Tego domagali się politycy KO w Polsce? Taką cenę płacą Bułgarzy po przyjęciu Euro

Koniec tanich wakacji w Bułgarii
Przez kilka ostatnich lat Bułgaria stanowiła jeden z najatrakcyjniejszych kierunków dla turystów w całej Europie. Wszystko za sprawą nie tylko pięknych miejsc do zwiedzania i piaszczystych plaż położonych nad Morzem Czarnym, ale przede wszystkim dość niskich cen. Wszystko jednak zmieniło się w tym roku – i to zdecydowanie na gorsze dla podróżujących, którzy muszą sięgnąć znacznie głębiej do portfela, decydując się na wyjazd do tego kraju.
Powodem jest zmiana, jaka nadeszła wraz z początkiem roku, bowiem Bułgaria przystąpiła do strefy euro, co przyczyniło się do znacznych zmian cenowych. Dobrze opisuje to jedna z autorek portalu Gazeta.pl, serwisu należącego do spółki Agora, która przedstawiła swoje własne doświadczenia z ostatnich wakacji w tym kraju.
Jedno z największych zaskoczeń cenowych miało miejsce w sklepie spożywczym, gdzie za zwykłe produkty, takie jak chleb, mleko czy ser, trzeba było liczyć się ze sporymi wydatkami, sięgającymi nawet kilku–kilkunastu euro. Przykładowo 100-gramowe opakowanie szynki konserwowej kosztowało blisko 4,70 euro (ponad 20 złotych), a karton mleka blisko 2 euro (ponad 8,5 złotego). Drugim zaskoczeniem były z kolei ceny usług, takich jak chociażby zwykłe przejazdy taksówką na lotnisko, które miały podrożeć – w przeliczeniu na polską walutę – nawet o 70–80 złotych w porównaniu z poprzednimi latami za podobny dystans. Wszystko to w kraju, który notuje jedną z najniższych płac minimalnych w całej UE, sięgającą obecnie poziomu 620 euro, czyli nieco ponad 2600 złotych.
– W trakcie tegorocznego pobytu miałam wrażenie, że wszystko jest niemal dwa razy droższe niż dwa lata temu. Dlatego też uważam, że wyjazd do Bułgarii na własną rękę może okazać się całkiem sporym wydatkiem, gdyż tamtejsze ceny nie różnią się już od greckich czy hiszpańskich – czytamy w artykule na stronie Gazeta.pl.
Euro od samego początku było obarczone ryzykiem
Samo wejście Bułgarii do strefy euro od początku budziło dość spore kontrowersje i zastrzeżenia wielu ekonomistów, którzy obawiali się, iż przyjęcie tej waluty przez jednego z najbiedniejszych członków UE może doprowadzić do przykrych konsekwencji gospodarczych. Od samego początku ostrzegano, iż sytuacja ta może doprowadzić do znacznego wzrostu cen, co pogorszy nie tylko sytuację majątkową wielu Bułgarów, ale przede wszystkim negatywnie odbije się na turystyce, która dzięki dotychczasowym niskim cenom stanowiła jedno z głównych źródeł dochodu dla tego kraju. Sam rząd w Sofii zmaga się obecnie z największym deficytem w historii (ok. 5,7 proc. PKB), co doprowadziło do wzmożonej kontroli budżetu tego państwa przez Komisję Europejską.
Pomimo wszelkich ostrzeżeń, które płynęły jeszcze przed przyjęciem euro przez Bułgarię, zmiana ta była gorąco popierana przez obecny rząd koalicji 13 grudnia. Dowodem na to są chociażby wpisy eurodeputowanego Koalicji Obywatelskiej Łukasza Kohuta, który uznał to za krok w dobrą stronę, za którym sam głosował, a nawet domagał się poczynienia podobnego kroku przez Polskę.
źr. wPolsce24 za Gazeta.pl/X











