Bezrobocie w górę, ofert pracy coraz mniej. W sieci wrze: „Za Tuska to normalne”

Z danych GUS wynika, że chociaż stopa bezrobocia rejestrowanego odnotowuje pozorną stabilizację na poziomie 5,8 proc., to w ujęciu bezwzględnym wskaźniki wyraźnie niepokoją. W urzędach pracy zarejestrowanych jest już ponad 909 tysięcy osób, a liczba bezrobotnych bez prawa do zasiłku wzrosła w skali roku o niemal 70 tysięcy.
Eksperci zwracają uwagę na kluczowy problem: rynek pracy wyraźnie się kurczy. Sektor prywatny hamuje z rekrutacjami, a przedsiębiorcy przerażeni rosnącymi kosztami pracy i energii wolą mrozić etaty, niż zatrudniać nowych ludzi.
Internauci bezlitośni dla rządu
Opublikowane dane statystyczne natychmiast stały się paliwem dla krytyków polityki gospodarczej koalicji rządzącej. Pod artykułami informacyjnymi i w mediach społecznościowych wylewa się fala oburzenia.
Dominują opinie, że po raz kolejny wzrosty na papierze nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, w której żyją Polacy. Wśród najpopularniejszych komentarzy powtarzają się jednoznaczne diagnozy:
„Ratingi spadają, bezrobocie rośnie, a benzyna za chwilę będzie po 10 zł. Miało być uśmiechnięte państwo, a dostajemy drożyznę, zwolnienia i brak perspektyw na rynku pracy” – wtórują inni internauci.
Trudna jesień dla polskich rodzin
Zderzenie oficjalnej narracji rządu o „dobrym stanie gospodarki” ze spadkiem liczby wolnych miejsc pracy i rosnącą rzeszą osób bez zasiłku obnaża głębokie pęknięcie. Przedsiębiorcy, przygnieceni presją podatkową i cenami prądu, zaciskają pasa.
Pytanie, jak długo rządowi uda się pudrować rzeczywistość, jeśli wskaźniki zwolnień będą dalej rosły, a portfele Polaków będą chudnąć w oczach.
źr. wPolsce24 za X









