Polska

Andrzej Poczobut: „Wyszedłem do przodu i za mną poszli ludzie. Za nich odpowiadam”

opublikowano:
Andrzej Poczobut udzielił wywiadu Jackowi Karnowskiemu i Marcinowi Wikło
Andrzej Poczobut udzielił wywiadu Jackowi Karnowskiemu i Marcinowi Wikło (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Przez pięć lat był głosem tych, których próbowano uciszyć. Dziś, po odzyskaniu wolności, Andrzej Poczobut – polski dziennikarz z Białorusi – w rozmowie z Jackiem Karnowskim i Marcinem Wikłą opowiada o rzeczywistości współczesnego gułagu, o bolesnym zderzeniu z czasem, który odebrał mu lata dorastania syna, oraz o polskości, która okazała się być silniejsza niż mury więzienia w Nowopołocku.

To nie tylko relacja z niewoli, to manifest godności człowieka, który nawet w celi nie przestał być wolny.

Wyrwany kawałek życia

Andrzej Poczobut przebywa obecnie pod opieką lekarzy w Polsce. Choć formalnie jest wolny, proces powrotu do normalności po pięciu latach izolacji jest trudny i bolesny. Najbardziej uderzający okazał się być upływ czasu, widoczny nie w kalendarzu, a w twarzach najbliższych.

Wielkim przeżyciem było to, że zobaczyłem rodzinę, bo od bardzo dawna jej nie widziałem. Wiecie, jak mnie aresztowano, syn miał 11 lat i pewnie metr czterdzieści wzrostu, a teraz ma metr dziewięćdziesiąt i jest wyższy ode mnie. To smutne, bo to duży kawałek życia, który został wyrwany. Na co dzień człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy, ale gdy zobaczyłem syna, takiego dużego, już mężczyznę, to boleśnie to poczułem”.  

System jak w Gułagu

Dziennikarz spędził większość wyroku w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku. Opisuje ten system jako bezpośrednią kontynuację sowieckich łagrów, gdzie warunki bytowe i metody psychicznego nacisku mają na celu złamanie jednostki.

System jest taki jak był w Gułagu, choć warunki bytowe są inne. [...] W niewielkim pokoju siedzą cztery osoby, są dwie dwupiętrowe prycze. Dookoła tego murowanego baraku teren jest ogrodzony, więźniowie po pracy mogą po nim chodzić. Ale ja w takich warunkach nie siedziałem”.

Poczobut, ze względu na swoją nieugiętą postawę i odmowę przyznania się do winy, był traktowany ze szczególną surowością. Przez ponad rok przebywał w całkowitej izolacji, ponieważ administracja zauważyła, że rozmowa z drugim człowiekiem jest dla niego formą ucieczki od więziennej rzeczywistości.

Traktowano mnie jak więźnia, który narusza zasady egzystencji, regulaminu, z punktu widzenia administracji więziennej. Chodziło przede wszystkim o to, że nie uznaję swojej winy. A jeżeli nie uznaję winy, to nie ma mowy o resocjalizacji. [...] Przez ponad rok siedziałem sam”.  

Najtrudniejsze chwile przeżył w karcerze, gdzie codzienność sprowadzała się do walki z chłodem i fizycznym dyskomfortem.

Tam warunki są najgorsze. Śpisz na deskach, nie masz poduszki, żadnych rzeczy ze sobą oprócz szczoteczki do zębów, mydła i papieru toaletowego. Żeby zasnąć, kładziesz sobie pod głowę rolkę papieru. No i jest zimno. Mało przyjemne miejsce”.

Więzienie to także fizyczne wycieńczenie. Dziennikarz wspomina drastyczny spadek wagi oraz stan swojego ubrania, które pod koniec wyroku było bliskie rozpadu.

Jak mnie wsadzali, to ważyłem 93 kilogramy. Miesiąc przed zwolnieniem zszedłem do 74 kilogramów. Tam był głód”.
[Ubranie] prałem, ale zawsze się bałem tego momentu, bo było ryzyko, że się po prostu rozleci”.  

Walka o pamięć AK i zniszczone groby

Jednym z fundamentów oskarżeń wobec Poczobuta była jego działalność na rzecz upamiętnienia żołnierzy Armii Krajowej. Dla białoruskiego reżimu polska historia stała się narzędziem „spisku”.

Szczególnie bolesnym wątkiem rozmowy jest los cmentarza w Surkontach, gdzie spoczywają żołnierze majora Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, polegli w walce z NKWD. Reżim Łukaszenki zrównał tę nekropolię z ziemią w sierpniu 2022 roku.

25 sierpnia 2022 roku Łukaszenka zrównał ten cmentarz z ziemią. Na szczęście [...] ekshumacji nie przeprowadzono, czyli chłopcy fizycznie nadal tam leżą. Ja wtedy jedyny raz dziękowałem panu Bogu, że siedzę w więzieniu. To sprawiało, że było mi mniej wstyd za tę hańbę, za to, że dopuściliśmy do tego, że te groby zostały zniszczone. [...] Zrównali z ziemią, ale o tym miejscu Polacy pamiętają i pamiętać będą”.  

Odpowiedzialność lidera i powrót na Białoruś

Mimo traumy, Andrzej Poczobut deklaruje chęć powrotu na Białoruś, gdy tylko stan jego zdrowia na to pozwoli. Jego wcześniejsze odmowy wyjścia na wolność wynikały z głębokiego poczucia obowiązku wobec ludzi, których zaangażował w polską działalność społeczną.

Wielu ludzi mnie pyta, dlaczego nie chciałem wyjść bez gwarancji powrotu na Białoruś. Ale jak mogłem wyjechać, skoro w tym samym czasie zaczęli ścigać uczniów szkół średnich, którzy uczestniczyli w całkowicie legalnych objazdach miejsc pamięci narodowej? [...] I miałbym tych ludzi zostawić? Ja, który to wymyśliłem, który to organizowałem? Jeśli wyszedłeś do przodu i za tobą poszli ludzie, to ty za nich odpowiadasz”.  

Dziennikarz zdradza również kulisy swojego uwolnienia. Kluczowe okazało się zaangażowanie dyplomacji USA, co przełamało dotychczasowy impas w rozmowach z białoruskimi władzami.

Myślę, że to właśnie udział Amerykanów spowodował, że to, co wcześniej było niemożliwe, czyli uzyskanie gwarancji powrotu, stało się możliwe. [...] Ściągnęli Andżelikę Borys w towarzystwie człowieka z administracji prezydenta Łukaszenki, który zapewnił, że będę mógł powrócić, powołał się na ustalenia z Amerykanami, pokazał mi zdjęcia z tych rozmów”.  

Polskość ponad podziałami

Andrzej Poczobut podkreśla, że sprawa polskiej mniejszości na Białorusi stała się płaszczyzną porozumienia ponad podziałami politycznymi w samej Polsce. Podczas rozmowy podziękował przedstawicielom różnych opcji politycznych, m.in. Karolowi Nawrockiemu, Donaldowi Tuskowi i Mateuszowi Morawieckiemu.  

To nie polityka nas łączy. Łączy nas przywiązanie do tradycji polskich, działalność na rzecz języka polskiego, kultury polskiej, ochrony miejsc pamięci narodowej. [...] Każdemu, kto reprezentuje Polskę, należy się odpowiedni szacunek. To pozwala mniejszości polskiej na Białorusi być ponad podziałami w Polsce”.  

Pełna treść tego wywiadu, który dostępny jest na łamach tygodnika "Sieci", to wstrząsający obraz walki o prawo do własnej tożsamości w cieniu totalitarnego państwa. Andrzej Poczobut przypomina nam, że cena za wierność wartościom bywa najwyższa, ale to właśnie ona stanowi o godności człowieka.

źr. wPolsce24

 

Polska

Obiecywali mu szybkie zyski z inwestycji. Senior wpłacił oszustom 210 tys. złotych

opublikowano:
pexels-gosia-k-23254118-19707711
(fot. ilustracyjna Pexels)
77-latek z Rzeszowa padł ofiara oszustów, którzy obiecywali mu szybki zysk. Stracił ponad 210 tys. złotych.
Polska

Kto stworzył lekarza milionera? Cudowne dziecko Koalicji Obywatelskiej i jego patroni

opublikowano:
Komorowie ok
Chociaż dziś politycy z partii Donalda Tuska starają się jak mogą odcinać się od osławionego lekarza milionera z Warszawskiego Szpitala Południowego, w rzeczywistości Dawid Kacprzyk to cudowne dziecko Koalicji Obywatelskiej.
Polska

Niezwykła intuicja policjantki. Zobaczyła dramat na drodze i ruszyła w pościg

opublikowano:
19-latka, której grożono śmiercią, wyskoczyła z jadącego samochodu - a widząca to policjantka na urlopie pomogła złapać sprawcę
(fot. ilustracyjna Pexels)
19-latka wyskoczyła z jadącego samochodu. Zaopiekowała się nią policjantka na urlopie, która równocześnie zorganizowała pościg za kierowcą.
Polska

„Do bohaterstwa się dojrzewa”. Pośmiertny awans dla legendarnego pisarza w przeddzień Święta Wojska Polskiego

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki w czasie apelu pamięci żołnierzy poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 roku
Cieszmy się, że jesteśmy narodem zwycięzców nad bolszewizmem - mówił prezydent Karol Nawrocki podczas apelu pamięci żołnierzy poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Pośmiertny awans na stopień kapitana prezydent wręczył Sergiuszowi Piaseckiemu, uczestnikowi wojny 1920 roku, autorowi takich książek jak „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” czy „Bogom nocy równi”.
Polska

Ważne! Oszuści żerują na wycieku danych Polaków. Jak nie paść ich ofiarą?

opublikowano:
pexels-sora-shimazaki-5926389
Oszuści postanowili skorzystać z wycieku danych milionów Polaków. Oferują rzekomą możliwość zmiany numeru PESEL.
Polska

Myślały, że są bezkarne? Wulgarne agresorki z Poznania namierzone przez policję

opublikowano:
Kobiety wpadły w szał na Starym Mieście w Poznaniu
Kobiety najpierw wpadły w szał, a potem w ręce policji (fot. print screen/X)
Bulwersujące nagranie pokazujące dwie wulgarne – a być może także pijane - kobiety atakujące na poznańskim Starym Mieście Ukraińców, obiegło w piątek sieć i oburzyło wielu internautów. Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała obie agresorki.