Niemcy narzekają, że Polacy w ostatnich 10 latach zaczęli zarabiać za dużo, a liczyli na tanią siłę roboczą

Z najnowszego badania przygotowanego przez Strategy&, czyli dział doradczy PwC w Niemczech, wynika, że nadzieje przedsiębiorstw na utrzymanie dużych oszczędności w Europie Środkowo-Wschodniej coraz częściej okazują się złudne. Autorzy raportu wskazują wprost: koszty pracy w regionie rosły w ostatnich latach aż 3,5 razy szybciej niż produktywność.
Dla zachodnich inwestorów oznacza to jedno — przewaga kosztowa, która przez dekady przyciągała kapitał nad Wisłę, zaczyna znikać.
Polska już nie jest tania
Problemem z perspektywy zagranicznych koncernów staje się również rosnący niedobór wykwalifikowanych pracowników. Według raportu braki kadrowe w przemyśle Europy Środkowo-Wschodniej są dziś o około 16 procent większe niż w Niemczech. Firmy muszą więc nie tylko płacić więcej, ale też coraz mocniej rywalizować o pracowników.
Do tego dochodzi gwałtowny wzrost kosztów energii. W ciągu ostatnich pięciu lat ceny energii w regionie niemal się potroiły, co dodatkowo ogranicza atrakcyjność produkcyjną tej części Europy. To oczywiście skutek polityki klimatycznej Unii Europejskiej, napędzanej przez Niemcy, która rykoszetem trafia teraz w ich własne firmy na polskim rynku.
Jak przyznał autor badania Michael Weiss, prezesi firm nie mogą już polegać wyłącznie na lokalizacji jako gwarancji konkurencyjności. Innymi słowy — sama obecność fabryki w Polsce czy regionie przestaje być automatyczną przewagą.
Azja odzyskuje przewagę
W tym samym czasie coraz silniejszą konkurencję dla Europy stanowią państwa azjatyckie. Od Chin po Malezję przedsiębiorstwa korzystają tam z wyraźnie niższych cen energii oraz znacznie szybszej automatyzacji przemysłu.
Co szczególnie wymowne, według Strategy& średnie wynagrodzenia w Chinach są dziś jedynie o około 10 procent niższe niż w Niemczech, jednak tamtejsza produktywność dynamicznie rośnie dzięki szerokiemu wykorzystaniu robotów przemysłowych. W Niemczech natomiast obserwuje się stagnację w tym obszarze. To oznacza fundamentalną zmianę globalnej konkurencji — Europa przestaje wygrywać kosztami, a Azja coraz częściej wygrywa efektywnością.
Problem dla Niemiec, szansa dla Polski?
Z punktu widzenia zachodniego biznesu rosnące płace w Polsce są problemem. Z perspektywy samych Polaków — raczej dowodem cywilizacyjnego awansu. Polska gospodarka przestaje być oparta na modelu taniej siły roboczej. Rosnące wynagrodzenia są naturalnym skutkiem rozwoju gospodarczego, niedoboru pracowników oraz coraz wyższych aspiracji społeczeństwa.
Paradoksalnie więc to, co dla niemieckich menedżerów stanowi powód do niepokoju, dla regionu może oznaczać koniec roli europejskiej montowni i początek walki o bardziej zaawansowaną, nowoczesną gospodarkę. Bo największym problemem nie jest dziś to, że Polacy zarabiają za dużo — lecz to, że światowa konkurencja przestała opierać się wyłącznie na niskich kosztach pracy.
źr. wPolsce24 za dw.com











