ROZMOWA WIKŁY. Skandal wokół reparacji i Gdańska. Szef prezydenckiej kancelarii ostro: rząd prezentuje niemiecki punkt widzenia
Zamiast polskiej racji stanu – uległość wobec Niemiec
Zbigniew Bogucki wprost odniósł się do kwestii reparacji wojennych, przypominając, że za ogrom zniszczeń, zrabowaną kulturę i śmierć milionów rodaków odpowiada państwo niemieckie. Jak podkreślił, krzywda wyrządzona Polsce przez okupanta wciąż nie została wyrównana.
To jest rzecz oczywista. Państwo niemieckie nigdy tego zadośćuczynienia i odszkodowania Polsce i Polakom nie wypłaciło. Trzeba przypomnieć, że nasza stolica starta w pył, zniszczone setki, jeżeli nie tysiące polskich wsi, miast, 6 milionów polskich obywateli zginęło, zostało zamordowanych w czasie II wojny światowej” — wyliczał minister.
Szef prezydenckiej kancelarii zwrócił uwagę na gigantyczną stratę demograficzną i cywilizacyjną, jakiej doświadczyła Polska:
Wyobraźmy sobie, gdyby żyli ci wszyscy Polacy, to wielkie pokolenie wolnej Polski, dwudziestolecia międzywojennego (...). My naprawdę bylibyśmy intelektualnie, gospodarczo, pod wieloma innymi względami zupełnie w innym, dużo lepszym miejscu niż dzisiaj”.
Tymczasem obecna ekipa rządząca abdykowała z walki o należne Polsce środki. Bogucki bez ogródek zdiagnozował bierność obecnego gabinetu:
Państwo Donalda Tuska, państwo demokracji walczącej, państwo ministra Sikorskiego i państwo koalicji 13 grudnia w sprawie polskich interesów, reparacji, zadośćuczynienia i odszkodowania po prostu śpi. Jego nie ma, schowało się” — wskazał polityk.
Odnosząc się do uległych gestów premiera wobec Berlina, Bogucki dodał:
Donald Tusk wobec dwóch kanclerzy (...) strzelił obcasami, ukłonił się i zrezygnował z reparacji. Zrezygnował z tego, co się Polsce słusznie należy (...). To jest młyn na wodę propagandy niemieckiej, stanowiska niemieckiego, które z punktu widzenia Niemiec jest jak najbardziej słuszne: jeżeli można nie płacić, to dlaczego płacić?”.
Skandaliczne wystąpienie w Gdańsku. „Nawet AI by na to nie wpadło”
W wywiadzie nie zabrakło również komentarza do obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte oraz kuriozalnych słów prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, która w swoim wystąpieniu mówiła o oblężeniu Leningradu.
To nie była pomyłka. Ono było odczytane, więc tak zostało przygotowane (...). Jeżeli w czasie rocznicy napaści hitlerowskich Niemiec na II Rzeczpospolitą mówi się o Leningradzie, to jest to zupełne pomylenie wszystkiego ze wszystkim. To jest jakiś powód do wstydu pani prezydent, ale chyba szerzej – pewnych elit, które w taki sposób myślą” — ocenił ostro Bogucki.
Jak dodał:
Nawet AI nie wpadłoby na to, żeby do przemówienia dotyczącego rozpoczęcia II wojny światowej na Westerplatte (...) mówić o Leningradzie. To nie to miejsce, nie ten czas, nie ta sposobność”.
Szef Kancelarii Prezydenta wskazał na głęboki problem mentalny środowisk liberalno-lewicowych, które zbyt często przyjmują perspektywę obcą polskim interesom:
Część polskich elit liberalno-lewicowych została w jakiś sposób wychowana przez te fundacje i prezentuje nie polski, tylko niemiecki punkt widzenia. Oni zostali po prostu wychowani do tego, żeby prezentować niemiecki punkt widzenia i to jest niezwykle, niezwykle szkodliwe”.
Zamach na Trybunał Konstytucyjny i kandydatura Berka
Zbigniew Bogucki odniósł się także do planów koalicji rządzącej wobec Trybunału Konstytucyjnego i forsowania kandydatury Macieja Berka. Zdaniem ministra, wpychanie czynnego członka rządu do organu kontrolującego konstytucyjność ustaw to jawna kpina z praworządności.
To jest psucie Trybunału Konstytucyjnego. Polityk czynny, człowiek, który pisał ustawy, który był odpowiedzialny za legislację (...) miałby teraz swoje ustawy oceniać w Trybunale? Przecież nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Ale o to właśnie chodzi” — punktował Bogucki, dodając:
Berek jest ostatnią nadzieją Donalda Tuska na to, żeby Trybunał w sposób taki brutalny, siłowy przejąć (...). Tak jak koordynował politykę rządu pan Berek w samej Radzie Ministrów, teraz na polecenie Donalda Tuska (...) będzie nadzorował politykę rządu, tylko już w Trybunale. A tam polityki nie powinno być”.
Prezydent zwornikiem i stabilizatorem obozu patriotycznego
Pytany o przyszłość sceny politycznej oraz rolę głowy państwa w konsolidacji prawicy przed nadchodzącymi wyborami, Bogucki podkreślił ogromny mandat społeczny, jakim cieszy się Prezydent RP – zwłaszcza wśród ludzi młodych, gdzie poparcie sięga imponujących 73%.
Jest ta kotwica, jaką jest Prezydent Rzeczypospolitej (...). Wielu polityków na polskiej scenie politycznej po tej prawej stronie patriotycznej, konserwatywnej widzi to poparcie prezydenta i widzi potrzebę także tego, żeby prezydent był jakimś stabilizatorem na prawicy” — podsumował szef Kancelarii Prezydenta RP na antenie wPolsce24.
źr. wPolsce24











