Pensja z Biedronki sprzed lat dziś nie starczyłaby na zakupy. Ale czy naprawdę teraz jest dużo lepiej?

Jeszcze kilkanaście lat temu praca w Biedronce gwarantowała pensję wyraźnie powyżej minimalnego - wtedy naprawdę bardzo niskiego - wynagrodzenia. Dziś te same kwoty nie wystarczyłyby nawet na podstawowe zakupy. Porównanie wynagrodzeń z lat 2010–2026 z płacą minimalną i kosztami życia pokazuje, jak brutalnie inflacja zmieniła rynek pracy w handlu.
Pensje w Biedronce w 2010 roku. Solidna praca, realne pieniądze
Jak przypomina portal DlaHandlu.pl w 2010 roku nowo zatrudniony pracownik sklepu Biedronki zarabiał od 1730 do 1970 zł brutto. Przy płacy minimalnej wynoszącej 1317 zł brutto oznaczało to wynagrodzenie na poziomie 130–150 proc. ustawowego minimum.
Koszty życia były oczywiście znacznie niższe niż dziś. Pensja z Biedronki nie była oczywiście luksusem, ale pozwalała w miarę normalnie funkcjonować.
Lata 2013–2016. Pensje rosną, ale przewaga topnieje
W kolejnych latach wynagrodzenia w sieci rosły, jednak coraz wolniej w stosunku do oczekiwań i kosztów życia. W 2013 roku stawki sięgnęły około 2000 zł brutto, a w 2016 roku 2250–2450 zł brutto. Jednocześnie płaca minimalna wzrosła do 1850 zł brutto.
Oznaczało to jedno: nominalnie pracownicy zarabiali więcej, ale realnie coraz trudniej było odczuć poprawę poziomu życia.
2020 rok. Płaca minimalna dogania tę w Biedronce, a inflacja dopiero się rozpędza
W 2020 roku pensje sprzedawców-kasjerów wzrosły do 2650–2950 zł brutto, a w największych miastach przekraczały 3500 zł brutto. Dalsze podwyżki wymuszał fakt, że płaca minimalna niemal zrównała się z tym poziomem. W tym samym czasie inflacja zaczęła przyspieszać, choć jej skutki były jeszcze słabo odczuwalne.
2022 rok. Podwyżki wymuszone inflacją
Gwałtowny wzrost cen w latach 2021–2022, spowodowany pandemią i napaścią Rosji na Ukrainę, zmusił Biedronkę do największych podwyżek w historii. Wynagrodzenia wzrosły do 3460–4050 zł brutto, a sieć przeznaczyła na ten cel setki milionów złotych.
Nominalnie wyglądało to imponująco, ale przy inflacji przekraczającej 14 proc. realna wartość tych pensji szybko topniała. Coraz więcej pracowników zauważało, że mimo wyższych wypłat stać ich na coraz mniej.
2026 rok. Rekordowe stawki, stare problemy
Dziś wynagrodzenia w Biedronce są nominalnie najwyższe w historii. Początkujący sprzedawca-kasjer zarabia 5300–5650 zł brutto, a po doliczeniu premii nawet ponad 6000 zł brutto. Jednocześnie płaca minimalna zbliżyła się do 4600 zł brutto.
Relacja pensji do minimum znów przypomina tę sprzed kilkunastu lat – około 115–130 proc. Różnica polega na kosztach życia. Ceny żywności, energii i mieszkań sprawiają, że dzisiejsza pensja daje zbliżony poziom bezpieczeństwa finansowego do tego z 2010 roku.
Co pokazuje przykład Biedronki?
Historia wynagrodzeń w największej sieci handlowej w Polsce nie jest więc opowieścią o pensjach jako takich, lecz o tym, jak szybko inflacja zmienia znaczenie pieniędzy. Nominalne kwoty rosły, często skokowo, ale realna wartość wynagrodzeń była w dużej mierze konsumowana przez rosnące ceny i koszty życia.
Pensje w Biedronce od 2010 do 2026 roku wzrosły kilkukrotnie w ujęciu nominalnym, jednak po przeliczeniu na dzisiejsze ceny ich siła nabywcza okazała się zaskakująco stabilna. Dzisiejsze rekordowe stawki w relacji do płacy minimalnej i realnych wydatków dają poziom bezpieczeństwa finansowego zbliżony do tego sprzed kilkunastu lat. To pokazuje nie tyle „wzrost płac”, ile skalę zmian, jakie w Polsce przeszły koszty życia i wartość pieniądza.
źr. wPolsce24 za DlaHandlu.pl











