„Zielony raj” tonie w absurdzie! W Szwecji brakuje wody, więc władze każą myć się w… Bałtyku!

Wojna z tradycyjnym stylem życia, nowoczesną technologią i elementarnym komfortem cywilizacyjnym wchodzi na zupełnie nowy, dotąd niespotykany poziom. Szwecja, która przez dekady próbowała pouczać całą Europę w kwestiach nowoczesności, rozwoju i tzw. „zielonej transformacji”, właśnie cofnęła się w rozwoju o kilkaset lat. Na popularnej wśród urlopowiczów wyspie Gotlandia zabrakło wody w kranach.
Powód? Zaniedbania infrastrukturalne, bezrefleksyjny przemysł wydobywczy (masowe zużycie wody przy wydobyciu wapienia) oraz bezradność lokalnych urzędników, którzy zamiast realnie rozwiązać problem, wolą bawić się w ideologiczną ekofantazykę.
Mydło z miodem i „fantastyczne przeżycia”
Spółka wodociągowa w historycznym Visby już wcześniej drastycznie obniżyła ciśnienie wody w kranach i pozamykała część ujęć. Kiedy turyści zaczęli narzekać na brak podstawowych wygód, lewicowo-liberalne władze regionu uruchomiły kuriozalną machinę propagandową.
W punktach informacji turystycznej oraz hotelach zaczęto rozdawać przyjezdnym... specjalne, rzekomo „ekologiczne” mydło na bazie oleju kokosowego i miodu, które ma pienić się w słonej wodzie. Żeby tego było mało, lokalni urzędnicy i aktywiści zorganizowali na plażach specjalne „kursy”, instruktaże pokazujące bezradnym ludziom, jak prawidłowo namydlić się w zimnych falach Bałtyku i zastąpić tym tradycyjny prysznic.
Rzeczniczki i urzędnicy z uśmiechem na ustach przekonują w mediach, że to „fantastyczne przeżycie”. Klasyczny mechanizm: zamienić potężną awarię i cywilizacyjny regres w rzekomy „atut” i modny, ekologiczny styl życia. Szacuje się, że jedno takie „morskie mycie” ma oszczędzić od 60 do 90 litrów wody. Strach pomyśleć, co będzie następne – zakaz używania papieru toaletowego w imię ratowania lasów i powrót do liści łopianu?
Dokąd zmierza „postępowa” Europa?
Sytuacja na Gotlandii (oraz w Skanii, która również boryka się z podobnym kryzysem) to jaskrawy dowód na to, jak kończą się rządy oparte na ideologicznych dogmatach zamiast na twardej inżynierii i dbaniu o bezpieczeństwo strategiczne własnych obywateli. Państwa skandynawskie, zajęte wdrażaniem kolejnych absurdalnych unijnych dyrektyw i walką z rzekomym globalnym ociepleniem, zapomniały o podstawowej roli państwa – zapewnieniu ludziom bieżącej, czystej wody w kranach.
Podczas gdy polskie kurorty nadbałtyckie – tak chętnie krytykowane przez wielkomiejskich "Europejczyków" za rzekomy brak prestiżu – oferują turystom pełen komfort, nowoczesną infrastrukturę i wysoki standard, w "wymarzonej" Szwecji turysta staje przed wyborem: brak higieny albo publiczne mycie się w morzu przy użyciu kokosowego mydła.
To ostrzeżenie dla nas wszystkich. Zachód na własne życzenie rezygnuje z owoców ludzkiej cywilizacji. Jeśli pozwolimy, by unijni technokraci i ekoterroryści dyktowali nam warunki życia, już niedługo zamiast luksusowych wakacji, wszyscy będziemy biegać z ekologicznym mydłem po bałtyckich plażach, udając przed samymi sobą, że to „fantastyczne, bliskie naturze przeżycie”.
źr. wPolsce24 za swedenherald.com










