Gospodarka

Firma ze Śląska wprowadziła 4-dniowy dzień pracy. Jaki był efekt?

opublikowano:
Czy pracownicy powinni pracować krócej?
Czy pracownicy powinni pracować krócej? (fot. Fratria)
W debacie publicznej od miesięcy przetacza się fala lewicowego entuzjazmu dotycząca skrócenia czasu pracy. Aktywiści i politycy prześcigają się w pomysłach, jak ustawowo zmusić pracodawców do płacenia tyle samo za mniejszą liczbę godzin. Tymczasem realne życie i gospodarka rządzą się własnymi prawami.

Przykład Wodociągów Siemianowickich „Aqua-Sprint” ze Śląska udowadnia, że ewentualne zmiany w systemie pracy mogą być owocem racjonalnej organizacji i dojrzałości przedsiębiorstwa, a nie rewolucyjnych dekretów pisanych przy warszawskich czy brukselskich biurkach.

Lewicowe recepty na „szczęście powszechne” zazwyczaj zaczynają się od przymusu. Gdy tylko w przestrzeni medialnej pojawia się temat 4-dniowego tygodnia pracy, z kręgów rządowych i progresywnych think-tanków słyszymy postulaty: „ustawowo skrócić czas pracy!”, „wprowadzić nakazy!”. Konserwatywni ekonomiści od początku ostrzegają, że odgórne, centralne planowanie w tak delikatnej materii jak rynek pracy musi skończyć się katastrofą – spadkiem konkurencyjności polskich firm, wzrostem kosztów i ostatecznie drożyzną, która uderzy w samych konsumentów.

Jak to jednak wygląda, gdy zamiast ideologicznego zacietrzewienia do głosu dochodzi śląska etyka pracy i czysty pragmatyzm?

Doświadczenie zamiast ideologii

Spółka Aqua-Sprint z Siemianowic Śląskich stała się jednym z liderów dyskusji o nowym modelu pracy, biorąc udział w rządowym programie pilotażowym. Jednak, jak zaznacza rzecznik prasowy spółki Seweryn Świaczny, fundamentem pod te zmiany nie były modne, zachodnie teorie o „work-life balance”, ale twarda praktyka, której początki sięgają jeszcze czasów pandemii.

To wtedy firma musiała przeorganizować swoje struktury, a biura obsługi klienta zaczęły funkcjonować w wybrane dni (poniedziałki, środy i piątki). Zamiast chaosu, odpowiednie zarządzanie zasobami ludzkimi pozwoliło utrzymać – a nawet poprawić – ciągłość działania.

Obecnie firma wdraża model, w którym pracownicy docelowo zyskają jeden wolny dzień w tygodniu przy zachowaniu dotychczasowych wynagrodzeń.

Kluczowy w całej sprawie jest jednak fakt, że w Siemianowicach nikt nie podszedł do tematu dogmatycznie. Zanim podjęto jakiekolwiek decyzje, zarząd usiadł do stołu z pionem technicznym. W firmie infrastrukturalnej, odpowiadającej za dostawy wody i usuwanie awarii, nie ma miejsca na przestoje. Pytanie brzmiało krótko: „czy dacie radę zabezpieczyć ciągłość działania?”. Odpowiedź brzmiała: „tak, ale wymaga to elastyczności”. Pracownicy pracują dłużej w poniedziałki, krócej w piątki, a terminy wolnych dni są rotowane.

Sukces rodzi się z odpowiedzialności, nie z przymusu

Przykład ze Śląska niesie za sobą potężną lekcję dla wszystkich zwolenników państwowego interwencjonizmu. Pokazuje, że skrócenie czasu pracy może być nagrodą za wysoką efektywność i nowoczesną organizację, a nie prawem przyznanym „z urzędu” każdemu, bez względu na kondycję firmy.

Wodociągi to specyficzny sektor, ale to właśnie tam udowodniono, że kluczem do sukcesu jest odpowiedzialność za rezultat, a nie bezmyślne „odsiedzenie” ośmiu godzin przy biurku. Pracownicy, doceniając zaufanie i dodatkowy czas dla rodzin, sami dbają o to, by jakość ich pracy nie spadła. To klasyczne podejście subsydiarności (pomocniczości) – decyzje zapadają na poziomie struktur firmy, najbliżej ludzi, a nie na poziomie centralnych ministerstw.

Pułapka ustawowego populizmu

Dlaczego zatem przykład Siemianowic powinien być przestrogą dla rządu, który najchętniej zadekretowałby wolne piątki dla całej Polski? Ponieważ gospodarka to naczynia połączone. To, co sprawdza się w dobrze zarządzanej spółce komunalnej czy w sektorze IT, byłoby gwoździem do trumny dla małego polskiego warsztatu rzemieślniczego, piekarni, sklepu osiedlowego czy fabryki produkującej na eksport, gdzie zyski zależą od fizycznej obecności maszyn i ludzi na linii produkcyjnej.

Urzędowe skrócenie tygodnia pracy doprowadziłoby do natychmiastowego wzrostu kosztów pracy dla małych i średnich przedsiębiorstw – fundamentu polskiego PKB. Polskie firmy, już teraz dobijane unijną polityką klimatyczną i rosnącymi cenami energii, straciłyby swoją największą przewagę: konkurencyjność.

Wnioski dla prawicy

Prawicowe spojrzenie na rynek pracy musi odrzucać marksistowskie przekonanie, że pracodawca i pracownik to wrogowie, z których jeden wyzyskuje drugiego, a państwo musi stać z batem regulacji. Siemianowicka lekcja pokazuje coś zupełnie odwrotnego: wolny rynek, dialog wewnętrzny i szacunek dla tradycyjnej śląskiej solidności potrafią wypracować rozwiązania satysfakcjonujące dla obu stron.

Jeżeli dana firma potrafi zoptymalizować procesy, wdrożyć nowoczesne technologie i dzięki temu zaoferować swoim ludziom więcej wolnego czasu – chwała jej za to. To dowód na rozwój i bogacenie się społeczeństwa. Jednak droga do tego celu wiedzie przez deregulację, obniżanie podatków i dawanie przedsiębiorcom swobody działania, a nie przez wprowadzanie kolejnych nakazów  przymusem prawa. Skracajmy czas pracy efektywnością, a nie ustawami! I z głową, a nie "na hurra".

źr. wPolsce24 za fxmag.pl

Gospodarka

Przestaną wypłacać 800 plus, zasiłki, renty i emerytury? Są o krok od strajku, to będzie katastrofa dla polskich rodzin

opublikowano:
Protest pracowników ZUS pod Ministerstwem Finansów w Warszawie był bardzo gorący
Protest pracowników ZUS pod Ministerstwem Finansów w Warszawie był bardzo gorący (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Przed budynkiem Ministerstwa Finansów w Warszawie odbyła się dziś pikieta pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Manifestacja, zorganizowana przez związki zawodowe, była wyrazem rosnącego niezadowolenia z niskich wynagrodzeń, chronicznego przeciążenia obowiązkami oraz niedofinansowania instytucji.
Gospodarka

Mamy to! USA popierają polski hub LNG. To kolejny efekt ofensywy prezydenta Nawrockiego

opublikowano:
USA wspierają polskie dążenia do bycia liderem Europy. Mapa przedstawia zasięg gazociągów LNG, a w telewizji widzimy Aleksandrę Jakubowską, doświadczoną dziennikarkę
USA wspierają polskie dążenia do bycia liderem Europy (fot. wPolsce24)
Stany Zjednoczone wyraziły poparcie dla aspiracji Polski, aby stać się regionalnym hubem LNG. To jeden z najważniejszych efektów 16. rundy Dialogu Strategicznego Polska-USA, która odbyła się w Warszawie. Decyzja Waszyngtonu wpisuje się w szerszą ofensywę dyplomatyczną prezydenta Karola Nawrockiego, który od miesięcy zabiega o wzmocnienie pozycji Polski w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, w G20 i w regionalnym systemie bezpieczeństwa energetycznego.
Gospodarka

Niemcy miały być hubem rosyjskiego gazu, a to Polska może być hubem LNG z USA. Byle Tusk tego nie zepsuł!

opublikowano:
Gaz z portu LNG ma trafiać z Polski do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej
Gaz z portu LNG ma trafiać z Polski do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej
Polska może stać się jednym z najważniejszych centrów energetycznych w Europie. Wszystko za sprawą planów budowy regionalnego hubu LNG, które – jak wynika z materiału „Wiadomości wPolsce24” – uzyskały wsparcie Stanów Zjednoczonych. To efekt intensywnych działań dyplomatycznych prezydenta Karola Nawrockiego.
Gospodarka

Pułapka UE zastawiona na Polskę. SAFE nie tylko zadłuży nasze dzieci i wnuki, ale zacznie rujnować budżet już teraz!

opublikowano:
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef resortu finansów Andrzej Domański już w piątek mają w imieniu Polski podpisać pożyczkę SAFE
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef resortu finansów Andrzej Domański już w piątek mają w imieniu Polski podpisać pożyczkę SAFE (Fot. PAP/Leszek Szymański i Radek Pietruszka)
W debacie publicznej wokół mechanizmu SAFE dominuje jeden wątek – ogromne zadłużenie, które Polska ma zaciągnąć na modernizację armii. Tymczasem istnieje jeszcze drugi, znacznie mniej nagłośniony problem, który może okazać się równie dotkliwy dla finansów państwa. Chodzi o sposób rozliczania podatku VAT, narzucony przez przepisy Unii Europejskiej.
Gospodarka

Polakom wyższe rachunki i zaciskanie pasa, a sobie... miliony w nagrodach. Tak rząd Tuska dba sam o siebie

opublikowano:
Najważniejsze postacie w rządzie w czasie podpisania umowy kredytowej, której spłata obciąży kilka polskich pokoleń
Najważniejsze postacie w rządzie w czasie podpisania umowy kredytowej, której spłata obciąży kilka polskich pokoleń (Fot. PAP/Marcin Obara)
Prawie 83 mln zł nagród w dwa lata – tyle Ministerstwo Finansów wypłaciło swoim pracownikom i kadrze kierowniczej. Wszystko w czasie, gdy budżet państwa notuje rekordowy deficyt.
Gospodarka

Rząd Tuska dobija kolejne firmy. Przedsiębiorcy mają dość i wychodzą na ulice

opublikowano:
Chcą nakładać 20 tys. zł kary za drobne błędy! Przepisy rządu uderzą w 120 tysięcy polskich firm
W powiatach w Polsce mamy już milion bezrobotnych. Pracę tracą ludzie nawet w tych miejscach, które tradycyjnie głosują na Koalicję Obywatelską. Teraz okazuje się, że rząd Donalda Tuska w kłopoty wpędza także przedsiębiorców, którzy postanowili wyjść na ulice Warszawy.