Strzelał do przechodniów i chował się za firanką. Mroczna historia 81-latka z Siedlec

Gdy w połowie lutego śrut przeleciał tuż obok głowy jednego z przechodniów, mężczyzna natychmiast powiadomił służby. Funkcjonariusze szybko namierzyli mieszkanie, z którego oddawano strzały. W lokalu zastali 81-letniego mężczyznę. To, co znaleźli w środku, zaskoczyło nawet doświadczonych policjantów.
Podczas przeszukania zabezpieczono aż 17 wiatrówek — w tym dwie długie i piętnaście krótkich jednostek przypominających broń palną. Cały arsenał trafił do badań, które mają ustalić, czy część z nich wymagała specjalnych pozwoleń. Senior tłumaczył, że broń kupował wyłącznie w celach kolekcjonerskich i od lat interesuje się tematyką militarną. Nie przyznał się jednak do oddawania strzałów.
Zarzuty są bardzo poważne
Śledczy mają inne podejrzenia. Z relacji świadków wynika bowiem, że osoba znajdująca się w mieszkaniu regularnie strzelała z okna w kierunku przechodniów, po czym natychmiast chowała się za zasłoną.
To właśnie ten szczegół najbardziej niepokoi mieszkańców — ktoś przez długi czas miał obserwować ludzi z góry i oddawać strzały w miejscu, gdzie codziennie poruszają się piesi.
81-latek usłyszał zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
Sprawa z Siedlec pokazuje, jak cienka bywa granica między nieszkodliwą — jak mogłoby się wydawać — pasją kolekcjonerską a realnym zagrożeniem dla przypadkowych ludzi. Tym razem skończyło się na strachu. Póki co nie wiadomo skąd w starszym już mężczyźnie chęć celowania do ludzi i strzelania do nich.
źr. wPolsce24 za mazowiecka.policja.gov.pl











