Miało być „wielkie odrodzenie”, jest finansowa katastrofa. Stadniny w 2 lata straciły więcej niż za całych rządów PiS!

Gdy po zmianie władzy w 2023 roku do państwowych stadnin wracali dawni zarządcy, w mediach głównego nurtu nie brakowało patosu. Zapewniano, że powrót znanych nazwisk natychmiast uzdrowi sytuację w Janowie Podlaskim i Michałowie, a polska hodowla powróci na „właściwe tory”.
Minister rolnictwa z ramienia PSL Stefan Krajewski po tegorocznej aukcji Pride of Poland z dumą ogłaszał sukces, przekonując opinię publiczną, że państwowe spółki mogą być prowadzone z zyskiem. Rzeczywistość finansowa brutalnie zweryfikowała tę propagandową narrację. Jak wynika z danych przytoczonych przez Business Insider Polska, obie legendarne stadniny wciąż znajdują się głęboko pod kreską.
Milionowe straty w dwa lata
W 2024 roku strata Janowa Podlaskiego sięgnęła blisko 4 mln zł, a Michałowa – 3,9 mln zł. Kolejny rok nie przyniósł oczekiwanego przełomu: w 2025 roku Janów zanotował ok. 980 tys. zł na minusie, a Michałów – kolejne 1,25 mln zł straty. Łącznie w ciągu zaledwie pierwszych dwóch lat rządów obecnej koalicji obie stadniny przyniosły ponad 10,1 mln zł strat.
Co więcej, wstępne dane za pierwszą połowę 2026 roku pokazują pogłębiający się kryzys: Janów Podlaski zanotował w tym okresie około 6 mln zł straty, natomiast Michałów kolejne 2,9 mln zł.
Na ten druzgocący bilans uwagę zwracają politycy opozycji. Poseł PiS Kazimierz Choma podkreśla, że w ciągu zaledwie dwóch lat obecna ekipa wygenerowała straty przewyższające łączne wyniki ujemne z całych ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy. O jakimkolwiek sukcesie biznesowym czy gospodarczym nie może być więc mowy.
Bilans strat Janowa Podlaskiego i Michałowa (2024–2025):
• 2024: 7,9 mln zł straty łącznie
• 2025: 2,23 mln zł straty łącznie
Razem: Ponad 10,1 mln zł na minusie w 24 miesiące
Powrót „ekspertów” i wizerunkowe zaklęcia
Wbrew zapowiedziom rządu powrót osób kierujących hodowlą w przeszłości nie przyniósł cudu finansowego. Zamiast wzięcia odpowiedzialności za obecny stan spółek, ze strony obecnych zarządów i doradców płyną doskonale znane tłumaczenia – zrzucanie winy na poprzedników, rzekome „wieloletnie niedoinwestowanie” czy niekorzystną koniunkturę rynkową.
Nie brakowało również kontrowersji wokół samych aukcji. Podczas Pride of Poland próbowano sprzedać m.in. embrion po utytułowanych rodzicach w macicy klaczy-surogatki – pomysł ten nie tylko nie znalazł chętnego nabywcy, ale wywołał falę oburzenia i pytań o standardy etyczne oraz genetyczną przyszłość rasy.
Liczby są jednoznaczne: zaklinanie rzeczywistości na konferencjach prasowych nie zastąpi rzetelnego zarządzania majątkiem narodowym. Po dwóch latach rządów koalicji państwowe stadniny przynoszą milionowe straty, a mit o „automatycznym uzdrowieniu” polskiej hodowli prysł jak bańka mydlana.
źr. wPolsce24 za Business Insider Polska











