Rolnik zaorał pługiem świeży asfalt. Grozi mu 10 lat. Uważał, że to jego droga. Żona Budki twierdzi inaczej

Niezwykłe i dramatyczne sceny rozegrały się w gliwickiej dzielnicy Ostropa. 60-letni lokalny rolnik, przekonany o łamaniu jego praw własności przez miejskich urzędników, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Mężczyzna wsiadł do ciągnika i pługiem zaorał około 200-metrowy odcinek świeżo wylanego asfaltu przy ul. Rybackiej.
Ziemi nie oddam! Konflikt o granice działki
Jak wynika z ustaleń policji, motywem działania rolnika było przekonanie, że inwestycja drogowa realizowana przez miasto weszła na jego prywatny grunt bez jego zgody. Mężczyzna uznał wylewanie asfaltu za nielegalne działania na swojej ojcowiźnie i postanowił natychmiastowo „przywrócić stan poprzedni” przy użyciu rolniczego sprzętu. Już wcześniej miał próbować skuwać asfalt młotkiem.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że prezydentem Gliwic jest żona europosła i wpływowego polityka KO Katarzyna Kuczyńska-Budka. Wydała ona oświadczenie, odrzucając zarzuty gospodarza. Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) twierdzi, że droga w całości stanowi własność komunalną:
Droga w całości stanowi własność Miasta Gliwice. Nie jest to droga prywatna ani droga, której jakakolwiek część należy do osoby prywatnej – poinformował gliwicki ZDM. Urzędnicy oszacowali straty na blisko 400 tysięcy złotych, wskazując na uszkodzenie nie tylko asfaltu, ale i konstrukcji podbudowy.
Szturm prokuratury i wniosek o areszt
Reakcja organów ścigania na ten akt desperacji lub, jak kto woli samowoli, była natychmiastowa. Policja zatrzymała 60-latka na gorącym uczynku. Choć badanie wykazało, że był trzeźwy, jego ciągnik został odholowany z powodu braku ubezpieczenia OC.
Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód postawiła mężczyźnie ciężki zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości. Grozi za to kara od roku do nawet 10 lat więzienia. Co więcej, śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie bezwzględnego środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego tymczasowego aresztu.
Biurokracja kontra twardy opór rolnika
Sprawa z Gliwic doskonale ilustruje, jak głębokie i zarazem tragiczne w skutkach mogą być spory na linii obywatel–samorząd, zwłaszcza gdy w grę wchodzą niejasności dotyczące granic nieruchomości i poczucie naruszenia swobód obywatelskich oraz prawa własności. Niezależnie od tego, po której stronie leży prawna racja, bezkompromisowy gest rolnika z Ostropy z pewnością przejdzie do historii lokalnych sporów z urzędniczą machiną.
źr. wPolsce24











