Trump wściekły na NATO! Grozi poważnym konsekwencjami

Pierwsze sygnały niezadowolenia padły podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu. Trump określił Sojusz mianem „papierowego tygrysa”, przekonując, że deklarowana solidarność nie przełożyła się na realne działania, gdy stawką było bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem moment próby nadszedł zbyt wcześnie, by Europa była gotowa na zdecydowaną odpowiedź.
Amerykański prezydent podkreślał, że oferty pomocy pojawiły się dopiero wtedy, gdy sytuacja była już rozstrzygnięta. Wspominał o propozycjach wysłania okrętów wojennych po zakończeniu działań, które w jego opinii nie miały już znaczenia operacyjnego. W tym kontekście przywołał m.in. brytyjską ofertę lotniskowca, którą publicznie odrzucił.
Wypowiedzi Trumpa nabrały jednak ciężaru politycznej groźby. Zasugerował on, że sojusznicy „przypomną sobie te słowa” w przyszłości, choć nie wskazał, jakie konkretne kroki mogłyby zostać podjęte. Retoryka „niczego nie zapominamy” została odebrana jako zapowiedź twardszej linii USA wobec partnerów, którzy mieli nie stanąć na wysokości zadania.
Ton administracji próbował łagodzić sekretarz stanu Marco Rubio, przekonując, że europejscy sojusznicy powinni być wdzięczni za determinację Waszyngtonu w powstrzymywaniu zagrożeń płynących z Iranu. Jego słowa miały sugerować, że USA wzięły na siebie ciężar odpowiedzialności, którego inni nie chcieli lub nie mogli dźwigać.
Całość wpisuje się w narastający kryzys relacji pomiędzy państwami należącymi do NATO, obserwowany już od dłuższego czasu. Przykładem był m.in. głośny spór o Grenlandię, podczas którego amerykański prezydent domagał się włączenia tego terytorium do Stanów Zjednoczonych. W tle pojawiły się nawet sugestie wycofania USA z NATO bez zgody Kongresu, co spotkało się z ostrą reakcją parlamentarzystów obu amerykańskich partii.
Źr.wPolsce24 za Polsat News











