w rzeczywistości zbiorem pułapek prawno-finansowych, w których zyskują zagraniczne korporacje, a tracą polscy przedsiębiorcy.
Wiktor Świetlik zwrócił uwagę na mechanizmy optymalizacyjne, z których masowo korzystają podmioty z obcym kapitałem:
Duży uzysk jest dla zagranicznych korporacji, które optymalizują podatki i po prostu wykazują niski dochód w Polsce. Zmiana w CIT uderzy przede wszystkim w polskie spółki giełdowe i polskie firmy, podczas gdy korporacje wyprowadzające dochody za granicę spokojnie to ominą – wskazał publicysta.
Z kolei Robert Knap podkreślił dramatyczną sytuację sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które zostaną dotknięte m.in. drastycznym obniżeniem limitu przychodów uprawniających do korzystania z ryczałtu ewidencjonowanego.
To jest potężne uderzenie w sektor małych i średnich przedsiębiorstw. [...] Co to oznacza dla drobnych sklepów czy mikroprzedsiębiorców o niskich marżach? Albo podniosą marże i wzrosną koszty utrzymania Polaków, albo po prostu będą upadać – alarmował Knap, zarzucając rządzącym niszczenie stabilności i pewności prawa gospodarczego.
Fikcja obietnic: Gdzie 60 tysięcy złotych kwoty wolnej?
Komentatorzy i politycy opozycji przypomnieli również sztandarową obietnicę wyborczą Koalicji Obywatelskiej z 2023 roku – podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, która miała wejść w życie w ciągu pierwszych 100 dni rządów.
W studiu przytoczono słowa Donalda Tuska, który niedawno wprost przyznał, że realizacja tego postulatu jest obecnie nierealna i nie nastąpi w najbliższych latach. Przemysław Czarnek oraz Jan Kanthak ocenili, że rząd buduje fałszywy przekaz, proponując kosmetyczne zmiany progów (m.in. nowy próg 24 proc. w przedziale 130–150 tys. zł), podczas gdy najmniej zarabiający Polacy nie zyskają na reformie nic, a deficyt państwa bije kolejne rekordy.
W podsumowaniu dyskusji wskazano, że przygotowywana przez koalicję ustawa ma na celu stworzenie iluzji reformy prospołecznej przy jednoczesnym przygotowaniu gruntu pod konflikt polityczny z Pałacem Prezydenckim w przypadku uzasadnionego weta głowy państwa wobec podwyżek podatków.
źr. wPolsce24









