Ile polskie firmy zaoszczędziłyby na zawieszeniu systemu ETS? Kwoty szokują

Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) to pierwszy i jeden z największych systemów handlu emisjami CO2 na świecie. Zgodnie z nim każda unijna firma emitująca dwutlenek węgla ma uprawnienia do emisji ograniczonej ilości tego gazu rocznie. Jeśli wyemituje mniej, to może sprzedać pozostałe uprawnienia firmom, które emitują więcej niż przyznany im limit. Pula dostępnych uprawnień rok po roku jest coraz bardziej zmniejszana. Ma to zachęcić firmy do inwestowania w transformację energetyczną.
ETS w końcu jest kwestionowany
ETS to główne narzędzie UE do walki z pogodą. Do niedawna wydawało się, że ten system jest nie do ruszenia. Jak zauważa Money.pl, zaczyna się to jednak zmieniać, a sens istnienia tego systemu w obecnej formie coraz częściej jest kwestionowany przez polityków i wielkie koncerny.
Nawet kanclerz Niemiec Friedrich Merz, którego państwo od początku było uznawane za najbardziej zagorzałego zwolennika tego systemu, wyraził swoje wątpliwości na spotkaniu z liderami przemysłu.
- Ten system został wdrożony, aby ograniczyć emisje CO2, a jednocześnie umożliwić firmom przejście na produkcję bezemisyjną. Jeśli więc nie jest to osiągalne i jeśli nie jest to właściwy instrument, powinniśmy być bardzo otwarci na jego rewizję lub przynajmniej odłożenie w czasie – stwierdził.
Merz szybko wycofał się z tych słów, twierdząc, że ETS to właściwe narzędzie, które wymaga co najwyżej korekt, jego słowa otworzyły jednak puszkę Pandory. Prezydent Francji Emmanuel Macron zauważył, że cena ETS powinna wynosić ok. 30-40 euro za tonę, ale z powodu spekulacji przekroczyła 80 euro. Ten system skrytykowały także Austria, Czechy, a także Polska, która przygotowała pismo domagające się zmniejszenia jego restrykcyjności.
Portal Informacje Giełdowe przygotował szacunkowe wyliczenia tego, ile zaoszczędziłyby polskie firmy, gdyby ETS został zawieszony.
Dziennikarze ustalili, że najwięcej zaoszczędziłyby na tym największe spółki skarbu państwa, co oznacza, że w ich budżetach pozostałyby miliardy euro. Wynikające z ich obliczeń kwoty szokują.
Gigantyczne oszczędności
Według obliczeń portalu, największym beneficjentem zawieszenia ETS byłaby Polska Grupa Energetyczna (PGE), która zaoszczędziłaby na tym od 24 do 25 miliardów złotych rocznie, które mogłaby przeznaczyć na inwestycje czy obniżenie rachunków odbiorców. Na drugim miejscu znalazł się Orlen, który zachowałby od 9 do 10 mld złotych rocznie. Podium zamyka Enea, którą ETS kosztuje od 7 do 8 mld złotych rocznie.
Tauron na likwidacji ETS zaoszczędziłby 3,5 do 4 mld złotych, Jastrzębska Spółka Węglowa od 2 do 7 miliardów. Mniej zoszczędziłyby ZE PAK (0,5-1 mld zł), KGHM (0,4 – 0,8 mld) i Grupa Azoty (0,4-0,7 mld), ale to wciąż znaczące kwoty.
Biorąc pod uwagę tylko największe podmioty, zawieszenie systemu ETS przyniosłoby Polsce oszczędności w wysokości od 47 do 56 mld złotych rocznie.
Dla gigantów zawieszenie ETS to oszczędności, ale dla małych firm to może być jedyna szansa na przetrwanie. Jak donoszą media, już 16 polskich firm nie rozliczyło się z uprawnień do emisji CO2, bo nie jest w stanie udźwignąć ciężaru finansowego ETS.
Dotyczy to głównie małych, lokalnych ciepłowni. Ostatnio głośno było o tym, że EC Zagłębie Dąbrowskie nie umorzyła blisko 2,1 mln certyfikatów za rok 2020, czego skutkiem było nałożenie przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska kary w wysokości blisko 248 mln zł. Te problemy dotyczą nie tylko naszego kraju.
źr. wPolsce24 za Money.pl











