Największa wpadka AI w historii. Ford musiał zatrudnić ludzi, których wcześniej wywalił

Firma, która jak wiele innych rzuciła się na modne AI, licząc na cięcie kosztów i wzrost produktywności, szybko przekonała się, że technologia ma swoje granice. Jak donosi Bloomberg, w zakładach Forda wdrożono 900 kamer zasilanych sztuczną inteligencją, które miały wykrywać błędy jakościowe u źródła. Efekt? Miażdżący.
Sztuczna inteligencja to fantastyczne narzędzie, ale jest tylko tak dobre, jak dane, którymi ją karmimy. Błędnie uznaliśmy, że samo wprowadzenie AI i wgranie wymogów projektowych wystarczy, by produkować wysokiej jakości samochody" -przyznał Charles Poon, wiceprezes Forda ds. inżynierii pojazdów.
Okazało się, że zautomatyzowane systemy nie miały odpowiedniego przeszkolenia, a ich wiedza nie dorównywała doświadczeniu wieloletnich techników. Wielu z nich odeszło z firmy, zanim ich wiedza została wykorzystana do ulepszenia technologii. Teraz koncern sprowadza ich z powrotem – nie tylko po to, by naprawiali błędy maszyn, ale także by uczyli młodszych pracowników i… trenowali samą AI.
Paradoksalnie, przyznanie się do porażki przyszło w momencie, gdy Ford może pochwalić się najwyższym od 2010 roku miejscem w rankingu jakości JD Power Initial Quality Study. Firma tłumaczy to „znaczącym odświeżeniem talentów” – czyli właśnie powrotem doświadczonych inżynierów, którzy „niosą ciężko zdobytą mądrość dziesięcioleci projektowania”.
Szef Forda, Jim Farley, ostrzegał już wcześniej:
AI zostawi za sobą wielu pracowników umysłowych. Teraz okazuje się, że w niektórych zawodach maszyny wciąż nie zastąpią człowieka."
Największa porażka AI w motoryzacji pokazuje, że nawet 900 kamer zasilanych algorytmami nie zastąpi oka i wiedzy wieloletnich specjalistów, a Ford właśnie zapłacił za tę lekcję milionami, by ratować jakość swoich pojazdów.
źr. wPolsce24 za BBC











