Świat

Fałszywe gazety i walizki wypchane pieniędzmi. Tak Rosjanie wpływali na referendum w Mołdawii

opublikowano:
mid-epa11671002.webp
Rosjanie wydali fortunę by wpłynąć na wynik referendum (fot. PAP/EPA/ROBERT GHEMENT)
Prozachodnia prezydent Mołdawii Maia Sandu wygrała pierwszą turę wyborów prezydenckich. Referendum w sprawie wpisania unijnych ambicji Mołdawii do konstytucji było dużo bardziej emocjonujące – mimo policzenia niemal wszystkich głosów do samego końca nie było wiadomo, która opcja w nim wygrała. Dla wszystkich jest jasne, że winę za to ponosi w dużym stopniu Rosja.

W niedzielę w Mołdawii odbyły się kolejne wybory prezydenckie. Sandu walczyła w nich o drugą kadencję. To założycielka i była lider liberalnej Partii Czynu i Solidarności i była premier. Jest politykiem zdecydowanie prozachodnim, prounijnym, a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę dała się poznać jako zwolenniczka polityki twardej ręki wobec Moskwy.

W wyborach jej rywalem był Aleksandr Stojanoglo z prorosyjskiej Partii Socjalistycznej. Sandu dostała w nich 42% głosów, a Stojanoglo ok. 26%. Jako, że nie przekroczyła progu 50%+1 głos, o ostatecznym wyniku zdecyduje druga tura, którą zaplanowano na 3 listopada. Równocześnie w referendum Mołdawianie wypowiedzieli się o tym, czy chcą, by unijne aspiracje ich państwa zostały wpisane do konstytucji, co utrudniłoby zmianę proeuropejskiego kursu przez przyszłe rządy. Sondaże pokazały, że zwolennicy tego głosowania mają sporą przewagę, ale ostatecznie wygrali o włos. Przy 99,5% policzonych głosów odpowiedzi „tak” udzieliło 50,42%, a „nie” 49,58%. Takie wyniki to ogromne zaskoczenie. Można je jedna zrozumieć, jeśli wie się, że prawdziwym rywalem Sandu nie był kandydat socjalistów, a izraelsko-mołdawski biznesmen i oligarcha Ilan Szor.

Prorosyjski oligarcha 

Urodzony w Tel Awiwie w rodzinie mołdawskich Żydów, 37-letni Szor przybył do kraju rodziców na początku lat 90tych. Dorobił się w nim fortuny i był właścicielem wielu firm, a także drużyny piłkarskiej. W 2014 roku został też przewodniczącym rady nadzorczej Banku Oszczędnościowego Mołdawii.

Tuż przed wyborami w 2014 roku okazało się, że z jego banku, i dwóch innych, wyparowało blisko miliard dolarów. Pieniądze te zostały przelane na konta zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii i Hong Kongu firm-słupów, a następnie do łotewskich banków, na konta założone na fałszywe nazwiska. Wybuchł ogromny skandal, gdyż zdefraudowana suma stanowiła ok. 12% PKB Mołdawii. Szor miał być jednym z mózgów tego przekrętu. W 2017 roku oligarcha został za to skazany na 7,5 roku więzienia, ale czekając na apelację, uciekł w 2019 r. z aresztu domowego do Izraela. Sąd in absentia podwoił jego karę w kolejnym procesie. Odnalazł się w Rosji, a w połowie maja 2024 r. Putin przyznał mu obywatelstwo.

Rosja chce ustawić wybory

Szor jest ważną postacią mołdawskiej opozycji, od dawna jest też podejrzewany o bliskie związki z Kremlem i rosyjskimi służbami. Przed wyborami władze Mołdawii ostrzegały, że Rosja prowadzi bezprecedensową kampanię wpływów, by doprowadzić do porażki opcji prounijnej w referendum. Mołdawia była bowiem częścią imperium rosyjskiego i ZSRS, i Kreml nadal uznaje to państwo za swoją strefę wpływów. Według mołdawskich służb na czele tej kampanii stał właśnie Szor.

Mołdawskie służby informowały przed referendum, że do obrotu trafiła ogromna ilość nielegalnych materiałów wyborczych. Skonfiskowali m.in. około miliona ulotek wyborczych i gazet, ale nie wiadomo, ile przegapiono. Dla zrozumienia skali – Mołdawię zamieszkuje ok. 2,8 mln obywateli.

Walizki z pieniędzmi

Mołdawska policja twierdzi też, że setki ludzi Szora przywoziło z Moskwy walizki wypchane pieniędzmi. Delegatom, którzy wrócili z organizowanej przez Szora konferencji w Moskwie skonfiskowano ponad milion dolarów. Wkrótce potem jego ludzie mieli zapłacić 15 milionów dolarów 130 tys. wyborców, by ci nie zagłosowali za zmianą w konstytucji. Pieniądze te trafiły na konta w objętych sankcjami rosyjskich bankach, więc wyborcy mogli je wybrać tylko przy pomocy krewnych i znajomych w Rosji. Mołdawskie służby szacują, że Kreml wydał na tę akcję ok. stu milionów dolarów.

Komentatorzy nie mają wątpliwości, że mimo zwycięstwa opcji prounijnej, akcja Szora i Rosjan była wielkim sukcesem. To bardzo złe wieści dla Mołdawii. W przyszłym roku w tym kraju odbędą się bowiem wybory parlamentarne, a zwycięstwo prorosyjskiej opozycji mogłoby wybić ten kraj z orbity Zachodu. Dla wszystkich jest jasne, że Rosjanie nie będą szczędzić sił i środków, by wpłynąć na korzystny dla Moskwy wynik. „Najgorsze dopiero nadejdzie – powiedział Viorel Cenauteanu, szef mołdawskiej policji. 

Mołdawia, najbiedniejsze państwo Europy, jest teraz w bardzo trudnej sytuacji. Wciśnięte między Rumunię, Ukrainę i prorosyjskie odłamowe Naddniestrze państwo zostało bardzo mocno poszkodowane przez wojnę na Ukrainie. Ograniczenia w transferze rosyjskiej ropy spowodowały wzrost cen paliw i rosnącą inflację, a siły prorosyjskie wykorzystały te problemy, by wzmocnić swoja pozycję.

Walczą z wpływami Moskwy

Rząd Mołdawii oczywiście próbuje temu przeciwdziałać. W ostatnim czasie zlikwidował ponad 200 prorosyjskich kanałów na Telegramie. Udało mu się także zmarginalizować najważniejszych polityków prorosyjskiej opozycji, a wielu z nich usłyszało zarzuty, zwykle związane z korupcją. Eksperci twierdzą, że szanse na poważne niepokoje społeczne nie są na razie zbyt duże. Nie zmienia to jednak faktu, że obietnice Szora i innych prorosyjskich polityków, którzy obiecują, że partnerstwo z Rosją da Mołdawianom dobrobyt, padają w tym biednym kraju na podatny grunt.

Sam Szor twierdzi, że nie próbuje wpływać na wybory w Mołdawii. Równocześnie jednak sugeruje, że rosyjska kampania wpływów jest bardziej rozwinięta, niż podejrzewają tamtejsze władze. Także Kreml twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego. Rząd Rosji regularnie twierdzi jednak, że rząd Sandu jest kukiełką zachodu i grozi, że przez swoje prounijne i pronatowskie aspiracje Mołdawia może skończyć jak Ukraina.

źr. wPolsce24 za Wall Street Journal 

 

Świat

Ostra kłótnia Trumpa z Zełenskim na oczach świata! Pokoju nie będzie, a co Trump powiedział o Polsce?

opublikowano:
mid-epa11930794.webp
Donald Trump, J.D Vance oraz Wołodymyr Zełenski podczas rozmów w Gabinecie Owalnym (fot.PAP/EPA/JIM LO SCALZO / POOL)
W Białym Domu doszło do spotkania między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim. Cały świat obserwował kłótnię jaka rozpętała się między politykami, z czynnym udziałem wiceprezydenta USA JD Vance'a. Ta rozmowa z pewnością przejdzie do historii.
Polska

Bruksela chce ingerować w polskie wybory? Bezczelne – mówi Beata Szydło

opublikowano:
beata.webp
Ta propozycja jest co najmniej bezczelna – tak była premier Beata Szydło skomentowała w telewizji wPolsce24 doniesienia, że Komisja Europejska zamierza zorganizować „okrągły stół” w sprawie wyborów prezydenckich w Polsce. Miałby on dotyczyć operacji wpływu w internecie, czyli tego, co rzekomo stało się w Rumunii.
Polska

Kandydat KO jak jajko niespodzianka. Miał być koncert, a tu… Trzaskowski

opublikowano:
mid-25308343.webp
Kandydat KO, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas gminnego Dnia Kobiet we wsi Łękawica w Kotlinie Żywieckiej, 8 bm. (mr) PAP/Jarek Praszkiewicz
- W urzędzie gminy zapisywałam się osobiście, ale nikt nie wspominał, że będzie pan Trzaskowski, tylko pan Gąssowski – mówi jedna z pań, które z okazji 8 marca chciały wziąć udział w imprezie w Łękawicy. Panie były przekonane, że idą na koncert znanego piosenkarza, a niespodziewanie pojawił się... Rafał Trzaskowski.
Świat

Czy Putin faktycznie ograł Trumpa? Ekspert zwraca uwagę na kilka szczegółów

opublikowano:
1878118_6.webp
Marek Budzisz ocenił rozmowy Trump-Putin (fot. wPolsce24)
- Rozmowy, które się rozpoczynają nie będą rozmowami ani prostymi ani krótkimi. Tutaj Putin stawia wysoko poprzeczkę - powiedział na antenie telewizji wPolsce24.pl Marek Budzisz, ekspert od polityki międzynarodowej.
Polska

Czy młodzi Niemcy przyjechaliby się bić za Polskę? Sonda wPolsce24 u naszych zachodnich sąsiadów

opublikowano:
videoframe_196000.webp
Czy Polska mogłaby liczyć na wsparcie Niemiec w przypadku rosyjskiej agresji? Dziś reporter wPolsce24 Stanisław Pyrzanowski przeprowadził sondę wśród obywateli naszego zachodniego sąsiada, próbując uzyskać odpowiedź na to pytanie. Niektóre odpowiedzi z pewnością mogą zaskakiwać.
Polska

Polska drugą Rumunią. Czy ekipa Donalda Tuska chce "skręcić" wybory prezydenckie?

opublikowano:
1888123_3.webp
Czy zdecydują się sfałszować wybory?
Od kilku tygodni słyszymy o różnych dziwnych, niepokojących pomysłach, dotyczących nadchodzących wyborów prezydenckich w naszym kraju. Czy w razie gdyby wynik majowego głosowania okazał się nie po myśli koalicji 13 grudnia, szykowany jest wariant rumuński?