Nożowniczka szalała na dworcu w Hamburgu. Zraniła kilkanaście osób. Dlaczego nie poniesie kary?

Zdarzenie miało miejsce w 23 maja 2025 roku na dworcu Hamburg Hauptbahnhof. Według świadków w piątek ok. 18. kiedy na tym dworcu było wyjątkowotłumnie, 39-letnia Lydia S. wbiegła na peron 13/14. Zaczęła nieskładnie krzyczeć, popychać ludzi i dźgać ich nożem, który ukradła wcześniej w dworcowej aptece. Przerwała atak dopiero wtedy, gdy przypadkowy świadek podstawił jej nogę, a następnie razem z innym mężczyzną ją obezwładnił.
Kobieta została aresztowana przez policję.
Zanim do tego doszło, zdążyła zranić 15 osób, a trzy kolejne odniosły obrażenia, uciekając przed jej atakiem. Cztery osoby trafiły do szpitala w stanie zagrażającym życiu.
Policja szybko ustaliła, że jej zbrodnia nie była motywowana politycznie czy religijnie, a ona sama była trzeźwa i nie była pod wpływem narkotyków. Kobieta była bezdomna, a wcześniej kilkukrotnie dopuszczała się przemocy. Zaatakowała m.in. swoich rodziców podczas kłótni, ciężko raniąc ojca, sześcioletnią dziewczynkę czy pasażerów pociągu. Po większości tych incydentów trafiała do szpitala psychiatrycznego, ale była wypuszczana po góra kilku tygodniach.
W związku z jej chorobą usłyszała zarzuty nie próby zabójstwa, a nieumyślnego pozbawienia życia. Jak donosi portal Euronews, sąd w Hamburgu stwierdził jednak, że z powodu choroby nie może odpowiadać karnie za to, co zrobiła. Wcześniej biegli stwierdzili, że w momencie ataku miała urojenia i była przekonana, że inni pasażerowie chcą ją zabić.
Prokurator domagał się, by kobieta została bezterminowo osadzona w szpitalu psychiatrycznym. Sąd się na to zgodził. Jej obrońca zapowiedział już, że nie będzie składał apelacji od tej decyzji.
źr. wPolsce24 za Euronews











