Gospodarka

Skandal we Lwowie! Polska firma szykanowana przez władze miasta. I oni chcą wejść do UE?

opublikowano:
Polska firma po wybudowaniu niemal całego zakładu przetwarzania odpadów na Ukrainie i po wygraniu siedmiu sporów z miastem Lwów usłyszała, że kontrakt jest... zerwany
Polska firma po wybudowaniu niemal całego zakładu przetwarzania odpadów na Ukrainie i po wygraniu siedmiu sporów z miastem Lwów usłyszała, że kontrakt jest... zerwany (Fot. Fratria/Control Process)
To historia, która dla wielu przedsiębiorców może być zimnym prysznicem. Polska firma Control Process wygrała już serię postępowań arbitrażowych dotyczących wielomilionowej inwestycji we Lwowie. Problem w tym, że – mimo wyroków – władze miasta nie tylko nie podporządkowały się decyzjom, ale poszły o krok dalej. Zerwały kontrakt, nie wypłaciły firmie należnych pieniędzy i pobrały gwarancję bankową. Arbiter jasno stwierdził: to było bezprawne.

Chodzi o budowę instalacji przetwarzania odpadów we Lwów – projekt wart ponad 36 mln euro, współfinansowany m.in. przez Unię Europejską i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.

Inwestycja miała rozwiązać realny problem miasta – przepełnione wysypiska i kosztowny wywóz śmieci poza jego granice. Projekt był realizowany w oparciu o międzynarodowe procedury, a wykonawcą została polska firma Control Process, która wygrała przetarg. 

Dziś instalacja jest gotowa w około 95 proc. i zamiast służyć mieszkańcom – stała się przedmiotem ostrego sporu.

Mer Lwowa oskarżał Polaków. Arbitraż mówi coś odwrotnego

W sprawie głośno zrobiło się po liście mera Andrija Sadowego do premiera Donalda Tusku. Sadowy zarzucał polskiej firmie opóźnienia i przedstawiał sprawę jako test dla relacji polsko-ukraińskich. Tymczasem kolejne rozstrzygnięcia arbitrażowe wskazują coś zupełnie innego: to nie wykonawca odpowiada za opóźnienia, lecz zamawiający – czyli miasto Lwów.

Siedem wygranych i jeden wniosek: działania były bezprawne

Control Process wygrał już siedem postępowań przed arbitrażem działającym według zasad FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Ostatnia decyzja była jednoznaczna: rozwiązanie kontraktu przez Lwów było bezprawne i nieważne.

Arbiter wskazał również, że: Lwów nie wypłacił zasądzonych wcześniej ponad 6 mln euro, zawieszenie prac przez polską firmę było legalne, opóźnienia wynikały z działań miasta, a nie wykonawcy.

Mimo to władze miasta nie zastosowały się do decyzji arbitrażu.

Gwarancja bankowa zajęta mimo zakazu

Najbardziej kontrowersyjny krok dotyczył pieniędzy. Lwów uruchomił gwarancję bankową w wysokości 3,7 mln euro w ING Banku Śląskim. Bank – zgodnie z procedurami – musiał ją wypłacić. Problem w tym, że według arbitra było to działanie sprzeczne z umową i wcześniejszymi decyzjami. Krótko mówiąc: pieniądze zostały pobrane bezprawnie.

Miasto ignoruje arbitraż i wycofuje się z postępowań

W trakcie sporu władze Lwowa poszły jeszcze dalej – zakwestionowały jurysdykcję arbitra i odmówiły udziału w postępowaniu. To poważny sygnał dla wszystkich firm działających w oparciu o międzynarodowe kontrakty: nawet formalnie wiążące decyzje mogą być ignorowane. Pojawiają się też nieoficjalne informacje, że celem działań miasta może być przeniesienie sporu z międzynarodowego arbitrażu do sądów w Kijowie.

Do sprawy włączyło się nawet ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), które także wskazało na winę po stronie władz Lwowa!

Według jego ustaleń NABU: dokumentację inwestycji sztucznie podzielono na etapy, działania miały charakter administracyjny, a nie techniczny, mogło to służyć obejściu przepisów i wprowadzeniu innych wykonawców.

To podważa narrację władz miasta, które oskarżały polską firmę o blokowanie innych podmiotów.

Projekt trwa, ale zaufanie zostało poważnie naruszone

Mimo całego sporu kontrakt formalnie nadal obowiązuje, a polska firma deklaruje gotowość do dokończenia inwestycji. Problem polega na czymś znacznie poważniejszym niż sam projekt. To kwestia bezpieczeństwa inwestycji i przestrzegania zasad, które są fundamentem współpracy międzynarodowej.

Ta sprawa rodzi pytania, których nie da się zignorować.

  • Jak wygląda ochrona zagranicznych inwestorów, skoro wyroki arbitrażu mogą być ignorowane?
  • Jakie znaczenie mają międzynarodowe procedury, jeśli jedna ze stron po prostu ich nie respektuje?
  • I wreszcie – czy kraj aspirujący do szybkiego wejścia do struktur europejskich może pozwalać sobie na takie standardy?

Sprawa Control Process to nie tylko spór o jedną inwestycję. To test wiarygodności całego systemu i udziału polskich firm w odbudowie Ukrainy. Jak informuje Businessinsider o sprawie ma wiedzieć także Biuro Pełnomocnik polskiego rządu ds. odbudowy Ukrainy Pawła Kowala, które starało się interweniować w tej sprawie, ale jak widać - dotąd bezskutecznie. 

źr. wPolsce24 za businessinsider.com.pl

Gospodarka

Upchnęli 56 mikrokawalerek w zabytkowej kamienicy. Nadzór budowlany mówi: dość

opublikowano:
jamesqube-poznan-2906170 ok
Poznań (zdjęcie ilustracyjne) (fot. pixabay)
Nadzór budowlany nakazał deweloperowi likwidację mikrokawalerek w jednej z zabytkowych kamienic w centrum Poznania. Inwestor podzielił 22 mieszkania na 56 lokali, zdaniem inspektorów bez zgody. Większość z mikrokawalerek liczy mniej niż 25 metrów kwadratowych i znalazła już właścicieli.
Gospodarka

Dramatyczny skok cen na stacjach. Daniel Obajtek nie gryzie się w język: „To jest zwykłe złodziejstwo!”

opublikowano:
Daniel Obajtek były prezes Orlenu
(fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Koniec wakacji przyniósł polskim kierowcom brutalne zderzenie z rzeczywistością. Po wygaśnięciu rządowego programu osłonowego i powrocie do pełnej, 23-procentowej stawki VAT, ceny na pylonach wystrzeliły w górę. Głos w sprawie zabrał były prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek. W mocnych słowach ocenił obecne działania władzy i wskazał, ile w rzeczywistości Polacy powinni dziś płacić za litr paliwa.
Gospodarka

W tych regionach przybywa milionerów! Sprawdź czy mieszkasz wśród najbogatszych Polaków

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Liczba najbogatszych Polaków rośnie szybciej niż krajowe PKB. Najnowsze dane z urzędów skarbowych pokazują jednak zaskakujący trend: podczas gdy w niektórych regionach liczba osób z dochodem powyżej miliona złotych gwałtownie rośnie, w innych zaczyna ich ubywać. Sprawdź, gdzie mieszka najwięcej polskich milionerów i który region okazał się absolutnym czempionem wzrostu.
Gospodarka

Czarny scenariusz staje się faktem. Motoryzacyjny gigant zwolni 100 tysięcy pracowników

opublikowano:
Samochód marki Volkswagen
(fot, ilustracyjna/ pixabay)
Niemiecki przemysł motoryzacyjny przechodzi przez bezprecedensowy kryzys, którego symbolem stały się właśnie radykalne decyzje koncernu Volkswagen. Rada nadzorcza spółki jednogłośnie zatwierdziła kompleksowy program głębokiej restrukturyzacji. Choć pierwotnie planowano zwolnienie 50 tysięcy pracowników, ostateczna skala redukcji etatów okazała się dwukrotnie większa – pracę ma stracić aż 100 tysięcy osób.
Gospodarka

Volkswagen skreśla markę, którą znali wszyscy Polacy. Ma zniknąć do 2029 roku, co z gwarancjami?

opublikowano:
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok (Fot. Pixabay)
Ibiza, Cordoba, Toledo, Leon - przez lata samochody hiszpańskiego Seata były stałym elementem polskich ulic. Dziś jednak marka, która dla wielu kierowców jest niemal symbolem motoryzacji przełomu lat 90. i 2000., znalazła się na równi pochyłej. Według dokumentu przygotowanego dla Rady Nadzorczej Grupy Volkswagen Seat ma zostać stopniowo wygaszony do końca 2029 roku. Ironia losu? Rok później marka powinna świętować swoje 80. urodziny.
Gospodarka

Zamiast odpowiedzi atak na dziennikarkę wPolsce24. Minister Motyka nie może już utrzymać nerwów na wodzy

opublikowano:
motyka ok
W rządzie Donalda Tuska musi panować coraz większa nerwowość. Chyba tylko tym można tłumaczyć coraz częstsze ataki ministrów na dziennikarzy mediów, które im się nie podobają. Tym razem padło na dziennikarkę wPolsce24. Powód? Bo zapytała ministra energii Miłosza Motykę, dlaczego paliwo jest takie drogie.