Chcesz sprzedać konto? Możesz stracić nie tylko majątek, ale także i wolność

Choć o samym procederze mówi się rzadko, jest on jednym z kluczowych elementów przestępczego łańcucha. Kupione rachunki bankowe wykorzystywane są przede wszystkim w oszustwach „na legendę”, znanych też jako metody „na policjanta” czy „na pracownika banku”. Mechanizm jest prosty: przestępcy podszywają się pod funkcjonariuszy lub bankowców i pod pretekstem „ochrony pieniędzy” nakłaniają ofiary do wykonania przelewów.
Fałszywa narracja zmienia się w zależności od sytuacji, ale cel pozostaje niezmienny – pieniądze mają trafić na rzekomo bezpieczne konto. W rzeczywistości jest to rachunek sprzedany wcześniej przez osobę trzecią, często zupełnie nieświadomą, że właśnie stała się elementem przestępczej układanki. Dla oszukanych to dramat, dla sprzedającego konto jest to początek poważnych problemów prawnych.
Jak podkreślają śledczy, oferty odkupu kont bankowych można znaleźć bez większego trudu. W sieci rachunki wyceniane są nawet na 1–2 tysiące złotych, natomiast poza internetem bywa jeszcze taniej . Zdarzają się przypadki sprzedaży konta za kilkaset złotych, a nawet za takie drobiazgi jak piwo czy kawałek pizzy. Przestępcy celują zwłaszcza w osoby w trudnej sytuacji finansowej.
Kupione rachunki trafiają następnie do tzw. logistyków, którzy przekazują je dalej w celu transferowania i prania pieniędzy pochodzących z oszustw. Środki są błyskawicznie przesyłane przez kolejne konta, często także zagraniczne, by jak najszybciej zniknąć z zasięgu organów ścigania. To wyścig z czasem, w którym każda godzina działa na korzyść przestępców.
Policja zaznacza, że w wielu przypadkach udaje się jeszcze zablokować pieniądze na wczesnym etapie, jednak coraz częściej trafiają one poza granice kraju, a następnie są zamieniane na kryptowaluty. W takim momencie odzyskanie środków staje się praktycznie niemożliwe. To właśnie dlatego rachunki bankowe są dla grup przestępczych tak cennym towarem. Osoby, które sprzedały swoje konto, słyszą potem zarzuty prania pieniędzy lub pomocnictwa w oszustwie. Tłumaczenia w stylu „nie wiedziałem, do czego zostanie użyte” rzadko przekonują sąd. Prawo zakłada bowiem tzw. zamiar ewentualny, co oznacza, że sprzedający powinien przewidzieć, iż oddając konto obcej osobie, naraża się na udział w przestępstwie.
Konsekwencje nie kończą się na wyroku karnym. Sąd może nakazać naprawienie szkody wyrządzonej ofiarom, nawet po latach. Jeśli osoba skazana odziedziczy majątek lub nagle się wzbogaci, środki te mogą zostać przejęte na poczet roszczeń. Ostatnie rozbicie grupy, która wyłudziła blisko milion złotych od kilkudziesięciu osób, pokazuje, że handel kontami to nie margines, lecz realne zagrożenie – także dla tych, którzy dali się skusić na „łatwe pieniądze”.
źr.wPolsce24 za RMF24











