Słowny atak na ukraińskie dzieci w Bielsku-Białej. Były policjant: "Bez powodu? To w realu się nie zdarza"

Coraz więcej osób zwraca uwagę, że reakcja mężczyzny (choć całkowicie nieadekwatna i głupia) mogła być poprzedzona jakimś zdarzeniem. Pojawiają się relacje i komentarze, że dziewczynki kładły brudne buty na siedzeniach, nie reagowały na upomnienia, a cały incydent eskalował stopniowo.
Ważny głos doświadczonego policjanta
Sugerował to m.in. były policjant Dariusz Loranty i wielu innych komentujących.
Nie wiemy, jak było naprawdę i właśnie w tym tkwi problem. Zamiast rzetelnego wyjaśnienia, mamy klasyczny schemat: nagranie fragmentu, natychmiastowe etykietki „ruski troll”, „ksenofob”, „patus” i żądanie kary.
Tymczasem dla dobra sprawy – zarówno dla uczciwej oceny zachowania mężczyzny, jak i dla samej prawdy – powinien zostać upubliczniony cały monitoring z tego autobusu. Od początku kursu, a nie tylko moment kulminacji.
Bo jeśli rzeczywiście wcześniej dochodziło do aroganckiego, niegrzecznego zachowania wobec współpasażerów, to kontekst jednak nieco się zmienia. Nie usprawiedliwia to chamstwa i gróźb wobec dzieci, ale pokazuje, że czasem emocjonalny wybuch nie bierze się znikąd i nie wynika z czystej nienawiści wobec obcych.
Jak byłoby "normalnie"?
Dorosłego człowieka poniósł nerwy i zachował się jak cham – to fakt. Nie powinien też podnosić kwestii narodowościowych, jeśli powodem jego wybuchu było niekulturalne zachowanie nastolatek.
W normalnym kraju nie byłoby dyskusji – policja i prokuratura dostałyby pełny zapis monitoringu, by uniknąć wszelkich możliwości nadinterpretacji tego zdarzenia.
źr. wPolsce24 za X










