Niemcy mają problem z przemocą na kolei. Tysiące ataków na pracowników Deutsche Bahn

Nie oznacza to, że Niemcy stały się krajem bezprawia - oficjalne statystyki nie pokazują rekordowego wzrostu wszystkich przestępstw. Problem jest jednak bardzo wyraźny w jednym obszarze — przemocy wobec osób wykonujących pracę publiczną. Kolejarze, policjanci, ratownicy i inni pracownicy służb coraz częściej stają się celem agresji.
Śmierć konduktora, która wstrząsnęła Niemcami
Symbolem tej sytuacji stała się tragedia 36-letniego konduktora Deutsche Bahn Serkana Çalara.W lutym 2026 roku podczas kontroli biletów w regionalnym pociągu w Nadrenii-Palatynacie doszło do brutalnego ataku. Pasażer bez ważnego biletu miał zaatakować pracownika kolei po tym, jak ten próbował zakończyć konflikt i nakazał mu opuszczenie pociągu. Według ustaleń śledczych mężczyzna wielokrotnie uderzył konduktora pięściami w głowę.
Serkan Çalar stracił przytomność i zmarł później w szpitalu wskutek odniesionych obrażeń, w tym krwotoku mózgowego. Pozostawił dwóch synów. Tragedia wywołała ogromne emocje w Niemczech, ponieważ pokazała najbardziej dramatyczny wymiar problemu — człowiek wykonujący swoją codzienną pracę został zaatakowany podczas zwykłej kontroli biletów.W lipcu 2026 roku sąd w Zweibrücken skazał 26-letniego sprawcę na 10 lat więzienia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Tysiące ataków na pracowników Deutsche Bahn
Śmierć konduktora nie była jednak odosobnionym przypadkiem. Pracownicy kolei od lat alarmują, że poziom agresji wobec personelu pozostaje bardzo wysoki.Według danych Deutsche Bahn w 2025 roku odnotowano ponad 3200 fizycznych ataków na pracowników spółki. Oznacza to średnio kilka przypadków przemocy każdego dnia. Szczególnie narażeni są pracownicy mający bezpośredni kontakt z pasażerami — konduktorzy, kontrolerzy biletów oraz personel pociągów regionalnych.Problemem nie są jednak wyłącznie fizyczne napaści. Wielu pracowników mówi także o codziennych obelgach, groźbach i zastraszaniu. Dla części załogi praca, która wcześniej była zwykłym obowiązkiem zawodowym, stała się źródłem ciągłego napięcia.
Wśród pracowników pojawia się coraz częściej poczucie, że zwykła interwencja — zwrócenie uwagi pasażerowi, kontrola biletu czy egzekwowanie zasad — może zakończyć się agresją.
Pracownicy kolei coraz częściej mówią o strachu
Skala problemu znalazła odzwierciedlenie w badaniach przeprowadzonych wśród pracowników Deutsche Bahn. Wyniki pokazują, że wielu zatrudnionych czuje się coraz mniej bezpiecznie podczas wykonywania obowiązków. Duża część osób mających kontakt z pasażerami doświadczyła już agresji słownej, gróźb lub przemocy fizycznej.Związek zawodowy EVG ostrzega, że jeśli sytuacja się nie zmieni, Deutsche Bahn może mieć coraz większy problem z utrzymaniem personelu. Nie chodzi już wyłącznie o komfort pracy, ale o przyszłość całego systemu transportu publicznego, który potrzebuje tysięcy ludzi gotowych codziennie pracować w bezpośrednim kontakcie z pasażerami.
Pracownicy zwracają uwagę, że sama świadomość możliwości ataku wpływa na ich codzienną pracę. Niektórzy przyznają, że podczas kontroli biletów zamiast myśleć o obowiązkach, zastanawiają się przede wszystkim, czy sytuacja nie wymknie się spod kontroli.
Problem wykracza poza niemiecką kolej
Przemoc wobec kolejarzy nie jest wyłącznie problemem Deutsche Bahn. Podobne zjawisko dotyczy policjantów, strażaków, ratowników medycznych oraz innych grup zawodowych wykonujących zadania publiczne. Coraz częściej pojawia się pytanie, dlaczego osoby reprezentujące państwo lub świadczące podstawowe usługi publiczne stają się obiektem tak dużej agresji.Eksperci wskazują, że problemem jest coraz łatwiejsze przekraczanie granicy przemocy. Konflikt, który jeszcze kilka lat temu zakończyłby się kłótnią lub odmową wykonania polecenia, dziś może szybciej przerodzić się w fizyczną agresję.
Mundur, identyfikator lub stanowisko pracy stają się dla części agresorów symbolem instytucji, przeciwko której kierują swoją frustrację.
Deutsche Bahn odpowiada: więcej ochrony i nowe zabezpieczenia
Po tragedii Serkana Çalara Deutsche Bahn zapowiedziała kolejne działania mające poprawić bezpieczeństwo pracowników. Firma rozwija wykorzystanie kamer osobistych (bodycam), zwiększa środki ochrony, prowadzi dodatkowe szkolenia z deeskalacji konfliktów oraz analizuje rozwiązania pozwalające szybciej reagować w sytuacjach zagrożenia.
Kolejarze podkreślają jednak, że same środki techniczne nie rozwiążą problemu. Ich zdaniem potrzebna jest także szersza reakcja społeczna i jasny sygnał, że agresja wobec osób wykonujących swoją pracę nie może być traktowana jako „zwykły konflikt”.
Czy Niemcy stają się mniej bezpieczne?
Odpowiedź nie jest tak prosta, jak sugerują niektóre nagłówki.Oficjalne statystyki nie pokazują upadku państwa ani rekordowego wzrostu wszystkich przestępstw. Pokazują jednak realny problem — rosnącą liczbę poważnych incydentów wobec osób pracujących w przestrzeni publicznej i coraz większe poczucie zagrożenia wśród tych, którzy każdego dnia zapewniają funkcjonowanie podstawowych usług.
Kolej stała się symbolem tej debaty. To miejsce, gdzie codziennie spotykają się miliony ludzi, a pracownicy muszą radzić sobie nie tylko z trudnymi pasażerami, ale czasem także z realnym zagrożeniem własnego zdrowia i życia.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy Niemcy jutro staną się krajem niebezpiecznym. Pytanie brzmi, czy uda się zatrzymać proces, w którym przemoc wobec zwykłych pracowników przestaje być wyjątkiem, a zaczyna być coraz częściej traktowana jako element codzienności.
źr. wPolsce24 za Deutsche Bahn/Bundespolizei/EVG/Tagesschau/ZDF/DW
=











