Tak Paryż "świętował" triumf PSG! Było jak zawsze, ale na szczęście chyba nikt nie zginął

W sobotę w Budapeszcie odbył się finał Ligi Mistrzów pomiędzy ekipami PSG oraz Arsenalu. Paryżanie przystępowali do niego jako obrońcy tytułu, z kolei „The Gunners” jako drużyna wciąż niespełniona w kwestii sięgnięcia po najważniejsze klubowe trofeum w Europie.
Pomimo świetnego początku zespołu Mikela Artety, który strzelił bramkę w pierwszych minutach meczu, ostatecznie to PSG sięgnęło po upragniony tytuł - najpierw wyrównując stan spotkania w 65. minucie, a następnie wygrywając konkurs rzutów karnych. Tym samym paryżanie po raz drugi w historii zostali zwycięzcami Ligi Mistrzów, co czyni ich najbardziej utytułowaną francuską drużyną w tych rozgrywkach (wcześniej jedynym triumfatorem z kraju nad Sekwaną był Olympique Marsylia) oraz drugą ekipą w historii, która wygrała Ligę Mistrzów dwa razy z rzędu od czasu reformy rozgrywek w 1992 roku (wcześniej ta sztuka udała się jedynie Realowi Madryt).
Triumf na boisku, demolka w Paryżu
Niestety świetna postawa piłkarzy Luisa Enrique nie znalazła odzwierciedlenia w zachowaniu kibiców PSG. Tuż po wygranej serii rzutów karnych tłum fanów zgromadzonych w centrum stolicy Francji wpadł w prawdziwą euforię. Radość bardzo szybko przerodziła się jednak w zamieszki, które wymknęły się spod kontroli — zdemolowano wiele nieruchomości, w tym galerie handlowe, a także doszło do podpaleń i grabieży samochodów.
Do najgroźniejszej sytuacji doszło w okolicach stadionu Parc des Princes, obiektu, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa PSG. To właśnie tam w pewnym momencie tłum około pięciu tysięcy osób próbował siłą wedrzeć się do środka, jednak w porę został powstrzymany przez funkcjonariuszy.
Francuscy policjanci mieli wyjątkowo pracowitą noc. Według wstępnych szacunków zatrzymano ponad 400 osób w Paryżu oraz okolicznych miastach. Tymczasem stolica Francji wyglądała co najmniej tak, jakby doszło do kolejnej rewolucji, a nie świętowania zwycięstwa własnej drużyny piłkarskiej.
To nie pierwszy raz...
To nie pierwszy raz, gdy Paryż w ostatnich latach zamienia się w arenę zamieszek. Już w zeszłym roku, kiedy PSG sięgało po swój pierwszy tytuł w Lidze Mistrzów, francuska stolica stała się miejscem starć pomiędzy policją a lokalną ludnością. Piłkarskie triumfy nie są zresztą jedyną okazją do podobnych scen - coroczny sylwester w mieście nad Sekwaną od wielu lat uchodzi za jedno z bardziej niebezpiecznych wydarzeń w Europie Zachodniej.
Sam Paryż uchodzi obecnie za jedno z najgorszych miast do życia, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Od lat znane magazyny, takie jak Forbes czy The Economist, umieszczają stolicę Francji w czołówce europejskich miast pod względem zagrożeń dla zdrowia czy osobistego majątku.
źr.wPolsce24 za Polsat News











