Maski opadły. Rząd Donalda Tuska nie zaskarży umowy UE–Mercosur. To oficjalna odpowiedź MSZ

Zamiast tego Polska ma jedynie dołączyć do procedury zainicjowanej przez Parlament Europejski. Zdaniem Müllera to działanie pozorne, które w praktyce oznacza rezygnację z realnej walki o interes narodowy.
– Domagałem się, aby Polska wystąpiła z własną skargą o stwierdzenie nieważności decyzji. Odpowiedź rządu pokazuje jasno: nie planują takiego kroku. Zasłaniają się działaniami Parlamentu Europejskiego, choć to zupełnie inny tryb prawny – alarmuje europoseł.
„Wariant minimum” zamiast obrony rolników
Umowa UE–Mercosur od miesięcy budzi ogromne kontrowersje w wielu państwach członkowskich. Krytycy wskazują na ryzyko dumpingu cenowego, napływu tańszej żywności produkowanej według niższych standardów oraz uderzenie w europejskie – w tym polskie – rolnictwo.
Według Piotra Müllera brak samodzielnej skargi do TSUE to w praktyce „zielone światło” dla wejścia w życie porozumienia. Europoseł nie ma wątpliwości: rząd wybrał „wariant minimum”, który nie daje Polsce realnego wpływu na bieg wydarzeń.
– W tak ważnej sprawie półśrodki nie wystarczą. Chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe i przyszłość tysięcy polskich gospodarstw. Wygląda na to, że rząd woli schować się za plecami Brukseli, zamiast twardo bronić interesów własnych obywateli – podkreśla Müller.
Czy rząd „prześpi” kluczowe terminy?
W związku z odpowiedzią MSZ europoseł skierował do resortu kolejne pismo. Domaga się jasnych deklaracji i odpowiedzi na konkretne pytania. Pyta m.in.:
-
czy rząd przeanalizował ryzyko utraty terminów procesowych na wniesienie samodzielnej skargi do TSUE,
-
dlaczego Polska rezygnuje z roli lidera koalicji państw sceptycznych wobec Mercosur, ograniczając się do biernego uczestnictwa w procedurze.
To pytania fundamentalne, bo w postępowaniach przed TSUE kluczowe znaczenie mają właśnie terminy. Ich przekroczenie może oznaczać bezpowrotną utratę możliwości skutecznego działania.
Bierność czy świadoma zgoda?
Postawa Ministerstwa Spraw Zagranicznych rodzi poważne wątpliwości co do realnych intencji rządu Donald Tusk wobec unijnej polityki handlowej. W kampanii nie brakowało deklaracji o twardej obronie polskich interesów. Dziś jednak, gdy pojawia się realne narzędzie prawne, które mogłoby zablokować niekorzystne rozwiązania, rząd z niego rezygnuje.
Czy to brak odwagi politycznej? Czy kalkulacja, by nie wchodzić w spór z instytucjami unijnymi? A może cicha akceptacja dla rozwiązań, które mogą uderzyć w polski sektor rolno-spożywczy?
Jedno jest pewne: rezygnacja z suwerennej ścieżki prawnej w tak kluczowej sprawie osłabia pozycję Polski i wysyła niepokojący sygnał do rolników. Były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego zapowiada dalsze monitorowanie działań resortu i egzekwowanie odpowiedzi.
Pytanie tylko, czy gdy rząd zdecyduje się działać – jeśli w ogóle – nie będzie już za późno.
źr. wPolsce24











