Paraliż państwa Tuska? Co druga inwestycja drogowa opóźniona o pół roku

Urzędniczy beton blokuje rozwój
Najbardziej niepokojące jest to, że – jak wskazują eksperci – winy za tę sytuację nie ponoszą wykonawcy. Główną przyczyną są przewlekłe procedury administracyjne i opóźnienia w wydawaniu decyzji środowiskowych oraz tzw. ZRID, bez których nie można rozpocząć prac.
Czas oczekiwania? Standardem stało się nawet 12–14 miesięcy, a w skrajnych przypadkach inwestorzy czekają ponad dwa lata.
To nie jest już zwykła niewydolność. To systemowa blokada rozwoju państwa.
Państwo z kartonu wraca?
Jeszcze kilka lat temu Polska była liderem inwestycji infrastrukturalnych w regionie. Dziś coraz częściej wraca określenie „państwo z kartonu”. Brak decyzji, przeciągające się procedury, urzędnicy przerzucający odpowiedzialność – to codzienność przy kluczowych projektach.
Eksperci mówią wprost o „niemal kompletnym paraliżu instytucji państwowych”.
To szczególnie groźne w kontekście strategicznych inwestycji – dróg ekspresowych i autostrad, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego kraju.
Absurd goni absurd
Jednym z przykładów jest inwestycja drogi krajowej nr 61 w kierunku Zegrza, gdzie problemy ciągną się od 2020 roku. Powód? Przeciągające się badania archeologiczne i brak decyzji administracyjnych.
W praktyce oznacza to, że państwo nie jest w stanie sprawnie przeprowadzić nawet podstawowych procedur inwestycyjnych.
Resort infrastruktury przyznaje, że system jest „złożony” i część problemów leży poza jego kompetencjami.
To jednak trudno uznać za poważne wytłumaczenie. Obywatele oczekują sprawnego państwa, a nie urzędniczego ping-ponga.
Stracony czas, stracone miliardy
Opóźnienia w inwestycjach drogowych to nie tylko niedogodność dla kierowców. To realne straty dla gospodarki – wyższe koszty, utracone inwestycje, słabsza konkurencyjność regionów.
W sytuacji rosnącej presji geopolitycznej i konieczności wzmacniania infrastruktury, taki stan rzeczy powinien być traktowany jako poważne zagrożenie dla interesu państwa.
Dzisiejszy obraz inwestycji drogowych w Polsce to symbol szerszego problemu – niewydolności państwa, które zamiast wspierać rozwój, samo staje się jego największą barierą.
Jeśli nic się nie zmieni, Polska może zaprzepaścić dorobek ostatnich lat i wrócić do czasów, gdy wielkie projekty z czasów "pierwszego Tuska" kończyły się na papierze.
źr. wPolsce24 za Forsal











