Wodorowa rewolucja w Chełmie. 450 niewykonanych kursów, miliony na paliwo i opóźniona zajezdnia

Do floty Chełmskich Linii Autobusowych trafiło 26 autobusów wodorowych, a tyle samo wyeksploatowanych mercedesów zostało wycofanych z użytkowania. Pod względem skali była to jedna z największych zmian taborowych w historii miejskiego przewoźnika. Po kilkunastu miesiącach funkcjonowania nowego systemu radni przyjrzeli się jednak temu, jak ekologiczna rewolucja wygląda nie na folderach promocyjnych, ale w codziennej eksploatacji. Wyniki nie są dobre...
450 kursów, które nie wyjechały
Kontrola działalności obejmowała okres od stycznia 2025 roku do kwietnia 2026 roku. Jak poinformował przewodniczący komisji rewizyjnej Piotr Krawczuk vel Walczuk, "awarie autobusów wodorowych spowodowały około 450 niewykonanych kursów". Awaryjność autobusów wodorowych miała realny wpływ na realizację rozkładów jazdy – wynikało z przedstawionych podczas sesji wniosków. Komisja stwierdziła przy tym wprost, że "ciągłość świadczenia usług nie została zachowana w pełnym zakresie".
Najtrudniejsza sytuacja miała wystąpić zimą, szczególnie w styczniu 2026 roku. Co prawda CLA dysponowały taborem rezerwowym, jednak przy większej liczbie jednoczesnych awarii zapas pojazdów nie wystarczał do zastąpienia wszystkich autobusów, które wypadły z ruchu.
Chełmskie Linie Autobusowe nie poradziły sobie z problemem zimowym i patrząc w przyszłość można mieć obawy, czy ten temat nie powróci znowu do dyskusji, gdy w styczniu przyjdzie minus 30 stopni" – mówił radny Marcin Lipczuk.
Wodór ekologiczny, ale czy tani?
Problemy techniczne to tylko jedna strona dyskusji. Drugą są pieniądze. Podczas sesji radny Sebastian Bielecki zwrócił uwagę na koszty paliwa wodorowego. Jak wyliczał na podstawie danych zawartych w materiałach z kontroli, wydatki na wodór za cztery miesiące wyniosły około 1,835 mln zł. Według wyliczeń radnego utrzymanie takiego poziomu kosztów oznaczałoby w skali pełnego roku wydatek rzędu około 5,5 mln zł.
To jest dosyć niepokojąca informacja, jeżeli chodzi o koszty utrzymania komunikacji" – komentował Bielecki.
Radny porównywał także wydatki na wodór z wcześniejszymi kosztami oleju napędowego i wskazywał, że różnica może wynosić kilka milionów złotych rocznie. Przy miejskiej komunikacji w dużym stopniu finansowanej z budżetu Chełma każda dodatkowa kwota przekłada się bowiem na wysokość rekompensaty, jaką samorząd musi przekazać przewoźnikowi.
Nowa zajezdnia miała pomóc. Już wiadomo, że będzie później
W tym samym raporcie komisja rewizyjna zwróciła uwagę na jeszcze jeden element, który może mieć kluczowe znaczenie dla niezawodności komunikacji. Chodzi o nową zajezdnię i zaplecze techniczne. Komisja określiła tę inwestycję jako mającą „znaczenie krytyczne dla utrzymania taboru i ograniczenia ryzyka zakłóceń w przewozach”.
Powód jest prosty. Autobusy wodorowe wymagają specjalistycznej obsługi i odpowiedniego zaplecza. Do czasu zakończenia inwestycji możliwości wykonywania bardziej zaawansowanych prac przy nowym taborze są ograniczone. Termin realizacji zajezdni wyznaczono na 31 sierpnia. Podczas sesji radni usłyszeli jednak jednoznaczną informację: tego terminu nie uda się dotrzymać.
Rzeczywiście umowny termin zakończenia prac to 31 sierpnia, natomiast już wiemy, że termin ten nie zostanie dochowany" – przyznał wiceprezydent Radosław Wnuk.
Jak zapewnił, większość robót została już wykonana, a obecnie trwają przede wszystkim prace wykończeniowe i porządkowe. Według jego deklaracji przesunięcie ma wynieść najwyżej około miesiąca. To oznacza jednak, że przynajmniej przez kolejne tygodnie CLA nadal będą funkcjonowały bez pełnego zaplecza, które sama komisja rewizyjna uznała za krytyczne dla obsługi taboru.
Nowoczesność ma swoją cenę
Kontrola CLA nie przyniosła stwierdzenia formalnych nieprawidłowości w organizacji działalności spółki. Nie wykazała także braków kadrowych - według przedstawionych danych liczba pracowników była wystarczająca do realizacji przewozów. Problem leży gdzie indziej. Nowoczesne autobusy okazały się podatne na awarie, część kursów nie została wykonana, koszt paliwa liczony jest w milionach złotych, a infrastruktura potrzebna do pełnej obsługi taboru wciąż nie jest gotowa.
Dla mieszkańca nie liczy się jednak liczba bezemisyjnych autobusów w statystykach, ale to, czy autobus przyjedzie zgodnie z rozkładem. A przy kolejnej trudnej zimie pytanie brzmi: czy 450 niewykonanych kursów pozostanie tylko wspomnieniem, czy zapowiedzią powtarzającego się problemu?
źr. wPolsce24 za Dziennik Wschodni/Super Tydzień Chełmski











