Gospodarka

Niemcy narzekają, że Polacy w ostatnich 10 latach zaczęli zarabiać za dużo, a liczyli na tanią siłę roboczą

opublikowano:
Niemcy narzekają, że ich biznesy w Polsce nie są już tak dochodowe jak kiedyś
Niemcy narzekają, że ich biznesy w Polsce nie są już tak dochodowe jak kiedyś (Fot. Fratria)
Przez lata Europa Środkowo-Wschodnia była dla zachodnich koncernów synonimem taniej produkcji, niskich kosztów pracy i łatwego zysku. Polska, Czechy czy Węgry pełniły rolę przemysłowego zaplecza Zachodu — miejsca, gdzie można było produkować taniej, zachowując europejską jakość. Dziś jednak ten model zaczyna się wyczerpywać, co coraz wyraźniej dostrzegają niemieckie firmy, a echa ich narzekań głośno słychać w całych Niemczech.

Z najnowszego badania przygotowanego przez Strategy&, czyli dział doradczy PwC w Niemczech, wynika, że nadzieje przedsiębiorstw na utrzymanie dużych oszczędności w Europie Środkowo-Wschodniej coraz częściej okazują się złudne. Autorzy raportu wskazują wprost: koszty pracy w regionie rosły w ostatnich latach aż 3,5 razy szybciej niż produktywność.

Dla zachodnich inwestorów oznacza to jedno — przewaga kosztowa, która przez dekady przyciągała kapitał nad Wisłę, zaczyna znikać.

Polska już nie jest tania

Problemem z perspektywy zagranicznych koncernów staje się również rosnący niedobór wykwalifikowanych pracowników. Według raportu braki kadrowe w przemyśle Europy Środkowo-Wschodniej są dziś o około 16 procent większe niż w Niemczech. Firmy muszą więc nie tylko płacić więcej, ale też coraz mocniej rywalizować o pracowników.

Do tego dochodzi gwałtowny wzrost kosztów energii. W ciągu ostatnich pięciu lat ceny energii w regionie niemal się potroiły, co dodatkowo ogranicza atrakcyjność produkcyjną tej części Europy. To oczywiście skutek polityki klimatycznej Unii Europejskiej, napędzanej przez Niemcy, która rykoszetem trafia teraz w ich własne firmy na polskim rynku.

Jak przyznał autor badania Michael Weiss, prezesi firm nie mogą już polegać wyłącznie na lokalizacji jako gwarancji konkurencyjności. Innymi słowy — sama obecność fabryki w Polsce czy regionie przestaje być automatyczną przewagą.

Azja odzyskuje przewagę

W tym samym czasie coraz silniejszą konkurencję dla Europy stanowią państwa azjatyckie. Od Chin po Malezję przedsiębiorstwa korzystają tam z wyraźnie niższych cen energii oraz znacznie szybszej automatyzacji przemysłu.

Co szczególnie wymowne, według Strategy& średnie wynagrodzenia w Chinach są dziś jedynie o około 10 procent niższe niż w Niemczech, jednak tamtejsza produktywność dynamicznie rośnie dzięki szerokiemu wykorzystaniu robotów przemysłowych. W Niemczech natomiast obserwuje się stagnację w tym obszarze. To oznacza fundamentalną zmianę globalnej konkurencji — Europa przestaje wygrywać kosztami, a Azja coraz częściej wygrywa efektywnością.

Problem dla Niemiec, szansa dla Polski?

Z punktu widzenia zachodniego biznesu rosnące płace w Polsce są problemem. Z perspektywy samych Polaków — raczej dowodem cywilizacyjnego awansu. Polska gospodarka przestaje być oparta na modelu taniej siły roboczej. Rosnące wynagrodzenia są naturalnym skutkiem rozwoju gospodarczego, niedoboru pracowników oraz coraz wyższych aspiracji społeczeństwa.

Paradoksalnie więc to, co dla niemieckich menedżerów stanowi powód do niepokoju, dla regionu może oznaczać koniec roli europejskiej montowni i początek walki o bardziej zaawansowaną, nowoczesną gospodarkę. Bo największym problemem nie jest dziś to, że Polacy zarabiają za dużo — lecz to, że światowa konkurencja przestała opierać się wyłącznie na niskich kosztach pracy.

źr. wPolsce24 za dw.com

Polityka

Niemcy już wykorzystują słowa Kierwińskiego! "Obrzydliwa gierka"

opublikowano:
Marcin Kierwiński i Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. PAP/Art Service
Szef MSWiA Marcin Kierwiński na konferencji prasowej wypalił - sam przyznając, że nie jest tego pewien - że sprawca strzelaniny w Krakowie Michał O. miał być "zafascynowany ideologiami skrajnie prawicowymi". Okazało się, że niemieckie media już podchwyciły jego słowa i podają je jako fakt.
Gospodarka

Rząd znów sięga do kieszeni Polaków. Nowa stawka za prąd

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koalicja rządząca znów sięga do kieszeni Polaków. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt rozporządzenia, który bezpośrednio wpłynie na pozycje widoczne na rachunkach za prąd. Propozycja przygotowana przez Ministerstwo Energii zakłada zmianę jednej z opłat doliczanych do rachunków odbiorców końcowych, co oznacza dodatkowy wydatek dla domowych budżetów.
Gospodarka

Katastrofa finansów pod rządami Tuska! Jest zmiana ratingu Polski

opublikowano:
mid-26b06582
Donald Tusk (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Międzynarodowa agencja ratingowa S&P Global Ratings obniżyła perspektywę wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Czy Donald Tusk i jego ludzie znowu będą próbowali obarczyć winą za własną nieudolność prezydenta Karola Nawrockiego?
Gospodarka

Od 2027 roku rząd szykuje kolejny cios: drastyczny wzrost podatku. Zapłacimy wszyscy

opublikowano:
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty. Tutaj pani odwiedza urząd by podpisać dokumenty
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Kolejna „niespodzianka” koalicji rządzącej dla ciężko pracujących Polaków. Zamiast obiecywanych w kampanii ulg podatkowych, kwoty wolnej na poziomie 60 tysięcy złotych i wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości, obywatele dostają to, w czym obecna władza czuje się najlepiej: podwyżki danin i sięganie do cudzych portfeli. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło nowe, wyższe stawki podatku od nieruchomości, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Uderzenie odczują wszyscy: rodziny posiadające własne M, właściciele domów, działkowicze, a przede wszystkim duszeni kolejnymi obciążeniami polscy przedsiębiorcy.
Gospodarka

Seniorzy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle ma wynieść nowa waloryzacja emerytur

opublikowano:
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Polska znalazła się w newralgicznym momencie, w którym na nowo ważą się fundamenty naszej państwowości, ładu ustrojowego oraz elementarnego bezpieczeństwa obywateli. Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego nieustannie trwa „Reduta wPolsce24” — społeczny i redakcyjny dyżur, który stał się symbolem oporu wobec prób demontażu kluczowych instytucji Rzeczypospolitej. Polacy, czuwając na posterunku dzień i noc, dają jednoznaczne świadectwo przywiązania do suwerenności i litery prawa. Przypominają tym samym, skąd wziął się wieloletni kryzys ustrojowy, którego zarzewiem był bezprawny skok Platformy Obywatelskiej na sędziowskie nominacje „na zapas” jeszcze jesienią 2015 roku.
Publicystyka

Niemiecka armia świętuje w Warszawie. Zapomnieli, co tu zrobili?

opublikowano:
Niemcy glowne
Od kilku dni piętrzyły się pytania, co robią na polskich drogach niemieckie wozy bojowe. Po długim czasie padła wymijająca odpowiedź, że zmierzają na Litwę. Jednak wczoraj umundurowani żołnierze Bundeswehry spacerowali w okolicach Sejmu. Po kilkunastu godzinach, ambasada wydała oświadczenie, które wprawia w osłupienie. Niemcy przyjechali do Warszawy świętować 71. rocznicę powstania Bundeswehry, przypadającą na 12 listopada. Czy zrównane przez Niemców z ziemią miasto, które z ich ręki spłynęło krwią, jest naprawdę najlepszym miejscem na tę żołnierską fetę? Polacy, którzy przybyli do Berlina, by przy „kamieniu pamięci” złożyć hołd pomordowanym przez Niemców przodkom, zostali spacyfikowani przez policję. Skąd więc ta śmiałość w wyborze Warszawy na fetowanie niemieckich sił zbrojnych? I to w czasie, gdy Tusk przeprowadza w Polsce zamach stanu?