Gospodarka

Rząd chce zbudować składowisko radioaktywnych odpadów. Krytycy domagają się referendum

opublikowano:
energy-4030427_1280
Elektrownie atomowe nie generują wiele odpadów - ale ich utylizacja jest skomplikowana (fot. ilustracyjna Pixabay)
Władze Szwajcarii chcą stworzyć w Zurychu składowisko odpadów nuklearnych. Przeciwnicy tego pomysłu chcą, by naród zdecydował o tym w referendum.

Elektrownie atomowe, jak wszystkie inne typy elektrowni, generują odpady. Większość z nich ok. 90%, to odpady niskopoziomowe, jak ubrania czy narzędzia, które są lekko radioaktywne. Odpady wysokopoziomowe, czyli głównie zużyte paliwo, to zaledwie 3% wszystkich odpadów (objętościowo). Elektrownia atomowa o mocy 1 megawata, która zapewnia prąd ponad milionowi osób, generuje rocznie ok. 3 metrów sześciennych odpadów wysokopoziomowych. Dla porównania elektrownia węglowa o tej samej mocy w tym samym czasie generuje 300 tys. ton popiołów i ponad 6 milionów ton dwutlenku węgla.

Większość tych odpadów może być poddana recyclingowi. Z zużytych prętów paliwowych wyciąga się pluton i uran, miesza się go ze „świeżymi” pierwiastkami i tworzy nowe pręty paliwowe. Cześć tych odpadów – ok. 4% - musi jednak trafić na specjalne „wysypisko”. Zwykle tworzy się je we wnętrzach gór lub głęboko pod ziemią. Tam zużyte pręty nie stanowią zagrożenia dla ludzi i środowiska naturalnego. 

Nie na naszym podwórku

We wrześniu 2022 roku władze Szwajcarii zdecydowali, że takie „wysypisko” powstanie w miejscowości Stadel w kantonie Zurych. Przyjdzie jednak na to jeszcze poczekać. Odpowiednie władze mają poprosić o pozwolenie na to w tym tygodniu, ale parlament ma zacząć podejmować konkretne decyzje dopiero w 2029 roku, a rozpoczęcie prac zaplanowano na 2045 rok. 

Portal Swissinfo informuje jednak, że te plany spotkały się ze sprzeciwem. Przeciwnicy tego pomysłu stworzyli komitet, który domaga się tego, by o budowie składowiska mogli wypowiedzieć się w referendum wszyscy mieszkańcy. Decyzja, której wpływ potrwa miliony lat, należy do ludzi – zadeklarowali na konferencji w Brnie. Ich zdaniem tak złożona sprawa, jak budowa składowiska odpadów nuklearnych, wymaga zgody całej populacji Szwajcarii.

Istnieje duża szansa, że takie referendum faktycznie się odbędzie. Referenda są jednym z ważniejszych elementów szwajcarskiej demokracji, co roku odbywa się ich kilka. Dotyczą ustaw, które przyjął parlament, lub kwestii konstytucyjnych. W wypadku tych pierwszych osoba lub grupa, która chce zorganizować referendum w sprawie przyjętej ustawy, musi jedynie zebrać 50 tysięcy podpisów na listach poparcia. Ma na to 100 dni od daty przyjęcia ustawy. Jeśli większość uczestników powie „nie”, to rząd musi wycofać daną ustawę. 

To duży problem dla NAGRA – narodowej agencji, która zajmuje się utylizacją zużytego paliwa nuklearnego. Jej eksperci szukają miejsca na budowę takiego składowiska od pół wieku. Początkowo planowali zbudować je w centralnej Szwajcarii, ale przeciwnikom tego pomysłu udało się go zablokować przy pomocy referendum. Rzecznik NAGRA Patrick Struder stwierdził, że winny jest fakt, że w niewystarczająco dobry sposób komunikowali swoje zamiary, ale wyciągnęli już odpowiednie wnioski.

Szwedzi nie mają nic przeciwko

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Szwecji. Na początku listopada Trybunał ds. Gruntów i Środowiska wyraził zgodę na budowę ostatecznego składowiska odpadów nuklearnych w miejscowości Östhammar. Jego budową zajmie się SKB – spółka zajmująca się utylizacją takich odpadów, która jest własnością przedsiębiorstw z branży energetyki jądrowej. Jej rzecznik prasowa Anna Porelius poinformowała, że przygotowania rozpoczną już na święta. Następnie rozpocznie się wycinka lasów. SKB będzie potrzebowała jeszcze pozwolenia od Urzędu ds. Bezpieczeństwa Radiologicznego. Porelius poinformowała, że wysadzanie skał rozpocznie się w ciągu dwóch następnych lat. Zwróciła uwagę, że ta budowa będzie miała pozytywny wpływ na lokalną gospodarkę – restauracje, hotele, stacje paliw itp. SKB szacuje, że obecność w tym mieście robotników stworzy 1500 dodatkowych miejsc pracy.

Porelius zwróciła też uwagę, że w wybranym miejscu nie ma żadnych złóż surowców naturalnych. Ważne, że to nie jest miejsce, w którym będzie się czegoś szukać – podkreśliła. To bardzo ważna sprawa. Bardzo długi czas, w którym takie odpady są potencjalnie niebezpieczne, musi być brany pod uwagę przy budowie takich składowisk. Ich projektanci, by zadbać, że ktoś przypadkiem nie naruszy go w przyszłości, muszą wziąć pod uwagę, że jego lokalizacja może zostać zapomniana. Biorą też pod uwagę to, że ludzie, którzy w dalekiej przyszłości będą żyć w tym rejonie, mogą nie znać już naszych języków i kodów kulturowych. 100 tysięcy lat to bardzo, bardzo długi czas – dla porównania od zbudowania piramid w Egipcie minęło „zaledwie” pięc tysięcy lat.

Odpady będą składowane zgodnie z wynalezioną w Szwecji metodą KBS-3, która opiera się na trzech środkach bezpieczeństwa. Pierwszą jest to, że odpady są umieszczone w miedzianej kapsule, ze ścianami o grubości pięciu centymetrów. Następnie te kapsuły zostaną umieszczone pół kilometra pod ziemią i otoczone błotem wulkanicznym. Odpady muszą być bezpieczne przez 100 tys. lat, kiedy staną się równie mało radioaktywne, jak występujące naturalnie rudy uranu. Porelius zwróciła uwagę, że ta metoda pozwoli je zabezpieczyć przed np. ruchami tektonicznymi. Dodała, że miedź w takich warunkach jest niezwykle odporna na korozję, a oni będą cały czas optymalizować tę technologię. SKB planuje umieścić w tym składowisku 6 tys. kapsuł, zawierających 12 tys. ton odpadów. Będzie czynne przez 70 lat, po czym odpady zostaną permanentnie odizolowane.

Długi i otwarty dialog

Decyzja o budowie tego składowiska ma swoich krytyków. Twierdzą, że technologia ich składowania nie została dostatecznie dobrze zbadana. Uważają też, że jego budowa jest nieopłacalna, bo Szwecja niedługo będzie miała technologię, która umożliwi jej recycling zużytego paliwa. Te głosy nie są jednak przeważające. Radni Östhammar nie tylko zgodzili się na budowę tego składowiska, ale zdecydowali też, że nie skorzystają z prawa do organizacji referendum. Sondaże pokazują, że aż 84% lokalnych mieszkańców popiera jego budowę.

Skąd taka różnica między Östhammar i Zurychem? Jednym z powodów są kwestie ekonomiczne. Mieszkańców Östhammar cieszy perspektywa nowych miejsc pracy. Szwajcarzy uważają jednak, że przy budowie ich składowiska pracę znajdą głównie imigranci. Związane z nią wieloletnie niedogodności, jak hałas czy zanieczyszczenia, są dla nich dużo silniejszym argumentem. Burmistrz Östhammar Jacob Spangenberg – który sam nie jest fanem energii atomowej i należy do partii, która głosowała za wycofaniem się Szwecji z tej technologii – uważa, że powodem jest to, że okoliczni mieszkańcy są dobrze zaznajomieni z energią atomową. W pobliskim Fosmark od lat osiemdziesiątych działa elektrownia atomowa, która zapewnia prąd 14% Szwecji, a w okolicy znajdują się już składowiska nisko- i średniopoziomowych odpadów. Dodał, że wpływ na postawę mieszkańców miał także długi i otwarty dialog.

źr. wPolsce24 za Swissinfo, SVT, world-nuclear.org

Sport

Kadra Urbana może się uczyć! Reprezentacja Brzęczka śrubuje rekord

opublikowano:
mid-26930596 (1)
Mecz piłki nożnej - Polska U-21 vs. Szwecja U-21/Fot. PAP/Art Service
Piłkarska reprezentacja Polski do lat 21 pokonała w Katowicach Szwecję 3:0 (1:0) w swoim przedostatnim meczu kwalifikacji do mistrzostw Europy. Polacy w dziewięciu meczach nie stracili punktu.
Gospodarka

Drożyzna Tuska. GUS opublikował dane o inflacji - ta przebiła cel NBP, paliwa wystrzeliły o 36 proc.!

opublikowano:
GUS opublikował nowy raport o inflacji
(fot. ilustracyjna Pexels)
Główny Urząd Statystyczny opublikował nowe dane dotyczące inflacji. Nie jest dobrze.
Gospodarka

Aplikacja Lidla dyskryminuje klientów? Organizacje konsumenckie podały sieć do sądu

opublikowano:
pexels-shox-33810489
(fot. ilustracyjna Pexels)
Niemiecki Federalny Związek Organizacji Konsumenckich (VZBV) podał do sądu sieć supermarketów Lidl, bo jego zdaniem ich aplikacja prowadzi do dyskryminacji klientów. Sąd jednak odrzucił jej wniosek.
Gospodarka

We Włoszech tną podatki o złotówkę na litrze paliwa. W Polsce Tusk chowa się za plecami prezydenta

opublikowano:
alt="Tankowanie białego samochodu pistoletem paliwowym na stacji benzynowej; w tle wyrazisty pomarańczowy licznik dystrybutora z cenami Pb95 7,49 zł i ON 7,99 zł"
Ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce wciąż drenują kieszenie kierowców, podczas gdy w innych krajach rządy wprowadzają bezpośrednie cięcia akcyzy (fot. pixabay/graf.AI)
Podczas gdy w Rzymie konserwatywny gabinet Giorgii Meloni potrafi podjąć decyzję i ściąć podatki przy dystrybutorach o ponad 1 zł na litrze, w Polsce kierowcy dostają kolejny odcinek politycznego teatru absurdu. Zamiast realnych działań i ulgi na stacjach, słyszymy od Donalda Tuska stałą mantrę: „chcielibyśmy, ale to wina prezydenta”. Włoski przykład bezlitośnie obnaża tę wygodną bezsilność.
Gospodarka

Kolejny gigant ucieka z Polski! Setki ludzi na bruku, korporacja przenosi miejsca pracy do Indii

opublikowano:
Ludzie przed stołem
(fot. Pixabay)
Rządzi Tusk, więc tradycyjnie nad polskim rynkiem pracy zbierają się czarne chmury. Kolejna potężna, zagraniczna korporacja bez sentymentów zamyka swoje biura w naszym kraju, a intratne procesy biznesowe są wyprowadzane poza granice Europy. Zaledwie w ostatnich miesiącach z Polski uciekło wielu inwestorów, pozostawiając polskiego pracownika samemu sobie. Czy polska gospodarka staje się ofiarą własnych wysokich kosztów i polityki zagranicznych gigantów?
Gospodarka

Puste magazyny i skok cen. Czy Europie zabraknie gazu tej zimy?

opublikowano:
palniki gazowe
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Państwa członkowskie Unii Europejskiej mierzą się z poważnym problemem. Komisja Europejska wysłała oficjalne ostrzeżenie do rządów krajów członkowskich w związku z obawami o możliwy wzrost kosztów energii oraz ryzyko zakłóceń w dostawach gazu. Sytuację pogarsza fakt, że zapasy paliwa stale się kurczą.