Lewicowy kabaret trwa. Zdaniem Biejat mycie brudnych stóp w lotniskowej umywalce jest godne pochwały

Serio.To już nie jest tylko nieporozumienie kulturowe. To jest celowe zacieranie granic zdrowego rozsądku. Bo uznanie, że mycie stóp w umywalce jest niehigieniczne i nie na miejscu, oznaczałoby przyznanie, że nie każda kultura wnosi do Europy wyłącznie „ubogacenie”. Że są zachowania, które po prostu nie pasują do standardów cywilizacji, w której żyjemy.
Zamiast tego dostajemy narrację: „to wy jesteście nietolerancyjni, bo nie zapewniliście specjalnych miejsc do mycia stóp”. To klasyczny mechanizm lewicy: problem nie leży w zachowaniu przyjezdnego, tylko w „rasistowskim” społeczeństwie przyjmującym, które nie dostosowało się wystarczająco. Zawsze winna jest Polska, Europa, biali, chrześcijanie – nigdy przyjezdny.
Umywalka nie służy do mycia stóp. To nie jest kwestia „tolerancji”, tylko podstawowej higieny i szacunku dla przestrzeni publicznej. Tak jak toaleta nie jest prysznicem, a ławka w parku nie jest łóżkiem. Ale dla części lewicy logika i przyzwoitość przestały mieć znaczenie. Liczy się tylko narracja o „walce z ksenofobią”. Nawet jeśli oznacza to obronę mycia stóp w umywalce na lotnisku. To już nie jest śmieszne. To jest żałosne.
A dla wiadomości pani Biejat - lotnisko Okęcie jest wyposażone także w prysznice. Także pani zarzut o "brak infrastruktury" jest kompletnie nietrafiony.
źr. wPolsce24 za X











