W jednej chwili możesz zostać odcięty od swoich pieniędzy. Wszystko przez poglądy polityczne

Nie od dzisiaj słychać głosy, że system bezgotówkowy może stać się bardzo dotkliwym narzędziem kontroli obywateli – co niestety coraz częściej zaczyna się potwierdzać.
W Stanach Zjednoczonych wybuchła poważna dyskusja wokół takich gigantów jak Visa, Mastercard czy PayPal. Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) wysłała do nich oficjalne ostrzeżenia. Powód? Doniesienia, że niektórym klientom ograniczano dostęp do usług finansowych ze względu na ich poglądy polityczne lub religijne.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę: „debanking”. Oznacza ono sytuację, w której ktoś – mimo że działa legalnie – zostaje odcięty od konta, płatności czy możliwości prowadzenia działalności tylko dlatego, że jego poglądy są „niewygodne”.
Państwo reaguje, bo problem jest realny
Amerykański regulator nie działa bez powodu. Jak wskazano w oficjalnych pismach, pojawiły się sygnały, że obywatele mogli być pozbawiani dostępu do usług finansowych właśnie z powodów ideologicznych.
Szef FTC podkreślił wprost, że dostęp do systemu finansowego to fundament normalnego życia – bez niego nie da się prowadzić firmy, płacić rachunków ani funkcjonować w społeczeństwie.
Jeśli więc prywatne firmy zaczynają decydować, kto może korzystać z pieniędzy, a kto nie – mamy do czynienia z sytuacją skrajnie niebezpieczną i uderzającą w podstawowe prawa człowieka.
To nie teoria spiskowa – to historia, która już się wydarzyła
Podobne przypadki miały miejsce już wcześniej. W przeszłości operatorzy płatności potrafili blokować przepływy pieniędzy do niewygodnych organizacji czy inicjatyw, a banki mrozić konta osób, które uznały za "potencjalnie niebezpieczne".
To pokazuje jedno: technicznie jest to możliwe. A skoro jest możliwe, to, o ile nie będzie stosownych instrumentów prawnych blokujących takie rozwiązania, prędzej czy później będzie wykorzystywane szerzej.
Najbardziej niepokojący wniosek płynie z jednego faktu: im mniej gotówki w obiegu, tym większa władza systemu nad człowiekiem.
W świecie w pełni bezgotówkowym nie możesz wypłacić pieniędzy „do ręki”, nie możesz ominąć systemu, nie możesz funkcjonować poza nim. W popularnej grze internetowej polskiego studia CD Projekt Red - Cyberpunk 2077, jest taka scena, gdy bohater/bohaterka - V ( w jednym z wybranych wątków fabularnych) po zwolnieniu z pracy w korporacji w jednej chwili zostaje odcięty/a od swoich kont, badań medycznych i wszelkich środków do życia - na początku gry V zostaje wypluty/-a przez system i zmuszona do życia poza strukturą społeczną. Oczywiście to tylko fikcja artystyczna, ale doskonale obrazująca realne zagrożenie.
Wystarczy jedna decyzja banku, operatora płatności albo – co gorsza – nacisk polityczny i człowiek zostaje praktycznie wykluczony z życia gospodarczego. Nie kupi jedzenia, nie zapłaci rachunku, nie prowadzi działalności.
I to już nie jest science fiction. To logiczna konsekwencja oddania pełnej kontroli nad pieniędzmi cyfrowym systemom. Co więcej, od lat przestrzega przed tym choćby prezes NBP prof. Adam Glapiński, który publicznie zachęca, to trzymania części środków w postaci gotówki w domu.
Europa może być następna
Choć sprawa dotyczy USA, trudno nie zadać pytania: czy podobny mechanizm może pojawić się w Europie? Systemy płatności są globalne. Te same firmy działają w Polsce, obsługują nasze karty i nasze transakcje. Jeśli więc gdzieś na świecie powstaje precedens, to prędzej czy później jego skutki mogą dotrzeć także do nas.
A chyba dobrze wiemy, że unijne instytucje są dość podatne na różne wpływy z zewnątrz, a kilku prominentnych unijnych polityków musi dziś przed prokuraturą i sądami tłumaczyć się z przychodów, które trudno im udokumentować
Dzisiejsze ostrzeżenia ze Stanów Zjednoczonych to nie jest tylko kolejna informacja z zagranicy. To sygnał ostrzegawczy. Bo jeśli wielkie korporacje finansowe zaczynają decydować, kto może korzystać z pieniędzy – to przestajemy mówić o wolnym rynku. Zaczynamy mówić o systemie, w którym wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się decyzja operatora płatności. A przecież w kolejce do decydowania o naszych pieniądzach ustawiają się już kolejni "kontrolerzy".
źr. wPolsce24 za americanbanker.com, ithardware.pl











