Chcesz wyrównać działkę lub ogród? Uważaj! Może cię czekać gigantyczna kara

Przyjmowanie ziemi z budów od lat budzi zainteresowanie organów ochrony środowiska. Choć dla właściciela działki jest to jedynie „materiał do wyrównania terenu”, prawo patrzy na sprawę znacznie bardziej restrykcyjnie. Jeżeli ziemia zostaje wywieziona z placu budowy i trafia na inną nieruchomość, w wielu przypadkach przestaje być traktowana jako surowiec, a zaczyna funkcjonować w obrocie prawnym jako odpad.
Kluczowe znaczenie ma miejsce wykorzystania materiału. Przepisy wyłączają spod rygorów ustawy o odpadach jedynie niezanieczyszczoną glebę używaną w stanie naturalnym na terenie tej samej inwestycji, z której została wydobyta. Gdy ziemia trafia na inną działkę, nawet w celu jej dalszego wykorzystania, wyjątek ten zazwyczaj nie ma zastosowania. W praktyce oznacza to, że osoba przyjmująca ziemię może zostać uznana za podmiot gospodarujący odpadami.
Sądy bezlitosne dla działkowiczów
Takie podejście potwierdzają sądy administracyjne. W orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego wielokrotnie podkreślano, że o uznaniu danej substancji za odpad nie decyduje jej wartość ani to, czy ktoś planuje ją ponownie wykorzystać. Rozstrzygające jest to, że pierwotny posiadacz się jej pozbywa. Co więcej, odpowiedzialność często spada na właściciela nieruchomości, na której ziemia się znalazła – nawet jeśli jedynie wyraził zgodę na jej przyjęcie.
W praktyce problem wychodzi na jaw najczęściej podczas kontroli prowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Inspektorzy sprawdzają legalność przyjęcia materiału, dokumenty transportowe, ewidencję odpadów oraz wpis do systemu BDO. Brak karty przekazania odpadów lub odpowiedniego zezwolenia bywa wystarczający do wszczęcia postępowania administracyjnego.
Konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe. Ustawa o odpadach przewiduje administracyjne kary pieniężne sięgające nawet 1 mln zł, a decyzje w tym zakresie są zazwyczaj natychmiast wykonalne. Nawet jeśli kara nie zostanie nałożona, właściciel działki może otrzymać nakaz usunięcia nawiezionej ziemi na własny koszt. W efekcie pozornie niewinne ogłoszenie „przyjmę ziemię z wykopów” może skończyć się wielotysięcznymi wydatkami i długim sporem z administracją.
źr.wPolsce24 za Infor











