Rosną ceny LPG. Rząd zapomniał o tym paliwie?

Wojna w Iranie i związane z nią problemy z żeglugą przez cieśninę Ormuz sprawiły, że na całym świecie doszło do dramatycznych podwyżek cen paliw. To zjawisko dotknęło także polskich kierowców, którzy płacą ogromną cenę za litr benzyny czy oleju napędowego.
Zapomnieli o LPG?
Aby temu przeciwdziałać, rząd Donalda Tuska wprowadził tzw. pakiet CPN. Ustala on tymczasowo maksymalne ceny paliw i wprowadza karę, w wysokości do miliona złotych, za sprzedawanie go drożej.
Zgodnie z opublikowanym wczoraj obwieszczeniem ministra energii, od dzisiaj benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł za litr, 98 – 6,76 zł, a olej napędowy 7,60 zł.
To obwieszczenie nie wprowadza jednak maksymalnej ceny na popularny w Polsce LPG. Jego cena cały czas rośnie. Jak zauważa "Wprost", w lutym wynosiła ok. 2,80 zł za litr, ale od tego czasu wzrosła o 30%, a wkrótce może przebić granicę 4 zł za litr. To duży problem, bo odsetek samochodów wyposażonych w instalację LPG jest w Polsce jednym z największych w Unii Europejskiej.
Nie ma kryzysu?
Do sprawy odniósł się na antenie RMF24 minister energii Miłosz Motyka. - Kryzys mamy przede wszystkim, jeśli chodzi o ropę, paliwa i produkty naftowe, nie bezpośrednio LPG – powiedział.
To jednak nie do końca prawda. Jak zauważa Portal Morski, przez Ormuz przechodziło aż 28% globalnego handlu LPG. Jej blokada sprawiła, że także ceny tego paliwa poszły w górę. To, że Polska nie importuje LPG z Zatoki Perskiej nie ma tutaj znaczenia, bowiem wzrost cen wystąpił globalnie.
Motyka nie wykluczył jednak, że rząd weźmie się także za ceny LPG. - Jeżeli sytuacja będzie się rozwijała w stronę negatywną także na rynku LPG, niewykluczone, że też będziemy podejmować działania – powiedział.
Nie ujawnił jednak, o ile musi wzrosnąć cena gazu, by rząd Donalda Tuska objął także LPG swoimi działaniami.
źr. wPolsce24 za RMF24, Interia











