Złe wiadomości dla miłośników miodu. Złocistego przysmaku może w Polsce zabraknąć, a ceny pójdą w górę. Co się dzieje?

Trudny początek sezonu. Co stanęło na przeszkodzie?
Głównym winowajcą obecnej sytuacji jest pogoda, która na początku roku mocno pokrzyżowała plany zarówno pszczołom, jak i właścicielom pasiek. Kapryśna i nieprzewidywalna aura sprawiła, że owady nie mogły pracować tak, jak w ubiegłych latach.
O tym, jak dramatycznie wyglądała sytuacja w ulach, opowiada nam Adam Wiśniewski, doświadczony pszczelarz spod Słupska:
Długa zima i chłodna, sucha wiosna dały się we znaki moim pszczołom. Przymrozki też nie pomogły, początek sezonu był bardzo trudny. Pożytek niewielki, bo i kwiatów mało" – tłumacz pszczelarz.
Niskie temperatury w okresie, gdy przyroda powinna budzić się do życia, skutecznie opóźniły kwitnienie kluczowych dla pszczół roślin miododajnych. Brak wilgoci i chłód sprawiły, że nektarowanie kwiatów było znikome, a osłabione po zimie rodziny pszczele zamiast produkować miód, musiały walczyć o przetrwanie i ogrzanie gniazd.
Dlaczego ceny miodu wzrosną? Proste zasady ekonomii
Mniejsza ilość zebranego nektaru w pierwszej połowie roku oznacza jedno – deficyt miodów wczesnych, takich jak rzepakowy, wielokwiatowy wiosenny czy uwielbiany przez wielu miód akacjowy. Mniejsza podaż przy stałym, wysokim popycie na polskie produkty pszczele naturalnie przełoży się na wzrost cen na targowiskach i w sklepach.
Co więcej, pszczelarze musieli ponieść dodatkowe koszty związane z dokarmianiem rodzin pszczelich w okresach, gdy w przyrodzie brakowało naturalnego pokarmu, co dodatkowo podbija koszty produkcji.
Czy jest jeszcze nadzieja na uratowanie sezonu?
Choć start był fatalny, polscy pszczelarze to optymiści, którzy bacznie obserwują zmieniające się warunki pogodowe. Ostatnie tygodnie przyniosły wyczekiwane ocieplenie, co daje szansę na częściowe odrobienie strat podczas letnich pożytków – m.in. przy zbiorach miodu lipowego, gryczanego czy rzepaku z późnych odmian.
Nadziei nie traci również Adam Wiśniewski:
– Teraz zaczęło się poprawiać. Wierzę, że teraz się odbijemy i uda nam się osiągnąć poziom zbiorów podobny do zeszłorocznych, choć liczyłem na więcej, bo zwiększyłem liczbę pszczelich rodzin – dodaje z nadzieją pszczelarz spod Słupska.
Na co musimy się przygotować?
Kupując miód w tym sezonie, warto zachować czujność. Wyższe ceny rodzimego produktu mogą niestety skusić nieuczciwych dystrybutorów do zalewania rynku tanim, sztucznym lub mocno przetworzonym miodem technicznym z importu (głównie z Azji).
Jeśli zależy nam na prawdziwych właściwościach prozdrowotnych, warto wspierać lokalne, sprawdzone pasieki – nawet jeśli za słoik ulubionego przysmaku przyjdzie nam zapłacić kilkanaście złotych więcej niż przed rokiem. Pamiętajmy, że kupując od lokalnego pszczelarza, płacimy za ciężką pracę owadów, które w tym roku musiały włożyć podwójny wysiłek w wyprodukowanie każdej kropli płynnego złota.
źr. wPolsce24











