Kto naprawdę odpowiada za paraliż na drogach?

Zawodowi kierowcy atakowani zamiast wsparcia
W oficjalnym komunikacie TLP podkreśla, że tocząca się od kilku dni dyskusja medialna i społeczna coraz częściej sprowadza problem do rzekomej „winy kierowców ciężarówek”, którą skutecznie podgrzewa rząd, a co według organizacji jest nie tylko nieuczciwe, lecz oderwane od rzeczywistości całego systemu transportowego.
Nie ulega wątpliwości, co podkreśla TLP, że zawodowi kierowcy wykonują kluczową rolę dla gospodarki i społeczeństwa – przewożą żywność, leki, energię i produkty codziennego użytku – a ich praca w ekstremalnych warunkach pogodowych jest znacznie trudniejsza, niż uważają domorośli komentatorzy. Oskarżanie ich o odpowiedzialność za zatory drogowe to strona uproszczonej narracji, która ignoruje prawdziwe przyczyny paraliżu.
– Narracja zrzucająca odpowiedzialność za zimowe zatory drogowe jest krzywdząca dla tysięcy zawodowych kierowców i nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w faktach – przekonuje prezes TLP Maciej Wroński w piśmie skierowanym do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. – Dbałość o flotę to dla profesjonalnych przewoźników priorytet nie tylko moralny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Każde zdarzenie związane ze złym stanem technicznym pojazdu, to wymierna strata finansowa, której ryzyko wielokrotnie przekracza wartość ewentualnych „oszczędności” w tym obszarze - czytamy w oświadczeniu.
Prawdziwe przyczyny zimowych zatorów
Eksperci podkreślają, że zimowe opady śniegu i marznący deszcz powodują ogromne utrudnienia na drogach w całym kraju, a warunki atmosferyczne prowadzą do blokad, dłuższych i cięższych hamowań, a także znacznie wydłużonego czasu reakcji pojazdów. Policja ostrzegała kierowców o niebezpiecznych warunkach, które mogą prowadzić do zatorów i kolizji – ale nie są one skutkiem działań jedynie jednej grupy użytkowników dróg.
Ponadto duże ciężarówki, ze względu na swoją masę i długość, naturalnie poruszają się wolniej w złych warunkach meteorologicznych, ale to nie jest „wina” kierowców, lecz charakterystyka transportu drogowego i bezpieczeństwa. Próba sprowadzenia odpowiedzialności do jednego zawodu ignoruje skalę wyzwań logistycznych i systemowych.
Zaniedbania państwa i służb drogowych
TLP i branża transportowa zwracają także uwagę, że paraliż drogowy jest konsekwencją wieloletnich zaniedbań w przygotowaniu infrastruktury i służb na sezon zimowy:
-
Niewystarczające przygotowanie systemu odśnieżania i reagowania kryzysowego – gdy drogi są zasypane, pługopiaskarki często utknęły razem z innymi pojazdami, co opóźnia ich działania i pogłębia korki.
-
Brak jasnych procedur koordynacji służb drogowych i ratowniczych – w wielu przypadkach służby ratunkowe działają dopiero po fakcie, zamiast zapobiegać blokadom.
-
Krytyczna infrastruktura nie została skutecznie zabezpieczona, co w sytuacjach ekstremalnych jak obecna fala zimna prowadzi do chaosu na trasach.
Trudno nie odnieść wrażenia, że w tym roku sytuacja jest szczególnie trudna, choć trudne warunki drogowe występowały także w ostatnich latach.
Niektórzy eksperci i politycy wprost przyznają, że przyczyną mogą być problemy budżetowe i szukanie oszczędności zarówno przez podmioty centralne, jak i samorządu.
Takie zaniedbania to nie kwestia pojedynczych kierowców, ale systemu państwowego, który powinien przygotować kraj na zimowe warunki i zadbać o płynność ruchu oraz bezpieczeństwo wszystkich uczestników dróg.
Nie można „upiększać” problemów kosztem kierowców
TLP ostrzega, że szukanie kozłów ofiarnych wśród kierowców zawodowych to wygodny, ale błędny trop, który odwraca uwagę od realnych problemów systemowych i odpowiedzialności władz za infrastrukturę i organizację ruchu.
W praktyce odpowiedzialność za paraliż na drogach spoczywa tam, gdzie leżą decyzje strategiczne o utrzymaniu dróg, reagowaniu na alerty pogodowe i zarządzaniu służbami ratowniczymi – a to zadanie państwa i władz centralnych, nie pojedynczych wykonawców transportu, którzy tylko starają się wykonywać swoje obowiązki nawet w najtrudniejszych warunkach.
I sytuacji tej nie zmienią kolejne wpisy premiera Donalda Tuska, o tym jak z ministrem spraw wewnętrznych Marcinem Kierwińskim czuwają nad sytuacją. Tu potrzeba realnych działań a nie fotek na X.com czy filmików na TikToka.
źr. wPolsce24 za tlp.org.pl











