Szybko poszło. Już nie będzie latał z Mołdawii? Samolot prezydenta Zełenskiego wylądował w Krakowie

Zełenski był w weekend gościem szczytu w Londynie. W mediach pojawiła się informacja, że ukraińska delegacja poleciała do stolicy Anglii z Kiszyniowa, stolicy Mołdawii, a nie, jak wcześniej, z podrzeszowskiej Jasionki.
Działo się to w szczycie kryzysu stosunków między Warszawą i Kijowem, który zaczął się, gdy Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Dość powszechnie odebrano to jako manifestację niechęci do Polski.
Prezydent Zełenski korzysta z innych możliwości niż Rzeszów i tyle. Ja nie będę mu wskazywał którędy i jak ma latać. Rzeszów nie był zamknięty" – komentował premier Donald Tusk.
Jak jednak informuje Interia, serwis AirNav Radar pokazuje, że Airbus A319, którym lata prezydent Ukrainy, wrócił z Londynu nie do Kiszyniowa, a do Krakowa. To właśnie w stolicy Małopolski ma swoją stałą bazę.
Wcześniej strona ukraińska zaprzeczała, jakoby decyzja o wylocie z Kiszyniowa miała motywacje polityczne.
Logistyką prezydenta zajmują się osobno jego służby protokolarne. Nie upolityczniajmy kwestii logistyki. (...) Nie ma tu żadnego wymiaru politycznego i nie ma potrzeby doszukiwania się go" – mówił w środę rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj.
źr. wPolsce24 za Interia











