Skandal pod Warszawą! Policja nasłana na ekipę telewizji wPolsce24. Czego boi się Monika Piątkowska?
Krakowski desant z podwarszawskiego osiedla
Monika Piątkowska, kojarzona z obecnym układem rządzącym, próbuje przekonać mieszkańców dawnej stolicy Polski, że to właśnie ona najlepiej zadba o ich sprawy i rozumie problemy podwawelskiego grodu. Tymczasem rzeczywistość trzeszczy, jak realizacja obietnic przez Donalda Tuska – zamiast krakowskiego Kazimierza, Krowodrzy czy Bronowic, centrum życia kandydatki jest spokojny segment na strzeżonym, podwarszawskim osiedlu w gminie Nadarzyn.
Ekipa telewizji wPolsce24 postanowiła pokazać widzom ten zaskakujący kontrast. Dziennikarze udali się na miejsce z kamerą, by zrealizować materiał reporterski oraz – z zachowaniem symbolicznego humoru – poczęstować sąsiadów kandydatki tradycyjnymi krakowskimi obwarzankami.
Policja na zlecenie? „Ktoś ma wycelowaną kamerę”
Obecność wolnych mediów w przestrzeni publicznej najwyraźniej mocno zaniepokoiła kogoś z otoczenia kandydatki lub samą zainteresowaną. Przed bramą osiedla błyskawicznie zjawił się umundurowany patrol policji. Jak relacjonował na żywo na antenie Rafał Jarząbek, funkcjonariusze tłumaczyli swoją interwencję zgłoszeniem o rzekomym „celowaniu kamerą w konkretny dom”, a nawet próbą doszukiwania się naruszenia dóbr osobistych.
Przecież jesteśmy w miejscu publicznym, nie wchodzimy na teren osiedla, wykonujemy pracę dziennikarską. Wolno nam nagrywać – argumentował reporter w rozmowie z mundurowymi.
Funkcjonariusze ostatecznie spisali dane dziennikarzy, potwierdzili, że zespół nie podszywa się pod nikogo i wylegitymował się legitymacjami prasowymi, po czym odstąpili od dalszych czynności. Niesmak jednak pozostał. Wzywanie organów ścigania do dziennikarzy relacjonujących fakty z drogi publicznej to standardy, które kojarzą się z najgorszymi praktykami tłumienia krytyki prasowej.
Pytania, które parzą
Dlaczego politycy forsujący swoją kandydaturę na kluczowe urzędy w państwie tak panicznie reagują na widok kamer poza zaprzyjaźnionymi, mainstreamowymi redakcjami? Czy mieszkańcy Krakowa nie mają prawa wiedzieć, skąd pochodzi i gdzie na co dzień żyje osoba, która rości sobie prawo do rządzenia ich miastem?
Jedno jest pewne: próby zastraszania policyjnymi patrolami nie zamkną ust reporterom stacji wPolsce24. Polacy mają prawo do prawdy – nawet tej najbardziej niewygodnej dla politycznych salonów.
źr. wPolsce24









