Niemiecki rachunek krzywd nadal niespłacony. Tuskowi nie chce się już o tym rozmawiać?
Podczas uroczystości rocznicowych prezydent Karol Nawrocki przypomniał, że niemiecka pogarda wobec Polaków i polskości nie zaczęła się wraz z przejęciem władzy przez Adolfa Hitlera w 1933 roku. Antypolskie nastroje były silne już w XIX wieku, kiedy to pruscy literaci i politycy pisali o Polakach z wyższością.
Ta głęboko zakorzeniona wrogość, kontynuowana także przez demokratyczną Republikę Wejmarską, doprowadziła ostatecznie do tragicznego w skutkach ludobójstwa. Przez 5 lat brutalnej okupacji Niemcy grabili kraj, torturowali obywateli w miejscach takich jak Auschwitz czy katownia na Szucha, a samą Warszawę zrównali z ziemią. Mimo potępienia tych zbrodni po wojnie, Niemcy nigdy w pełni nie zadośćuczynili za śmierć polskich obywateli i zniszczenie kraju.
6 bilionów złotych na stole. Co z dokumentami?
Kluczowym punktem w walce o sprawiedliwość pozostaje raport przygotowany za rządów Zjednoczonej Prawicy, który oszacował polskie straty wojenne na kwotę 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych.
Wokół prawnych podstaw dochodzenia tych roszczeń trwa jednak nieustanny spór. Strona rządząca reprezentowana przez premiera Donalda Tuska powołuje się na historyczne deklaracje rządu Bolesława Bieruta o zrzeczeniu się odszkodowań. Krytycy tego podejścia zwracają jednak uwagę, że tamto oświadczenie zostało złożone pod presją Związku Radzieckiego, a w sekretariacie ONZ nie istnieje żaden oficjalny dokument potwierdzający takie zrzeczenie.
Polityczne starcie o reparacje
Temat reparacji wywołuje ostry podział na szczytach władzy. Przeciwnicy zarzucają premierowi Donaldowi Tuskowi brak chęci do wywierania nacisku na Berlin. Sytuację potęgują słowa premiera, który zasugerował, że w przypadku braku niemieckich wypłat Polska może pokryć te potrzeby z własnego budżetu.
- Będę rozważał w przyszłym roku decyzję, że Polska wypełni tę potrzebę z własnych środków. Więcej o tym nie chcę już mówić, powiem szczerze – zadeklarował premier.
Taka postawa jest przez opozycję jednoznacznie oceniana jako kapitulacja. Stanowisko premiera jest sprzeczne z postawą zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz Karola Nawrockiego, którzy podkreślali, że wobec imperializmu i neoimperializmu nie wolno ustępować, a o niemieckich zbrodniach należy mówić twardo i bezkompromisowo.
źr. wPolsce24











