Ujawniamy: Bruksela szykuje pakiet nowych podatków. Tak UE chce sfinansować budżet!

Unia Europejska przygotowuje się do największej od lat przebudowy zasad finansowania wspólnego budżetu. W pakiecie na lata 2028–2034 Komisja Europejska zaproponowała pięć nowych źródeł dochodu, które de facto trzeba opisać jako nowe podatki lub parapodatkowe daniny na poziomie UE.
Skąd te pieniądze?
Wśród propozycji znalazł się nowy zasób oparty na systemie ETS, czyli unijnym handlu emisjami CO2. KE chce, by do budżetu trafiało 30 proc. wpływów z ETS I, co według publicznych materiałów Komisji ma przynosić ok. 9,6 mld euro rocznie.
Drugim filarem jest CBAM, czyli "mechanizm wyrównywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2". W praktyce oznaczałoby to, że 75 proc. dochodów z CBAM zasilałoby budżet UE, a KE szacuje wpływy z tego tytułu na ok. 1,4 mld euro rocznie.
Kolejna propozycja to tzw. e-waste, czyli opłata związana z niezebranymi elektroodpadami. Komisja proponuje stawkę 2 euro za kilogram niezebranego sprzętu elektronicznego, a szacunki mówią o około 15 mld euro rocznie.
Na liście znalazł się też nowy unijny „podatek” od akcyzy tytoniowej. Według Komisji miałby on opierać się na 15 proc. wpływów wyliczanych od minimalnych stawek akcyzy, co ma dawać średnio ok. 11,2 mld euro rocznie.
Piąty element pakietu to CORE, czyli... opłata od dużych przedsiębiorstw działających na jednolitym rynku. To rozwiązanie ma przybrać formę ryczałtowej składki naliczanej od rocznego obrotu netto firm spełniających określone progi, a według przeglądów eksperckich ma objąć przedsiębiorstwa o obrocie powyżej 100 mln euro.
Jak tłumaczy to KE?
Komisja przyznaje wprost, iż nowe źródła dochodu mają ograniczyć presję na budżety krajowe i pomóc sfinansować nowe priorytety Unii, w tym obronność, transformację cyfrową i zieloną oraz spłatę długu po NextGenerationEU.
Jednocześnie, część państw i ekspertów zwraca uwagę, że niektóre z propozycji będą de facto przeniesieniem kosztów z poziomu krajowego na unijny, a nie szukaniem nowych dochodów. Nie jest tajemnicą, iż nowe daniny będą w oczywisty sposób wpływać na koszty ponoszone przez państwa członkowskie, firmy i konsumentów.
W praktyce, Bruksela proponuje nie tylko nowy budżet, ale także nową architekturę fiskalną UE. Jeśli plan Komisji zostanie przyjęty, wspólnota zyska kolejne podatki i opłaty, które będą zasilać budżet bezpośrednio lub pośrednio z sektora energetycznego, konsumenckiego, środowiskowego i korporacyjnego.
To oznacza, że debata o budżecie 2028–2034 nie będzie dotyczyć wyłącznie wydatków, ale przede wszystkim pytania, jakie nowe podatki Europa chce wprowadzić i kto finalnie za nie zapłaci?
źr. wPolsce24











