Trump użył wojennej ustawy, by deportować gangsterów. Sąd to zablokował

Tren de Aragua (hiszp. Pociąg z Aragui) to międzynarodowa organizacja przestępcza, która wywodzi się z Wenezueli i działa w Ameryce Łacińskiej i USA. Jej członkowie rekrutują się głównie z imigrantów z Wenezueli. Głośno zrobiło się o niej w trakcie wyborów, kiedy jej członkowie przejęli kontrolę nad blokami w mieście Aurora w Kolorado. Po dojściu do władzy Trump uznał ją za zagraniczną organizację terrorystyczną i obiecał, że zrobi z nią porządek.
Uznał, że trwa inwazja
W sobotę Trump stwierdził, że działalność TdA w USA to inwazja. Od lat narodowe i lokalne władze Wenezueli oddawały coraz większą kontrolę nad swoim terytorium międzynarodowym organizacjom kryminalnym, w tym TdA – napisał w oświadczeniu – Rezultatem jest hybrydowe państwo przestępcze, które prowadzi inwazję na, oraz drapieżny najazd na USA, i które stanowi znaczące zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. By z nimi walczyć, Trump powołał się na Ustawę o Obcych Wrogach (AEA) z 1798 roku.
AEA była jedną z czterech ustaw przyjętych w tym roku, które regulowały to, jakie uprawnienia ma prezydent wobec obywateli obcych państw podczas wojny. AEA pozwalała mu na aresztowanie, relokację lub deportację każdej osoby, która miała ponad 14 lat i wywodziła się z wrogiego państwa. Ustawy tej użyto dotychczas trzy razy. Podczas wojny z Wielką Brytanią w 1812 roku prezydent James Madison użył jej przeciwko Brytyjczykom. Podczas I Wojny Światowej prezydent Woodrow Wilson użył jej przeciwko obywatelom państw centralnych. Jej najsłynniejsze użycie miało miejsce podczas II Wojny Światowej. Prezydent Franklin D. Roosevelt uruchomił ją przeciwko Japończykom, Niemcom i Włochom. Wkrótce potem wydał rozporządzenie prezydenckie 9066, w którym nakazał internowanie osób pochodzenia japońskiego.
Sąd kazał się wstrzymać
Użycie tej ustawy pozwoliłoby administracji Donalda Trumpa na deportowanie każdego nielegalnego imigranta, który należy do tego gangu, bez konieczności przechodzenia przez normalną procedurę. Jego decyzja została jednak zaskarżona do sądu przez lewicowe organizacje ACLU i Democracy Forward. Nominowany przez Obamę sędzia federalny James E. Boasberg od razu nakazał wstrzymanie realizacji tego planu. Nakazał też, by samoloty, które miały być użyte do ich deportacji i już znalazły się w powietrzu, zawróciły na lotniska. Dodał, że jego decyzja nie jest problemem dla rządu, bo gangsterzy, których miano deportować, nadal są w rękach służb.
Boasberg kazał wstrzymać te deportacje na 14 dni i wyznaczył posiedzenie w tej sprawie na piątek. Administracja Trumpa twierdzi, że prezydent miał prawo podjąć taką decyzję mimo tego, że USA nie jest w stanie wojny z Wenezuelą. Zastępca prokuratora generalnego Drew Ensign zauważył, że ta ustawa daje prezydentowi szerokie uprawnienia do decydowania o tym, co jest zagrożeniem dla państwa, a rozkaz sędziego je narusza. Przypomniał też, że administracja Trumana przy jej pomocy trzymała w areszcie Niemców do 1948 roku, trzy lata po zakończeniu wojny. Lee Gelernt z ACLU stwierdził natomiast, że Trump nie mógł użyć tej ustawy przeciwko organizacji kryminalnej, a nie państwu. Sędzia uznał, że argumentacja ACLU ma na tyle dużą szansę na bycie przyjętą przez sąd, że jego decyzja była potrzebna.
Prokurator generalna Pam Bondi oskarżyła sędziego o to, że wspiera terrorystów z Tren de Aragua nad bezpieczeństwem Amerykanów. Dodała, że to rozporządzenie narusza dobrze ustalone uprawnienia prezydenta i stanowi ryzyko dla służb. Dodała, że Departament Sprawiedliwości nadal będzie współpracował z Białym Domem i Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego by zatrzymać tę inwazję i sprawić, że Ameryka znów będzie bezpieczna.
źr. wPolsce24 za AP