Paryż szykuje się jak na wojnę, bo jutro finał Ligi Mistrzów... 1500 kilometrów dalej

W całej Francji władze zmobilizowały do "obsługi konsekwencji finału" 22 tysiące policjantów i żandarmów, z czego aż 8 tysięcy skierowano tylko do aglomeracji paryskiej. To więcej niż w poprzednim roku, gdy PSG po raz pierwszy w historii zdobyło Ligę Mistrzów (w 2025 roku rozgromiło Inter Mediolan 5:0 w finale w Monachium). Wtedy na Polach Elizejskich i wokół Parc des Princes doszło do zamieszek, podpaleń samochodów i dewastacji.
Świętowanie czy „świętowanie”?
Nie ma zresztą większego znaczenia czy PSG jutrzejszy finał wygra czy przegra. W Paryżu spodziewane są „tradycyjne” sceny: palenie aut, demolowanie witryn sklepowych, starcia z policją. Za to w przypadku zwycięstwa francuskiej ekipy w niedzielę na Polach Marsowych (Champ de Mars) u stóp Wieży Eiffla ma odbyć się wielka feta z udziałem zawodników. Trasa parady planowana jest od Ecole Militaire do podnóża wieży, z telebimami i estradą. Miasto już zobowiązało PSG do pokrycia ewentualnych szkód – to lekcja z poprzednich lat.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez otwarcie mówi o ryzyku. Prokuratura przygotowuje się na wzmożoną pracę w weekend. Mieszkańcy prestiżowych dzielnic wokół Pól Marsowych obawiają się powtórki z Pol Elizejskich – chaosu, wandalizmu i przemocy.
Obraz dzisiejszej Francji
Ta sytuacja w sposób dobitny pokazuje stan dzisiejszej Francji. Kraj, który jeszcze niedawno uchodził za symbol cywilizacji zachodniej, musi mobilizować dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy, by zapobiec temu, co stało się rutyną po wielkich meczach „swojego” klubu. Problem nie dotyczy tylko kibiców PSG – to szersze zjawisko „ulicznych celebracji”, w których biorą udział często te same środowiska: mieszanka chuliganów, imigrantów i zwykłych oportunistów szukających okazji do grabieży.
Węgry, gospodarz finału, mogą spokojnie organizować wielką imprezę piłkarską. Paryż – stolica Francji – musi się barykadować. To nie jest przypadek. To efekt wieloletniej polityki otwartych granic, nieudanej integracji, słabnącego autorytetu państwa i kultury bezkarności wobec pewnych grup.
PSG, klub mocno kojarzony z Katarczykami i multikulturowym składem, od lat jest symbolem pewnego modelu. Sukces sportowy nie przekłada się na spokój społeczny w mieście, które go „wspiera”. Zamiast powszechnej radości – strach przed własnymi „świętującymi”. Francja pokazuje Europie, dokąd prowadzi zaniechanie w kwestiach porządku publicznego i tożsamości. Nawet wielki sukces piłkarski nie jest w stanie zakryć głębokiego kryzysu ładu i bezpieczeństwa w sercu kraju.
źr. wPolsce24 za lepraisen.fr











