Chajzer stanął w obronie Polski! Wojewódzki dostał lekcję patriotyzmu, której nie zapomni!

Filip Chajzer, który przyszedł do studia, by opowiedzieć o swojej trudnej walce z nałogiem, został niemal natychmiast sprowokowany przez "gwiazdę" TVN Kubę Wojewódzkiego. Ten, zamiast docenić odwagę gościa, postanowił zadać pytanie, które samo w sobie jest skandaliczne - czy Chajzer był „pod wpływem środków”, gdy powiedział, że prezydent Karol Nawrocki to „jego prezydent”.
To poniżej krytyki. Bardzo ch**owy żart, Kuba!” - powiedział Chajzer.
Wojewódzki, który słynie z tego, że wszystko może być tematem do żartu, często nieśmiesznego i wulgarnego, tym razem przesadził. Rozmowa dotyczyła poważnych spraw – życia, śmierci, uzależnienia. A on zamiast tego stawia gościa w roli kogoś, kto nie panuje nad sobą. To żenujące.
To jest prezydent całego kraju, w którym żyjesz” - dodał Chajzer.
Stanowczo przypomniał Wojewódzkiemu, że Polska to demokracja, a w demokracji prezydent jest wybierany przez wszystkich obywateli.
To jest prezydent kraju, w którym żyjesz, hola hola" – powiedział.
Kiedy Wojewódzki próbował się tłumaczyć, że nie deprecjonuje słów Chajzera, a jedynie „próbuje zrozumieć”, w rzeczywistości brzmiało to jak puste gadanie kogoś, kto nie potrafi przyznać, że po prostu nie szanuje demokratycznego wyboru Polaków.
Pokolenia oddawały życie, żebyś mógł pójść na wybory! Rozbiory, powstanie warszawskie, Solidarność... Ludzie życie oddawali za to, żebyś mógł pójść na wybory, Kuba!" – grzmiał.
To był cios prosto w serce argumentów patocelebryty z TVN, który bronił się, mówiąc, że jako „solista i indywidualista” ma prawo nie uznawać prezydenta. Problem w tym, że w demokratycznym państwie prezydent jest prezydentem wszystkich, niezależnie od osobistych sympatii. Lekceważący stosunek Wojewódzkiego do tej podstawowej zasady jest nie tylko arogancki, ale wręcz obraźliwy dla milionów Polaków, którzy poszli do urn.
Kiedy Wojewódzki uparcie powtarzał, że Karol Nawrocki „nie jest jego prezydentem”, Chajzer zakończył dyskusję w sposób, który przeszedł do historii tej rozmowy.
To zmień obywatelstwo..." – zakończył Filip Chajzer.
To była krótka, ale jakże wymowna puenta. Jeśli ktoś nie uznaje demokratycznie wybranego prezydenta swojego kraju, to pytanie, czy w ogóle chce być obywatelem tego kraju, jest w pełni uzasadnione.
Cała sytuacja ujawnia, niestety, prawdziwe oblicze Kuby Wojewódzkiego. Człowieka, który od lat czuje się bezkarny, który wszystko sprowadza do poziomu tanich, wulgarnych żartów i który nie potrafi uszanować nawet podstawowych zasad demokratycznego państwa.
Filip Chajzer, który przez lata był hejtowany za swoje poglądy, udowodnił, że ma kręgosłup. Nie ugiął się, nie przeprosił, nie wycofał. Stanął w obronie prezydenta Polski i pokazał Wojewódzkiemu, gdzie jest jego miejsce. Miejsce kogoś, kto z arogancją patrzy na Polskę i Polaków, ale najwyraźniej zapomniał, że to właśnie Polacy decydują o tym, kto rządzi. Nie Wojewódzki. Nie celebryci. Polacy. Brawo, Filipie.
źr. wPolsce24 za jarząbpost.pl











