Sceny jak z koszmaru! Ludzie bili się o tańsze paliwo, stacje benzynowe sparaliżowane
To był niezwykle emocjonujący i gorący wieczór na polskich stacjach benzynowych. Polacy tłumnie ruszyli do tankowania, chcąc rzutem na taśmę skorzystać z obniżonych cen paliw, które wprowadzono dopiero pod sam koniec wakacji. Na stacjach natychmiast utworzyły się gigantyczne zatory, przez co w wielu rejonach ruchem musiała kierować policja.
Kłótnie i bójki przy dystrybutorach
Zniecierpliwienie oczekiwaniem, które w niektórych przypadkach trwało nawet 45 minut, wywołało ogromne napięcia. Dochodziło do kłótni, a lokalnie nawet do bójki o dostęp do dystrybutorów. Niestety, część kierowców mimo stania w kolejkach odjechała z kwitkiem, ponieważ na stacjach po prostu zabrakło paliwa.
Nowe stawki zwalają z nóg. Podwyżki o niemal złotówkę
Błyskawiczny szturm na stacje był w pełni uzasadniony. Wraz z nadejściem północy wygasł rządowy program określany mianem „CPN”. W efekcie ceny paliw natychmiast wzrosły od 70 do nawet 90 groszy na litrze. Obecnie kierowcy muszą zmierzyć się z drastycznymi stawkami:
- Za litr benzyny 95 trzeba zapłacić aż 7,64 zł.
- Cena diesla (ON) poszybowała do poziomu 8,39 zł za litr.
Wielu Polaków uważa te stawki za skrajnie zawyżone, określając je jako „złodziejskie” i całkowicie nieadekwatne do sytuacji na rynkach światowych. Eksperci i przedsiębiorcy ostrzegają, że tak gwałtowny skok cen paliw uderzy bezpośrednio w rolnictwo, przemysł oraz całą gospodarkę narodową, stając się silnym impulsem inflacyjnym.
źr. wPolsce24











