Brazylia blokuje polskie mleko i jabłka mimo umowy z Mercosur. KE potwierdza problemy, a resort rolnictwa... nie robi nic!

Zgodnie z informacjami branżowymi i dokumentami Komisji Europejskiej, Brazylia mimo formalnego obowiązywania umowy stosuje dodatkowe, trudne do spełnienia wymogi administracyjne, sanitarne i weterynaryjne. W efekcie realny eksport pozostaje mocno ograniczony.
Równoległy świat ministerstwa rolnictwa
Sektor mleczarski alarmuje najgłośniej. Prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska podkreśla, że Brazylia zwleka z wydaniem uzgodnionych świadectw weterynaryjnych (po kontroli sprzed lat). Bez nich eksport serów staje się „znacznie trudniejszy, bardziej skomplikowany i mniej opłacalny”, a w praktyce bliski zeru. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (resort Stefana Krajewskiego) dementuje te obawy, twierdząc, że wszystko jest w porządku i świadectwa są uzgodnione. Branża ma jednak inne zdanie.
Polskie jabłka napotykają problemy od ponad dekady. Brazylia blokuje ich import, powołując się na kwestie fitosanitarne. Procedura oceny ryzyka (PRA) nie została zakończona mimo wieloletnich starań. Komisja Europejska naciska na Brazylię (wspólnie z Polską, Niemcami i Belgią), ale efekty są ograniczone. Umowa Mercosur nie przyniosła w tej sprawie szybkiego przełomu , a Komisja Europejska w aktualizacjach z początku maja 2026 r. potwierdza występowanie barier pozataryfowych ze strony Brazylii wobec polskiej żywności.
Odpowiedź UE: zakaz brazylijskiego mięsa od 3 września
W tle toczy się inna sprawa. Od 3 września 2026 r. Brazylia traci możliwość eksportu do UE wielu produktów pochodzenia zwierzęcego (m.in. wołowiny, drobiu, jaj, miodu, produktów akwakultury). Powód: niespełnianie unijnych norm dotyczących antybiotyków (używanych jako stymulatory wzrostu, co jest zakazane w UE). Decyzję podjęto jednomyślnie w komitecie SCOPAFF (Stały Komitet ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz). Minister Stefan Krajewski mówił o „końcu z podwójnymi standardami” i ochronie polskich rolników oraz konsumentów.
To pokazuje, że UE jest w stanie egzekwować standardy, ale jednocześnie rodzi pytania o asymetrię w handlu z Mercosurem – zwłaszcza że umowa ma ułatwiać wymianę także w drugą stronę.
Kontekst polityczny i opinie
Zajączkowska-Hernik podkreśla, że grupy takie jak sadownicy i mleczarze liczyły na zyski z umowy, a spotykają je systemowe utrudnienia. Krytykuje Komisję Europejską i Ursulę von der Leyen za przeforsowanie porozumienia „w imię niemieckich interesów” oraz wzywa polski rząd do zdecydowanych działań na forum międzynarodowym, w tym przyspieszenia zakazu sprowadzania brazylijskiego mięsa.
Kilka tygodni po starcie tymczasowego stosowania umowy UE-Mercosur widać, że obniżenie ceł nie gwarantuje realnego dostępu do rynku. Bariery pozataryfowe pozostają skutecznym narzędziem protekcjonizmu. Dla polskich producentów mleka i jabłek korzyści na razie są symboliczne, podczas gdy import z Brazylii (choć ograniczany w niektórych obszarach) budzi obawy o standardy. Warto śledzić, czy presja dyplomatyczna przełoży się na realne otwarcie brazylijskiego rynku dla polskiej żywności.
źr. wPolsce24











