Pokonaliśmy globalne ocieplenie. Dlaczego nikt o tym nie mówi?

Oficjalne scenariusze, które są wykorzystywane do modelowania klimatu i oceanów są tworzone przez międzynarodową grupę naukowców o nazwie Projekt Porównania Modeli Sprzęganych (CMIP), działającą w ramach Światowego Programu Badań nad Klimatem. To właśnie ich scenariusze są podstawą do prognozowania temperatury i emisji gazów, na których swoje oceny opiera Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) będący częścią ONZ.
Alarmistyczne scenariusze przestały być prawdopodobne
Amerykański pracownik naukowy think-tanku American Enterprise Institute Roger A. Pielke Jr zauważył pod koniec kwietnia, że CMIP opublikował nowe założenia, zgodnie z którymi sporządzony zostanie siódmy raport IPCC. Wynika z nich, że RCP8.5, SSP5-8.5 i SSP3-7.0 – najbardziej ekstremalne scenariusze, które od lat miały ogromny wpływ na dyskusje na temat klimatu – stały się bardzo mało prawdopodobne. Naukowcy twierdzą, że straciły aktualność z powodu trendów w kosztach odnawialnych źródeł energii, pojawieniu się polityki klimatycznej i ostatnich trendów emisji.
Jak zauważa Pielke, CMIP stworzył siedem nowych scenariuszy. Najgorszy z nich przewiduje emisję dwutlenku węgla na poziomie 71 gigaton w 2100 roku. Poprzedni najgorszy scenariusz, SSP5-8.5, przewidywał emisje na poziomie aż 128 Gt. Co więcej, autorzy nowych scenariuszy podkreślają, że to tylko eksperyment myślowy i nie powinno się go brać pod uwagę przy tworzeniu polityki klimatycznej.
Zmowa milczenia
Biorąc pod uwagę, od jak dawna media i politycy straszą konsekwencjami globalnego ocieplenia – i to, jaki wpływ polityka klimatyczna ma na nasze codzienne życie – mogłoby się wydawać, że informacja o tym, że najczarniejsze scenariusze się nie sprawdzą, powinna być na czołówkach wszystkich światowych mediów. Tymczasem, jak zauważa Pielke, przeszła praktycznie bez echa.
Czytaj także:
Paradoks walki z globalnym ociepleniem. Im czystsze powietrze, tym planeta szybciej się nagrzewa
USA przestanie walczyć z globalnym ociepleniem? Wkrótce zapadnie ważna decyzja
Najgłośniej było o tym w Holandii. Zapewne z tego powodu, że Detlef van Vuuren, główny autor artykułu naukowego, w którym zapowiedziano nowe scenariusze, jest Holendrem. Jak zauważył Pielke, holenderskie media szeroko cytują jego słowa, w których nadal stara się on straszyć globalnym ociepleniem i przekonywać, że dezaktualizacja poprzednich scenariuszy wynika ze zmian na świecie, a nie tego, że naukowcy nie dochowali odpowiedniej staranności.
Temat ten pojawił się także w niemieckich i szwajcarskich mediach. Pielke zauważa jednak, że zupełnie nie zaistniał w mediach anglojęzycznych, które trafiają do odbiorców z całego świata – zarówno popularnych, jak i branżowych i ogólnonaukowych, chociaż w przeszłości publikowały setki alarmistycznych artykułów opartych o zdeaktualizowane scenariusze.
Być może to milczenie nie jest przypadkowe, a nowe raporty nie wpłyną na żadne istotne zmiany w polityce klimatycznej. "Rzeczpospolita" przypomniała w tym kontekście głośną wypowiedź wysokiego rangą urzędnika IPCC Ottmara Edenhofera z 2010 roku. - Trzeba uwolnić się od złudzenia, że międzynarodowa polityka klimatyczna to polityka środowiskowa – powiedział wtedy w rozmowie z dziennikiem "Neue Zurcher Zeitung". - Zamiast tego, polityka dotycząca zmian klimatycznych dotyczy tego, jak de facto redystrybuujemy bogactwo świata.
źr. wPolsce24 za "Rzeczpospolita", AEI.org











