KE nałożyła gigantyczną karę na AliExpress. Chińskiego giganta mocno to zaboli

AliExpress powstał w 2010 roku i należy do Alibaba Group, chińskiego giganta e-commerce. Jak wiele tego typu platform, współpracuje z niezależnymi sprzedawcami, dając małym chińskim firmom możliwość dotarcia do klientów na całym świecie. Jest jedną z najpopularniejszych platform e-commerce na świecie.
Kara za podróbki i towary niebezpieczne
Teraz jednak chińska platforma została obłożona rekordowo wysoką karą przez Komisję Europejską. Wyniosła ona aż 550 milionów euro. To już trzecia kara nałożona na tę platformę dzięki unijnej Ustawie o Usługach Cyfrowych (DSA).
Tak jak poprzednim razem, kara została nałożona za to, że na AliExpress sprzedawane są podróbki towarów znanych producentów, a także towary, które są nielegalne w UE lub mogą stanowić zagrożenie dla konsumentów. DSA wymaga, by platformy e-commerce starały się walczyć ze sprzedażą nielegalnych towarów.
U Chińczyka kupuje co piąty Europejczyk
Jak informuje agencja Reuters, KE już w czerwcu zeszłego roku oskarżyła AlieExpress o to, że nie spełnia narzuconego przez DSA wymogu oceny i zmniejszania ryzyka handlu nielegalnymi towarami. Dała jej czas do 20 października na zaproponowanie kroków naprawczych.
- To bardzo niebezpieczne dla konsumentów, niesprawiedliwe dla firm, które spełniają wszystkie nasze zasady – podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami Henna Virkkunen, wiceprzewodnicząca wykonawcza Komisji Europejskiej ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji.
Virkkunen zauważyła, że problem jest poważny z powodu wielkiej popularności chińskich platform e-commerce w Europie. Przypomniała, że AliExpress miała tylko w zeszłym roku 193 europejskich użytkowników, a jej konkurenci, Shein i Temu, odpowiednio 145 i 130 milionów. - Jeden na pięciu Europejczyków twierdzi, że robi zakupy na Shein, Temu czy AliExpress co najmniej raz w miesiącu – podkreśliła.
Temu została w przeszłości ukarana grzywną za łamanie DSA, a wobec Shein toczy się śledztwo.
Nie zrobili wystarczająco dużo
Przed nałożeniem kary KE stwierdziła, że AliExpress nie oceniła we właściwy sposób tego, czy ma dość pracowników do walki z nielegalnymi towarami. Zauważyła, że te czasem są dostępne całymi tygodniami, zanim zostaną usunięte z oferty, a systemy rekomendacji i algorytmy reklamowe wpływają na to, że trafiają do wielu potencjalnych klientów. Stwierdziła także, że system kar dla sprzedawców, którzy handlują nielegalnymi towarami, jest mało efektywny i nie odstrasza ich wystarczająco przed takim procederem. Zauważyła także, że jej obowiązkowy system autoryzacji marek, który miał powstrzymać sprzedaż podróbek, jest zbyt łatwy do obejścia przez ich sprzedawców.
Nałożona na Alieexpress kara za łamanie DSA jest zdecydowanie wyższa, niż kara, jaką w maju zeszłego roku zapłaciło Temu (200 mln dolarów) czy też kara, którą w w grudniu nałożono na portal społecznościowy X. KE zauważyła jednak, że mogła być znacznie wyższa – za okoliczność łagodzącą uznano to, że DSA obowiązuje od niedawna.
Jak zauważa Reuters, w połowie zeszłego roku AlieExpress groziła kara w wysokości 6% ich globalnych obrotów za sprzedaż potencjalnie nielegalnych i pornograficznych materiałów. KE ostatecznie jednak jej nie nałożyła, gdyż przedstawiciele platformy zgodzili się wprowadzić działania naprawcze.
źr. wPolsce24 za Reuters











