Nawet posłowie KO mają dosyć systemu kaucyjnego. „Co z nami zrobiliście?”

System kaucyjny zaczął działać w Polsce 1 października 2025 r. Już przed startem pojawiły się zarzuty o niewystarczające przygotowanie przepisów wykonawczych, operatorów, systemów IT i infrastruktury. M.in. z powodu problemów z przygotowaniem termin startu przesunięto z 1 stycznia na 1 października 2025 r. Potem było tylko gorzej.
Posłowie Koalicji Obywatelskiej w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreślili, że chcą dyskusji o działaniu i udoskonalaniu systemu, a nie jego likwidacji.
„Skarżą się na niego moi znajomi, piszą w tej sprawie do mnie wyborcy” - podkreśliła w rozmowie z dziennikiem Dorota Łoboda. Wśród docierających do niej zastrzeżeń wymieniła m.in. długie kolejki do automatów kaucyjnych, wygasanie bonów za zwrócone opakowania czy niejasności związane z obiegiem opłaty kaucyjnej.
Na początku sierpnia do Sejmu wpłynął projekt Konfederacji, który miałby znieść system kaucyjny w Polsce. Swoją interpelację związaną z jego funkcjonowaniem posłanka Łoboda złożyła (wraz z pięcioma innymi parlamentarzystkami) zanim do tego doszło.
Dyskusji chcą również m.in. posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic czy poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan.
„Jeden ze stojących pod kaucjomatem rozpoznał mnie i powiedział: Niech pan zobaczy, panie pośle, co z nami zrobiliście. Zamiast być z dziećmi nad morzem, stoimy w długiej kolejce z jakimiś workami” - przywołał w rozmowie z „Rz” swoje doświadczenia z Międzyzdrojów poseł Dowhan.
źr. wPolsce24 za PAP/"Rzeczpospolita"











