Kto po Wenezueli? Donald Trump zasugerował, że ma już kolejny cel

Jak informowaliśmy wcześniej, Trump zdecydował się ostatecznie na interwencję zbrojną w Wenezueli. W trakcie brawurowej akcji, która potrwała ok. 3 godzin, amerykańskim komandosom udało się pojmać socjalistycznego dyktatora Nicolasa Maduro i jego żonę, nie odnosząc przy tym żadnych strat. Maduro wkrótce stanie przed amerykańskim sądem, gdzie odpowie za bycie szefem kartelu narkotykowego i przemyt narkotyków do USA.
Chory kraj
Jak donosi agencja Reutersa, w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One Trump zasugerował, że następna w kolejce będzie Kolumbia i jej lewicowy prezydent Gustavo Petro. Petro zaczynał karierę w marksistowskiej bojówce Ruch 19 Kwietnia, która na początku lat 90tych zmieniła się w partię polityczną. Kolumbia też jest bardzo chora, rządzona przez chorego człowieka, który lubi robić kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym, i nie będzie robił tego już długo – stwierdził prezydent USA.
To nie jest pierwszy raz, kiedy Amerykanie oskarżyli prezydenta Kolumbii o związki z przemysłem narkotykowym. Według raportu z 2000 roku, aż 90% tego narkotyku, który trafia na amerykański czarny rynek, pochodzi z Kolumbii – dziś jest to mniej, bo po 2010 roku Wenezuela, która od dawna zarabiała na jego przemycie, zwiększyła własną produkcję. W październiku zeszłego roku administracja Trumpa dodała go na Listę Specjalnie Oznaczonych i Zablokowanych Osób (SDN). Osobom, które trafią na tę listę, blokowane są ich amerykańskie aktywa, a one same mają potem problemy z otwarciem konta czy robieniem przelewów w bankach w wielu państwach świata. Osoby, które im pomagają z działalnością terrorystyczną czy przemytem narkotyków narażają się na poważne kary. Petro został na nią dodany za jego rolę w globalnym przemycie narkotyków. Departament Skarbu zauważył, że pod jego rządami produkcja kokainy wzrosła do rekordowych poziomów, a on sam dawał korzyści kartelom. Petro odrzuca te zarzuty i twierdzi, że pod jego rządami skonfiskowano więcej kokainy, niż w czasie poprzednich administracji.
Kuba sama upadnie
Jak informowaliśmy wcześniej, sekretarz stanu Marco Rubio – który urodził się w rodzinie imigrantów z Kuby – zasugerował, że tamtejszy komunistyczny reżym może być następny. Myślę, że są w dużych tarapatach. Nie będę ujawniał szczegółów naszych przyszłych kroków, ale nie jest żadną tajemnicą, że nie jesteśmy fanami kubańskiego reżimu – stwierdził. Dodał, że bliski sojusz komunistów z Kuby z tymi z Wenezueli może się okazać dla nich wielkim problemem. Gdybym był na miejscu reżimu zaprzyjaźnionego z Maduro, byłbym co najmniej zaniepokojony – stwierdził.
Amerykanie od dawna próbują zrobić porządek z Kubą. CIA przez wiele lat próbowała pozbawić władzy Fidela Castro, a w 1961 roku zorganizowała nawet nieudaną inwazję na ten kraj. Trump zasugerował jednak, że nie będą musieli nic robić, bo po rozprawie z Maduro tamtejszy reżym sam upadnie. Kuba wygląda, jakby była gotowa na upadek. Nie wiem, czy się utrzymają – cytuje jego słowa Politico – Kuba przetrwała tylko dzięki Wenezueli.
źr. wPolsce24 za Reuters, Politico








