Kosmiczny wzrost wartości polskiego złota. NBP ma plan, który może zmienić zasady gry

Jeszcze dekadę temu nikt nie spodziewał się, że decyzje o masowym wykupie złota przez Narodowy Bank Polski okażą się jednym z najbardziej wizjonerskich posunięć w nowoczesnej historii krajowych finansów. Dziś, gdy świat zmaga się z ogromnymi zawirowaniami geopolitycznymi, polski bank centralny dysponuje „ekstraordynaryjną” kartą przetargową.
Wartość rezerw dewizowych Polski po raz pierwszy w historii przekroczyła barierę biliona złotych. Co kryje się za tym sukcesem i jak miliardy ukryte w kruszcu mogą realnie wpłynąć na bezpieczeństwo militarne każdego z nas?
Wizjonerski rajd po złoto. Liczby, które robią wrażenie
Od 2016 roku NBP przeszedł spektakularną drogę, zwiększając zasoby złota z poziomu 103 ton do ponad 600 ton. Cel na najbliższą przyszłość jest jasny: okrągłe 700 ton. Kruszec, który dla maksymalnego bezpieczeństwa przechowywany jest zarówno w skarbcach w kraju, jak i w Londynie oraz Nowym Jorku, przestał być wyłącznie pasywnym zabezpieczeniem. Stał się narzędziem strategicznym.
Wszystko za sprawą bezprecedensowej sytuacji na rynkach światowych. Gdy NBP zaczynał zakupy, uncja złota kosztowała ok. 1100 dolarów. Obecnie jej cena oscyluje w granicach 4500 dolarów. Efekt? Polski bank centralny wygenerował gigantyczny, tzw. niezrealizowany zysk z wyceny. Jeszcze na koniec lutego 2026 roku szacowano go na oszałamiające 193 miliardy złotych, a po majowych korektach rynkowych nadal przekracza on bezpieczne 150 miliardów złotych.
Plan NBP: Jak zamienić złoto w nowoczesną armię?
Prof. Adam Glapiński wskazuje na rewolucyjną możliwość: część tego zysku można spieniężyć i przekazać bezpośrednio do budżetu państwa z przeznaczeniem na obronność.
Jak miałoby to działać w praktyce?
-
Bez uszczerbku dla rezerw: Operacja polegałaby na sprzedaży części złota za waluty obce. Wielkość całego portfela rezerw dewizowych NBP nie drgnęłaby nawet o grosz – zmieniłaby się jedynie jego struktura.
-
Wpłata do budżetu: Zgodnie z prawem, NBP przekazuje 95% swojego zrealizowanego zysku do budżetu państwa. Te środki rząd mógłby natychmiast skierować na zakup nowoczesnego uzbrojenia.
-
Finansowanie bez długu: To kluczowy argument dla każdego obywatela. Wojsko zyskałoby miliardy na modernizację bez konieczności zaciągania drogich kredytów zagranicznych i bez obciążania przyszłych pokoleń nowym długiem publicznym.
Zbrojenia a inflacja. Czy grozi nam drożyzna?
Wielu ekonomistów i Polaków zadaje sobie pytanie: czy wpompowanie tak gigantycznych środków w gospodarkę nie napędzi inflacji? Prezes NBP uspokaja. Wpływ wydatków militarnych na wzrost cen zależy od tego, gdzie kupujemy sprzęt.
Zakupy realizowane u zagranicznych kontrahentów nie generują presji inflacyjnej w kraju. Z kolei inwestycje w rodzimy przemysł zbrojeniowy – o ile idą w parze z rozwojem mocy produkcyjnych polskich firm – stymulują wzrost PKB. Co najważniejsze, finansowanie armii z wypracowanych „własnych” środków NBP (zamiast poprzez powiększanie długu) drastycznie zmniejsza ryzyko osłabienia złotego i chroni nas przed dodatkowym wzrostem cen.
Potrzebny jeden warunek: Ponadpartyjny konsensus
Choć mechanizm finansowy jest gotowy i całkowicie bezpieczny dla stabilności polskiego pieniądza, do jego uruchomienia niezbędna jest współpraca na najwyższych szczeblach władzy. Aby operacja była w pełni legalna i zgodna z procedurami, potrzebne jest porozumienie Prezydenta, Rządu oraz Parlamentu, przy jednoczesnym poszanowaniu pełnej niezależności NBP.
Czy w obecnej sytuacji politycznej dojdzie do zgody w imię wyższej racji stanu? Czas ucieka, a realne zagrożenia militarne za naszą wschodnią granicą sprawiają, że bezpieczny i silny mecenas w postaci Narodowego Banku Polskiego to fundament, na którym musimy budować przyszłość. Jedno jest pewne: Polska ma dziś w ręku asy, jakich zazdrości nam wiele krajów w Europie.
źr. wPolsce24 za NBP











