Polska wieś nad przepaścią. Rząd zgotował rolnikom koszmar

Rekordowe długi, puste portfele
Choć magazyny są pełne, a produkcja rolna nie załamała się, to sytuacja finansowa gospodarstw wygląda coraz gorzej. Rolnicy mierzą się z historycznie wysokimi zobowiązaniami, które coraz trudniej spłacać.
To pokazuje brutalną prawdę: sama produkcja już nie wystarcza, by utrzymać gospodarstwo. Koszty rosną szybciej niż dochody, a rolnik – zamiast zarabiać – zaczyna balansować na granicy wypłacalności.
Lubelszczyzna symbolem kryzysu
Najtrudniejsza sytuacja panuje w województwie lubelskim, które stało się niechlubnym liderem problemów finansowych na wsi.
To region, który od lat opiera się na rolnictwie – dziś odczuwa skutki zaniedbań z ostatnich lat. W praktyce oznacza to jedno: im bardziej ktoś jest związany z tradycyjną polską wsią, tym bardziej odczuwa skutki kryzysu.
System, który przestał działać
- Dzisiejsza sytuacja nie wzięła się znikąd - mówi senator Grzegorz Bierecki - To efekt ostatnich dwóch lat polityki, która zamiast wzmacniać polskie gospodarstwa zwiększyła biurokrację, podniosła koszty produkcji (energia, paliwo, nawozy) i swoją nieskuteczną polityką zagraniczną dopuściła do rynku konkurencję, która funkcjonuje na preferencyjnych zasadach. Oni nie chcą spotykać się z rolnikami, nie chcą z nimi rozmawiać i wsłuchiwać się w problemy polskiej wsi. Ludowcy realizują zabójczą dla polskich rolników politykę Brukseli i Berlina bezrefleksyjnie akceptując dyktat Tuska. Obawiam się, że oni naprawdę chcą zniszczyć polską wieś - prawdziwego gwaranta naszego bezpieczeństwa. Rząd nie reaguje, chociaż przecież ma możliwości - dodaje senator.
Efekt? Rolnik stał się zakładnikiem systemu, który miał mu pomagać.
Pełne magazyny, brak opłacalności
Paradoks obecnego kryzysu polega na tym, że problemem nie jest brak żywności. Wręcz przeciwnie – nadwyżki produkcji zamiast być szansą, stały się problemem.
Ceny skupu nie nadążają za kosztami, a rolnicy często sprzedają swoje plony poniżej opłacalności. To sytuacja absurdalna: kraj produkuje żywność, ale producenci nie są w stanie na niej zarobić. Co więcej ceny w sklepach zupełnie nie przystają do tych, które rolnicy otrzymują w skupach. My płacimy w warzywniakach gigantyczne pieniądze za świeże produkty rolne, a zarabiają wszyscy, tylko nie ci, którzy to jedzenie wytwarzają. Przykład? Kilogram pietruszki w sklepie kosztuje ok 7 zł. a w skupie rolnik dostaje za niego 50 groszy.
Polska wieś zostawiona sama sobie
Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego – brak realnej reakcji państwa. Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał dla rolników konkretne rozwiązania i żywił realną troskę o tę grupę społeczną. Teraz u władzy są m.in. ludowcy z PSL-u, a rolnikom rzucane są pod nogi kłody w postaci z jednej strony Zielonego Ładu z drugiej umowy z Mercosur.
Zamiast systemowych rozwiązań mamy:
-
doraźne programy
-
kolejne obietnice
-
i działania spóźnione względem skali problemu
W tym czasie zadłużenie rośnie, a kolejne gospodarstwa stają przed widmem upadłości. A przed nami kolejny sezon.
Wnioski
To nie jest chwilowe załamanie, ale sygnał ostrzegawczy.
Polska wieś – przez lata będąca fundamentem bezpieczeństwa żywnościowego – dziś sama potrzebuje ratunku. Jeśli obecny trend się utrzyma, skutki odczują wszyscy: od rolników po zwykłych konsumentów.
Bo gdy upada rolnik, nie jest to tylko jego prywatny problem. To problem całego państwa.
źr. wPolsce24










