Polska

Syren nie uruchomiono nawet tam, gdzie spadła rakieta. Bełkotliwe tłumaczenie wiceministra

opublikowano:
Wojewoda lubelski przyznał, że podczas alarmu związanego z wlotem rosyjskiej rakiety w części powiatów nie uruchomiono syren z powodu błędów ludzkich i zapowiedział zmiany w procedurach.
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski (fot. PAP/Wojtek Jargiło)
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski przyznał, że podczas ubiegłotygodniowego incydentu z rosyjską rakietą doszło do poważnych nieprawidłowości w systemie ostrzegania ludności. Choć alarm miał objąć 17 powiatów województwa lubelskiego, syreny uruchomiono jedynie w siedmiu z nich. Jak wskazał, za błędy odpowiadał przede wszystkim „czynnik ludzki”.

Wojewoda zaprzecza słowom premiera

Premier Donald Tusk podczas swojej ostatniej wizyty w Tarnawie-Kolonii przekonywał, że mieszkańcy zostali prawidłowo ostrzeżeni o zagrożeniu z powietrza, które dotarło do Polski. Jednak relacje osób mieszkających w pobliżu miejsca upadku rakiety były zgoła odmienne. Wielu z nich twierdziło, że nie usłyszało żadnego alarmu, mimo że od miejsca zdarzenia dzieliła ich zaledwie kilka kilometrów.

Co ciekawe słowom Tuska zaprzeczył wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Zgodnie z jego słowami syren nie włączono w dziesięciu powiatach, w tym również w powiecie biłgorajskim, gdzie ostatecznie odnaleziono rosyjską rakietę. Polityk uznał nawet, że część osób odpowiedzialnych za uruchomienie alarmu zamiast działać natychmiast, wolała kontaktować się z przełożonymi lub Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego, aby tylko potwierdzić decyzję.

Wojewoda zapowiedział zmiany w procedurach, aby uniknąć podobnych problemów w przyszłości. W tym też celu wojewoda chciałby przenieść większą odpowiedzialność za uruchamianie syren do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.  Wówczas dyżurni pracownicy będą mogli podejmować decyzję bez dodatkowych konsultacji, pozostając w stałym kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.

Absurdalne tłumaczenia wiceministra

Tymczasem wiceminister cyfryzacji Rafał Rosiński w rozmowie z Polskim Radiem stwierdził jedynie, że polskie służby zadziałały bardzo dobrze. Mężczyzna jednak nie umiał do końca wytłumaczyć, dlaczego mieszkańcy pobliskich powiatów ani nie otrzymali powiadomienia RCB o zagrożeniu, ani o jego zakończeniu. Co ciekawe w jego opinii wszystko działo się bardzo szybko, z czym nie mógł się zgodzić sam prowadzący rozmowę Roch Kowalski.

-Sianie paniki nie jest też, czymś takim, niepotrzebnym przez naszych obywateli, jeżeli to niebezpieczeństwo miałoby faktycznie zagrażać życiu i zdrowiu obywateli - mówił wyraźnie zagubiony wiceminister.

Polityk twierdził przy tym, że przelot rosyjskiej rakiety od samego początku do końca był kontrolowany, jednak i z tym nie zgodził się prowadzący rozmowę. Dziennikarz przypomniał o fakcie, że pilot myśliwca śledzącego rosyjską konstrukcję nie zdecydował się na jej zestrzelenie tylko dlatego, że rakieta spadła zanim zdążył ją zobaczyć. Dopytał go również o przyczyny, dla których alert RCB nie zadziałał prawidłowo oraz jaką diagnozę wyciągnął rząd po błędach, które powstały przy informowaniu obywateli. 

-Państwo zadziałało - stwierdził jedynie poddenerwowany Rosiński.

Jak przebiegała cała akcja informacyjna?

Z przedstawionej przez wojewodę chronologii wynika, że pierwsza informacja o konieczności prowadzenia nasłuchu trafiła do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o godz. 3:09. O godz. 3:39 pojawiło się potwierdzenie realnego zagrożenia z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, a sześć minut później do 17 powiatów wysłano polecenie uruchomienia syren. Alarm został jednak skutecznie włączony jedynie tylko w siedmiu z nich.

Dopiero po około dwóch godzinach o przesłaniu komunikatu RCB zdecydowało się przesłać informację o zakończeniu zagrożenia. Stało się to ok. godziny 5:34 nad ranem.

Źr.wPolsce24 za Wirtualna Polska

Polityka

Hit! Tusk się chwalił, a potem prezes PiS mu wszystko zepsuł

opublikowano:
c05378d839284fe7a888ebf18af34112
Jarosław Kaczyński i Donald Tusk/Fot. Fratria
"Niestety, nic nie idzie ku dobremu. Bałagan wokół najważniejszych instytucji państwowych się pogłębia. Spotkanie zorganizowanej grupy przestępczej w Trybunale Konstytucyjnym pokazuje jak w soczewce, w jak dramatycznej sytuacji znalazła się Polska pod rządami Tuska" - czytamy we wpisie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na portalu X.
Polityka

Kiedy amerykańskie bazy? Mocno o rządzie po RBN

opublikowano:
mid-26b03466
Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Zmarnowano zbyt wiele czasu - mówią o działaniach rządu w sprawie amerykańskich baz w Polsce przedstawiciele Kancelarii Prezydenta. Czy Donald Tusk w ogóle chce obecności US Army w Polsce? A może nie ma czasu się tym zająć, bo jest zbyt zaabsorbowany siłowym przejmowaniem kolejnych instytucji?
Polityka

Mocne podsumowanie po RBN. Przydacz o „farsie w Trybunale” i braku woli rządu do kompromisu

opublikowano:
Warszawa, 03.11.2026. Szef BBN Bartosz Grodecki (P) oraz sekretarz stanu w KPRP, szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz (L) na konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, 3 bm. Spotkanie dotyczyło zakończonego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. (sko) PAP/Radek Pietruszka
Prezydencka ofensywa po RBN: Apel o przyspieszenie ws. wojsk USA i twarde „nie” dla stanu wyjątkowego (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Ponad cztery i pół godziny trwało zamknięte posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Choć agenda formalnie obejmowała kwestie nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego oraz obecności wojsk amerykańskich w Polsce, podczas wieczornego briefingu przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego i Biura Bezpieczeństwa Narodowego odnieśli się także do kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz spekulacji dotyczących stanu wyjątkowego.
Polityka

Stan wyjątkowy w Polsce?! Przydacz: Ostrzegam panie premierze

opublikowano:
mid-26b03678 (1)
Marcin Przydacz/Fot. PAP/Radek Pietruszka
"Ten rząd nie przejmuje się prawem, bo uważa, że będzie rządził wiecznie albo, że nie spotkają go nigdy za to konsekwencje. Ostrzegam panie premierze, prędzej czy później każdy rząd się kończy. Prędzej czy później każdego dopadnie sprawiedliwość" - powiedział Marcin Przydacz pytany przez redaktora Telewizji wPolsce24 Rafała Jarząbka o możliwe wprowadzenie stanu wyjątkowego przez ekipę Donalda Tuska.
Polityka

Widmo stanu wyjątkowego i operacja „Kordon”. Panika w obozie władzy

opublikowano:
Ewakuacja KPRM i wojsko na północy. Opozycja ostrzega przed siłowym scenariuszem rządu
Ewakuacja KPRM i wojsko na północy. Opozycja ostrzega przed siłowym scenariuszem rządu (fot. wPolsce24)
W obozie rządzącym narasta nerwowość i obawa przed utratą kontroli nad sytuacją w kraju. Według nieoficjalnych doniesień władza ma rozważać drastyczne kroki – włącznie z wprowadzeniem stanu wyjątkowego oraz użyciem aparatu przymusu bezpośredniego, co przypomina wydarzenia z grudnia 1981 roku.
Polityka

Pucz w Trybunale Konstytucyjnym. Jak Korwin-Piotrowska na rozkaz władzy demontuje państwo prawa

opublikowano:
Autokompromitacja uzurpatorów z TK. Korwin-Piotrowska kpi z prawa pod osłoną rządowych sił
Autokompromitacja uzurpatorów z TK. Korwin-Piotrowska kpi z prawa pod osłoną rządowych sił (fot. wPolsce24)
Gmach Trybunału Konstytucyjnego stał się areną kolejnej odsłony kryzysu instytucjonalnego. W asyście policji odgradzającej demonstrujących obywateli doszło do próby przeprowadzenia Zgromadzenia Ogólnego, którego legalność oraz podstawy prawne budzą powszechne oburzenie. Choć jedynym formalnie uprawnionym do zwołania takiego posiedzenia pozostaje prezes Bogdan Święczkowski, jemu oraz wiceprezesowi Bartłomiejowi Sochańskiemu i sędziemu Jarosławowi Wyrembakowi bezprawnie uniemożliwiono wykonywanie obowiązków.